Wpisy archiwalne w kategorii
.Bridgestone.
| Dystans całkowity: | 31783.97 km (w terenie 265.88 km; 0.84%) |
| Czas w ruchu: | 1393:53 |
| Średnia prędkość: | 22.80 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 45.10 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 198 (105 %) |
| Maks. tętno średnie: | 141 (75 %) |
| Suma kalorii: | 75559 kcal |
| Liczba aktywności: | 563 |
| Średnio na aktywność: | 56.45 km i 2h 28m |
| Więcej statystyk | |
Środa, 3 września 2008Kategoria .Bridgestone.
Dzisiaj napisałem do Kuli,
Rower:41.33 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:20 h AVS:31.00km/h
Dzisiaj napisałem do Kuli, że idę na rower, ale mu nawet o tym nie mówię. Jednak udało mu się mnie przekonać, żebym wyszedł – obiecał, że da mi trochę KuloKoksu.
Ruszyliśmy w kierunku Tanowa. Chcieliśmy jechać do Altwarpu, a potem Ueckermunde i Eggesin, ale zadzwoniła moja mama i powiedziała, że wyszła na balkon i widzi chmury i czuje jak wieje wiatr, i że bardzo się o mnie boi, i że w ogóle jest strasznie niebezpiecznie, więc skręciliśmy na Bartoszewo. Dalej Dobra, Wołczkowo, Głębokie, Wojska Polskiego i ostatecznie rozdzieliliśmy się na Placu Sprzymierzonych. Zrobiłem jeszcze kilka km, żeby dobić do czterdziestki i wróciłem na chatkę. Średnia byłaby jeszcze o jakieś półtora kmph większa, ale w drodze powrotnej przez miasto spadła. Tak w ogóle to był to high point mojego tygodnia regeneracyjnego.
Ruszyliśmy w kierunku Tanowa. Chcieliśmy jechać do Altwarpu, a potem Ueckermunde i Eggesin, ale zadzwoniła moja mama i powiedziała, że wyszła na balkon i widzi chmury i czuje jak wieje wiatr, i że bardzo się o mnie boi, i że w ogóle jest strasznie niebezpiecznie, więc skręciliśmy na Bartoszewo. Dalej Dobra, Wołczkowo, Głębokie, Wojska Polskiego i ostatecznie rozdzieliliśmy się na Placu Sprzymierzonych. Zrobiłem jeszcze kilka km, żeby dobić do czterdziestki i wróciłem na chatkę. Średnia byłaby jeszcze o jakieś półtora kmph większa, ale w drodze powrotnej przez miasto spadła. Tak w ogóle to był to high point mojego tygodnia regeneracyjnego.
Wtorek, 2 września 2008Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz
Dzisiaj wspólna ustawka
Rower:61.17 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:18 h AVS:26.60km/h
Dzisiaj wspólna ustawka z Kulą i Silasem. Chciałem pojechać do NRD przez Dobieszczyn i wrócić przez Lubieszyn, tylko że trzeba było zmienić plan, bo okazało się, że jestem jedyna osobą z dokumentami, a chłopaki nie chcieli ryzykować deportacji.
Anyway, pierwszy raz odkąd pamiętam okazało się, że to akurat ja byłem pierwszy na miejscu spotkania.

Ruszyliśmy na Tanowo. Tutaj Silas zatankował bidon i porobiliśmy trochę fotek.


Po chwili znowu jechaliśmy i pstrykaliśmy zdjęcia.


Od Dobieszczyna to w sumie już dla mnie i Silasa była męczarnia, bo na szosach nie dawaliśmy Kuli, który jechał na swoim mtb, rady. :)
Ja odłączyłem się w Wołczkowie i skręciłem do domu przez Bezrzecze, a chłopaki pojechali przez Wojska Polskiego.
Silas, weź sobie wreszcie zeszyj tę dwucentymetrową dziurę, co masz na spodenkach, bo jak do następnego wypadu tego nie zrobisz, to zamieszczę to na focie. ;)
Anyway, pierwszy raz odkąd pamiętam okazało się, że to akurat ja byłem pierwszy na miejscu spotkania.

Ruszyliśmy na Tanowo. Tutaj Silas zatankował bidon i porobiliśmy trochę fotek.


