Wpisy archiwalne w kategorii
.Bridgestone.
| Dystans całkowity: | 31783.97 km (w terenie 265.88 km; 0.84%) |
| Czas w ruchu: | 1393:53 |
| Średnia prędkość: | 22.80 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 45.10 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 198 (105 %) |
| Maks. tętno średnie: | 141 (75 %) |
| Suma kalorii: | 75559 kcal |
| Liczba aktywności: | 563 |
| Średnio na aktywność: | 56.45 km i 2h 28m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 5 maja 2013Kategoria .Bridgestone.
Po NRDowskich wioseczkach
Rower:Bridgestone59.97 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:15 h AVS:26.65km/h
Planowałem coś w stylu pętli przez Blankensee, ale trochę zmodyfikowałem. Za Lubieszynem jadąc nową ścieżką skręciłem w pierwszą w lewo. Potem jeżdżąc po wioseczkach wywaliło mnie w końcu w Loecknitz. Stąd na Blankensee, Dobrą, Mierzyn i domek.
Sobota, 27 kwietnia 2013Kategoria .Bridgestone.
Wycieczka po NRD
Rower:Bridgestone85.23 km (0.50km teren) czas jazdy: 04:01 h AVS:21.22km/h
Wycieczka z Michałem po NRD. Moje tempo póki co wciąż żałosne.
Sobota, 9 marca 2013Kategoria .Bridgestone.
Wycieczka do NRD
Rower:Bridgestone82.87 km (0.00km teren) czas jazdy: 03:37 h AVS:22.91km/h
Dzisiaj ustawiłem się na rower z kolegą ze studiów. On na góralu, ja na szosie. Pojechaliśmy na prawobrzeże, gdzie miał zmienić rower na szosę, ale stwierdził, że jestem zbyt wolny i zostanie na góralu bez spdeków. W sumie miał rację.
Uderzyliśmy na Gryfino, potem Mescherin, Gartz, Kołbaskowo i Szczecin. Ciągnąłem się na kole przez 75% trasy. :)
Uderzyliśmy na Gryfino, potem Mescherin, Gartz, Kołbaskowo i Szczecin. Ciągnąłem się na kole przez 75% trasy. :)
Wtorek, 5 marca 2013Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz
Puszcza Bukowa
Rower:Bridgestone31.03 km (0.90km teren) czas jazdy: 01:24 h AVS:22.16km/h
Kręcenie z Silasem. Dobry trip dzisiaj. Podjechaliśmy nad Jezioro Szmaragdowe. Smutno się prezentuje o tej porze roku. Podobnie widok z punktu widokowego.


Później trochę terenu: podjechaliśmy zobaczyć resztki akweduktu. Skończyło się prowadzeniem rowerów, znoszeniem we dwóch jednego bika ze skarpy, a potem wdrapywaniem pod górkę. Rasowe przełaje. Fajnie było.

Jezioro Szmaragdowe© Adamicki

Widok z punktu widokowego© Adamicki
Później trochę terenu: podjechaliśmy zobaczyć resztki akweduktu. Skończyło się prowadzeniem rowerów, znoszeniem we dwóch jednego bika ze skarpy, a potem wdrapywaniem pod górkę. Rasowe przełaje. Fajnie było.

Silas sprowadza Radona do wąwozu© Adamicki
Poniedziałek, 4 marca 2013Kategoria .Bridgestone.
Wioski pod Szczecinem
Rower:Bridgestone21.22 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:57 h AVS:22.34km/h
Krótka przejażdżka po wioskach na zachód od Szczecina, m.in. Warnik, Dołuje, Mierzyn.
Sobota, 2 marca 2013Kategoria .Bridgestone.
NRD
Rower:Bridgestone40.69 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:01 h AVS:20.18km/h
Kręcenie z Silasem po NRD. Pogoda w końcu w miarę wiosenna, nawet bez ocieplaczy byłem. Kondycji po zimie nie mam za to żadnej.
Niedziela, 16 września 2012Kategoria .Bridgestone.
Pętla przez Blankensee
Rower:Bridgestone43.97 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:31 h AVS:28.99km/h
Nie bardzo wiedziałem, gdzie pojechać i ostatecznie zdecydowałem się na standardową pętlę na krótkie wypady szosowe. Jak tylko wyjechałem z domu, zdałem sobie sprawę, że za lekko się ubrałem, więc całą drogę kręciłem trochę powyżej poziomu komfortu, żeby zdążyć przed zimnem.
Poniedziałek, 10 września 2012Kategoria .Bridgestone., Night Bike
Night Bike po niemieckich wioseczkach
Rower:Bridgestone56.55 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:30 h AVS:22.62km/h
Dzisiejszy Night Bike był w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Wyjechaliśmy z Silasem ode mnie z chaty kilka minut po 22. Pojechaliśmy przez Głębokie i Dobrą. W Buku na nową ścieżkę rowerową, potem Blankensee, a w Bismarku skręciliśmy na Gellin i wywaliło nas w Grambowie. Stąd do Lubieszyna i do domku.
Środa, 29 sierpnia 2012Kategoria ..>100km, .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz, zz Wakacje zz
Wakacyjna przejażdżka #5 - Zamek w Oporowie
Rower:Bridgestone106.49 km (0.40km teren) czas jazdy: 04:10 h AVS:25.56km/h
Dzisiaj pojechałem sobie do wioski, którą znalazłem w przewodniku turystycznym. Chodzi o Oporów. Znajduje się tutaj zamek z XV w. Został wybudowany na sztucznej wyspie.

