Sobota, 12 września 2026Kategoria ..>100km, .Wheeler., zz Foto zz
Wycieczka do Goleniowa
Rower:Wheeler101.61 km (41.78km teren) czas jazdy: 04:57 h AVS:20.53km/h
Wczoraj wyjście na rower nieco przepadło, bo położyłem się na chwilę na drzemkę o 17:30 i obudziłem się dzisiaj o 8:50. Jeśli wczoraj bez roweru, to dzisiaj z rowerem. Body battery na 100 zobowiązuje!

Zaplanowałem trasę zgapionym śladem na 80 km. Czułem się jednak tak dobrze, że nawet majaczyłem coś w stylu "hmm, a może pojadę na Wolin?". No, ale to było tylko przez pierwsze 90 minut. Ostatnio jeździłem zdecydowanie mniej i nie dałbym dzisiaj rady.

Trasę jednak zdecydowałem się wydłużyć względem pierwotnych planów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio jeździłem w okolicach Goleniowa, pozapominałem trochę. Tak samo wracając. Jechałem bez nawigowania i trochę za bardzo naokoło poszło, ale przynajmniej nie musiałem dokręcać nic tylko równo stówa wyszła.

Przed wyjściem jeszcze popełniłem błąd, że nie zajrzałem do torby sprawdzić jakie zapasy mam w środku. Niedawno ładowałem pod korek i wydawało mi się, że wystarczy. Jednak źle to zapamiętałem. Kolejna godzina to już byłoby za długo. Teraz wyszło na styk. Po namyśle: jak zawsze lepiej było porobić coś głową rano i dopiero wyjść pedałować, a trasę zrobić krótszą. Teraz już nic mi się nie chce.

Ciekawostka: licznik Sigmy, który wożę, bo można w nim włączać taki drugi dystans podobny i przerywać nabijanie tego dystansu w czasie jazdy (odmierzam tak km przejechane poza asfaltem) podaje mi zawsze przewyższenie prawie takie same jak Strava po swoich przeliczeniach (różnica rzędu 5-10%, Sigmie ufam). Garmin 1050 zawsze zawyża mi względem Stravy i to nawet o 40% (włączona auto kalibracja + jazda między drzewami daje najgorsze wyniki). Przewyższenia Garmina mają dla mnie sens tylko w Puszczy Bukowej, bo na płaskich trasach dodaje mi za dużo.
Koniec opisu, dalej już tylko zdjęcia.












































Zaplanowałem trasę zgapionym śladem na 80 km. Czułem się jednak tak dobrze, że nawet majaczyłem coś w stylu "hmm, a może pojadę na Wolin?". No, ale to było tylko przez pierwsze 90 minut. Ostatnio jeździłem zdecydowanie mniej i nie dałbym dzisiaj rady.

Trasę jednak zdecydowałem się wydłużyć względem pierwotnych planów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio jeździłem w okolicach Goleniowa, pozapominałem trochę. Tak samo wracając. Jechałem bez nawigowania i trochę za bardzo naokoło poszło, ale przynajmniej nie musiałem dokręcać nic tylko równo stówa wyszła.

Przed wyjściem jeszcze popełniłem błąd, że nie zajrzałem do torby sprawdzić jakie zapasy mam w środku. Niedawno ładowałem pod korek i wydawało mi się, że wystarczy. Jednak źle to zapamiętałem. Kolejna godzina to już byłoby za długo. Teraz wyszło na styk. Po namyśle: jak zawsze lepiej było porobić coś głową rano i dopiero wyjść pedałować, a trasę zrobić krótszą. Teraz już nic mi się nie chce.

Ciekawostka: licznik Sigmy, który wożę, bo można w nim włączać taki drugi dystans podobny i przerywać nabijanie tego dystansu w czasie jazdy (odmierzam tak km przejechane poza asfaltem) podaje mi zawsze przewyższenie prawie takie same jak Strava po swoich przeliczeniach (różnica rzędu 5-10%, Sigmie ufam). Garmin 1050 zawsze zawyża mi względem Stravy i to nawet o 40% (włączona auto kalibracja + jazda między drzewami daje najgorsze wyniki). Przewyższenia Garmina mają dla mnie sens tylko w Puszczy Bukowej, bo na płaskich trasach dodaje mi za dużo.
Koniec opisu, dalej już tylko zdjęcia.











































Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