Po chwili znowu jechaliśmy i pstrykaliśmy zdjęcia.


Od Dobieszczyna to w sumie już dla mnie i Silasa była męczarnia, bo na szosach nie dawaliśmy Kuli, który jechał na swoim mtb, rady. :)
Ja odłączyłem się w Wołczkowie i skręciłem do domu przez Bezrzecze, a chłopaki pojechali przez Wojska Polskiego.
Silas, weź sobie wreszcie zeszyj tę dwucentymetrową dziurę, co masz na spodenkach, bo jak do następnego wypadu tego nie zrobisz, to zamieszczę to na focie. ;)
Czwartek, 7 sierpnia 2008Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz
Wycieczka do Penkun
Rower:100.08 km (0.00km teren) czas jazdy: 04:10 h AVS:24.02km/h
Umówiliśmy się z Tomkiem, że pojedziemy dzisiaj do Prenzlau. Wg Silasa, który był dzisiaj nieobecny, z lewobrzeża powinno wyjść jakieś 150km. Silas, możesz sobie przybić piątkę z samym sobą, bo i tak nie dojechaliśmy. ;)
Pogoda była dzisiaj strasznie ciężka - upał + wiatr. Beznadziejnie się pedałowało, a mimo wszystko nie byliśmy jakoś strasznie zmęczeni. Dziwne, ciekawe skąd, przecież takie niezachęcające warunki do jazdy.. Nagle wszystko okazało się jasne: avs=25kph.
Anyway, byliśmy dzisiaj w Penkun i posmakowaliśmy penkunowską kostkę brukową. Teoretycznie przejeżdżaliśmy też przez Brussow, ale tak naprawdę jedyna tabliczka, jaką widziałem obracając się przez ramię prowadziła w kierunku jakiejś szutrowej drogi.
Później nie działo się już nic specjalnego. Wjechaliśmy na drogę Pasewalk-Mescherin i przez Lubieszyn, Dobrą, Wołczkowo i Głębokie wróciliśmy do Szczecina. Z Tomkiem pożegnałem się koło Bramy Portowej i dokręciłem jeszcze 10km, żeby przekroczyć setkę.
I byłbym zapomniał napisać. Wyjeżdżając z podporządkowanej pewien TIR na niemieckich blachach wymusił na nas pierwszeństwo. Przez chwilę pomyślałem sobie, że Tomek chce go wyprzedzić, ale tylko siadł mu na koło. No to się przyłączyłem i pod lekką górkę wykręciłem v=67,65km/h, a Tomek 68,0km/h.
Niżej fotki z dzisiaj.
Ja

Tomek

To chyba był pożar.

Kiedy dojechaliśmy do jakiejś wsi, w której jest jednostka Feuerwehr nawet zaczął wyć sygnał alarmowy. Minęło kilka minut i wyjechały wozy strażackie w liczbie sztuk zero.

Tu chyba w przyszłości będą wiatraki


Pogoda była dzisiaj strasznie ciężka - upał + wiatr. Beznadziejnie się pedałowało, a mimo wszystko nie byliśmy jakoś strasznie zmęczeni. Dziwne, ciekawe skąd, przecież takie niezachęcające warunki do jazdy.. Nagle wszystko okazało się jasne: avs=25kph.
Anyway, byliśmy dzisiaj w Penkun i posmakowaliśmy penkunowską kostkę brukową. Teoretycznie przejeżdżaliśmy też przez Brussow, ale tak naprawdę jedyna tabliczka, jaką widziałem obracając się przez ramię prowadziła w kierunku jakiejś szutrowej drogi.
Później nie działo się już nic specjalnego. Wjechaliśmy na drogę Pasewalk-Mescherin i przez Lubieszyn, Dobrą, Wołczkowo i Głębokie wróciliśmy do Szczecina. Z Tomkiem pożegnałem się koło Bramy Portowej i dokręciłem jeszcze 10km, żeby przekroczyć setkę.
I byłbym zapomniał napisać. Wyjeżdżając z podporządkowanej pewien TIR na niemieckich blachach wymusił na nas pierwszeństwo. Przez chwilę pomyślałem sobie, że Tomek chce go wyprzedzić, ale tylko siadł mu na koło. No to się przyłączyłem i pod lekką górkę wykręciłem v=67,65km/h, a Tomek 68,0km/h.
Niżej fotki z dzisiaj.
Ja

Tomek

To chyba był pożar.