Autor zdjęcia: Mrksmlk

Autor zdjęcia: Dariusz Cierpiał (http://www.cierpial.cze.pl)
Oba powyższe zdjęcia są na licencji Cretive Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0



Droga prowadziła znów przez Kutno.
Kilka kilometrów przed celem podróży przecinałem autostradę A1 w budowie, więc oczywiście nieomieszkałem na nią wjechać, zwłaszcza że w oddali zobaczyłem ciekawe konstrukcje łukowe. Wrzucam parę fotek z tej dygresji.
Do Oporowa dotarłem o 19:30, na liczniku jakieś 57km. Zamek nieczynny, ale park naokoło jeszcze tak, więc wszedłem z rowerem i obcykałem trochę fotek. Ochroniarz pokazał mi pływającego bobra, ale chyba nie udało mi się go uchwycić na zdjęciu.
Ewakuację do domu zacząłem za kwadrans 20. Niestety już o 20:05 miałem małego pecha, bo na objeździe wiaduktu nad A1 złapałem flaka w tylnym kole. Zabawa w zmienianie dętki zajęła mi w sumie 25 minut. Chciałem kleić, żeby wzmocnić od razu oponę w miejscu przebicia, ale okazało się, że nie mam łatek..
Do Kutna dotarłem około 21 i od razu pojechałem do MacDonalda, gdzie zjazdłem 1500 kcal wg ichnich opakowań po kanapkach. Potem już powrót do domu standardową drogą. Dobiłem przed 23.
Następnego dnia pojechałem do Oporowa samochodem na zwiedzanie zamku, wrzucam parę fotek z czwartku.
Autor zdjęcia: Mrksmlk
Autor zdjęcia: Dariusz Cierpiał (http://www.cierpial.cze.pl)
Oba powyższe zdjęcia są na licencji Cretive Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0
Droga prowadziła znów przez Kutno.

Kościół pw. św. Stanisława, biskupa i męczennika© Adamicki
Kilka kilometrów przed celem podróży przecinałem autostradę A1 w budowie, więc oczywiście nieomieszkałem na nią wjechać, zwłaszcza że w oddali zobaczyłem ciekawe konstrukcje łukowe. Wrzucam parę fotek z tej dygresji.

Wiadukt nad A1© Adamicki

Wiadukt łukowy nad A1© Adamicki

Na pomoście wiaduktu© Adamicki

Cios oporowy© Adamicki

Krawężnik© Adamicki

Sączek poliamidowy© Adamicki

Elementy drenażu© Adamicki

Wpust mostowy© Adamicki
Do Oporowa dotarłem o 19:30, na liczniku jakieś 57km. Zamek nieczynny, ale park naokoło jeszcze tak, więc wszedłem z rowerem i obcykałem trochę fotek. Ochroniarz pokazał mi pływającego bobra, ale chyba nie udało mi się go uchwycić na zdjęciu.

Kościół w Oporowie© Adamicki

Zamek w Oporowie© Adamicki

Zabytkowy zamek© Adamicki
Ewakuację do domu zacząłem za kwadrans 20. Niestety już o 20:05 miałem małego pecha, bo na objeździe wiaduktu nad A1 złapałem flaka w tylnym kole. Zabawa w zmienianie dętki zajęła mi w sumie 25 minut. Chciałem kleić, żeby wzmocnić od razu oponę w miejscu przebicia, ale okazało się, że nie mam łatek..
Do Kutna dotarłem około 21 i od razu pojechałem do MacDonalda, gdzie zjazdłem 1500 kcal wg ichnich opakowań po kanapkach. Potem już powrót do domu standardową drogą. Dobiłem przed 23.
Następnego dnia pojechałem do Oporowa samochodem na zwiedzanie zamku, wrzucam parę fotek z czwartku.

Mroczny rycerz:)© Adamicki

Zamek na wyspie© Adamicki

Widok na wieżę© Adamicki

Wieża z kaplicą© Adamicki

Zamek© Adamicki

Dziedziniec zamku© Adamicki

Galeria nad dziedzińcem© Adamicki

W jednej z zamkowych sal© Adamicki

Zbroja rycerska© Adamicki

Zbroja - wersja light (dla odważnych fighterów)© Adamicki

Widok z okna na mostek© Adamicki

Widok z okna© Adamicki

Zbiornik wodny po drugiej stronie ulicy© Adamicki
Poniedziałek, 27 sierpnia 2012Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz, zz Wakacje zz, Night Bike
Wakacyjna przejażdżka #4 - Zwiedzanie Kutna
Rower:Bridgestone71.00 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:56 h AVS:24.20km/h
Dzisiaj pojechałem na pobieżne zwiedzanie Kutna. Ostatnio byłem tutaj, jak jechaliśmy z Silasem do Warszawy. Dzisiaj było cieplej.
Wyjechałem wcześniej niż zwykle, ale o godzinę za późno niż planowałem. Do Kutna miałem z wiatrem także nawet dobra prędkość wyszła. Trasa prowadziła przez znajome mniej lub bardziej wioseczki, tylko minimalnie różniące się od siebie. Jakieś 2 km po DK 1 i znów wioseczki aż do Kutna.
W centrum byłem około 18:30. Zrobiłem kilka fotek i korzystając z komórki zlokalizowałem McDonalda. Dawno nie jadłem tego ich badziewia, ale nawet dobre, a gdybym nie zjadł to bym padł w drodze powrotnej.









Zawracać zacząłem o 20:00, już wcześniej musiałem jechać na lampkach. Trochę zmieniłem powrót, żeby nie jechać po DK 1 (zminimalizowałem to do 500 m). GPS pomógł. Dobrze, że była pełnia to widziałem w miarę dobrze drogę przed sobą, bo z przodu miałem tylko Sigmę Micro ze zużytymi bateryjkami. Nie przegrałem z żadną dziurą w jezdni, ani z żadnym psem. Szczerze mówiąc, to się nawet zawiodłem, bo liczyłem na jakąś rozrywkę i gonienie.
Podsumowując, wypad udany. Jutro przerwa, a potem wyjazd w jakieś nowe tereny. Szkoda, że nie mam tutaj TV, bo bym sobie przeżył catharsis oglądając ukryte prawdy lub inne barwy losu.
Wyjechałem wcześniej niż zwykle, ale o godzinę za późno niż planowałem. Do Kutna miałem z wiatrem także nawet dobra prędkość wyszła. Trasa prowadziła przez znajome mniej lub bardziej wioseczki, tylko minimalnie różniące się od siebie. Jakieś 2 km po DK 1 i znów wioseczki aż do Kutna.
W centrum byłem około 18:30. Zrobiłem kilka fotek i korzystając z komórki zlokalizowałem McDonalda. Dawno nie jadłem tego ich badziewia, ale nawet dobre, a gdybym nie zjadł to bym padł w drodze powrotnej.

Szkoła muzyczna© Adamicki

Muzeum© Adamicki

Rynek w Kutnie© Adamicki

Budynek Rady Miasta, Prezydenta Miasta, itd.© Adamicki

Kościół Św. Wawrzyńca© Adamicki

Poczytanka przed stadionem© Adamicki

Trybuny© Adamicki

Stadion bejsbolowy© Adamicki

Stadion bejsbolowy© Adamicki
Zawracać zacząłem o 20:00, już wcześniej musiałem jechać na lampkach. Trochę zmieniłem powrót, żeby nie jechać po DK 1 (zminimalizowałem to do 500 m). GPS pomógł. Dobrze, że była pełnia to widziałem w miarę dobrze drogę przed sobą, bo z przodu miałem tylko Sigmę Micro ze zużytymi bateryjkami. Nie przegrałem z żadną dziurą w jezdni, ani z żadnym psem. Szczerze mówiąc, to się nawet zawiodłem, bo liczyłem na jakąś rozrywkę i gonienie.
Podsumowując, wypad udany. Jutro przerwa, a potem wyjazd w jakieś nowe tereny. Szkoda, że nie mam tutaj TV, bo bym sobie przeżył catharsis oglądając ukryte prawdy lub inne barwy losu.