Kiedy dojechaliśmy do jakiejś wsi, w której jest jednostka Feuerwehr nawet zaczął wyć sygnał alarmowy. Minęło kilka minut i wyjechały wozy strażackie w liczbie sztuk zero.

Tu chyba w przyszłości będą wiatraki


Sobota, 2 sierpnia 2008Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz, ..>200km, ..>150km
Wycieczka do Międzyzdrojów
Rower:242.07 km (0.60km teren) czas jazdy: 08:56 h AVS:27.10km/h
Sam nie wiem od czego zacząć. Geneza wypadu była taka, że przynajmniej ja chciałem ustanowić nowy rekord i sprawdzić czy dam radę okrążyć Zalew. Dzisiaj już wiem, że na luzie tak, jednak musiałbym ukraść Trekowi siodło. Zrobi się.
Anyways, z pierwotnie chętnych na wyprawę, zostało 75% podstawowego "składu". A nasza ekipa to: Tomek, Silas i ja.
Wyruszyliśmy z lewobrzeża o nie pamiętam której godzinie, ale około dziewiątej. Gdy dojechaliśmy do Wolina, miałem AVS=29km/h, a Tomek jeszcze trochę więcej. Tutaj straciliśmy kilkanaście minut na oglądanie festynu, etc. Łaziło trochę kolesi poprzebieranych w starodawne stroje Wikingów. Pstryknąłem parę fot i pojechaliśmy dalej.
Ruszyliśmy na Międzyzdroje. Jako, że byliśmy jeszcze mocno świeży i jechało się bardzo dobrze, przycisnąłem trochę. Trochę zbyt mocno. :) Efektem takiej jazdy było, to że do Międzyzdrojów dojechaliśmy robiąc ponad 120km (ja i Silas) z AVS>29kh/h i wydłużając sobie drogę o jakieś 10km, bowiem jadący na końcu naszej grupki Silas w pewnym momencie zatrzymał się, żeby obczaić mapę i nawet podobno krzyczał, że to robi, jednak nie słyszeliśmy go i zasuwaliśmy dalej. Kiedy się zorientowaliśmy, że jest jakieś 500m za nami, przyspieszyliśmy, żeby jeszcze bardziej mu uciec. ;)
W Międzyzdrojach spędziliśmy trochę czasu. Odpoczynek i fotki na molo, fotki na promenadzie, klapnięcie na ławce w parku, kebaby. Na krajowej trójce byliśmy o wpół do siedemnastej i znów ostro cisnęliśmy. Wracaliśmy inna drogą. Inaczej do Wolina i inaczej z Wolina. Trochę zaczęliśmy przygasać, ale to głównie zasługa niewygodnych siodełek. Mój tyłek przeżywał istne tortury.. Na szczęście na poprawę humorów spadł deszcz. Ulewa to to nie była, ale padało przez 10km.
W drodze powrotnej wieźliśmy się w przeważającej większości na kole Tomka.
Ostatecznie do domu dojechałem chyba dwadzieścia minut po dwudziestej drugiej. Wcześniej rozstaliśmy się z Tomkiem w Zdrojach, a z Silasem pożegnałem się na Jagiellońskiej i zdecydowałem, że dobiję jeszcze trochę km. Dziesięć. Później pomyślałem sobie, że po co się niepotrzebnie katować na niewygodnym siodle, lepiej wracać. Swoje wiem. Teraz wygodne siodło trzeba w końcu upolować. Wróciłem więc.
Gdy dotarłem do domu byłem taki najedzony, że nawet nic nie tknąłem, co akurat dobrze świadczy o tym, że tankowałem organizmowi tyle paliwa, ile potrzebował.
Jeszcze na koniec małe podsumowanie: super wypad, wyrównana ekipa, miejscami także wyrównany asfalt. Dwieście km to łatwizna.
Poniżej fotki z wypadu.
To jeszcze w drodze do celu

Przystanek Wolin

Fajna droga. Znakiem zakazu oznakowana najprawdopodobniej tylko z jednej strony. Nie żebyśmy się czuli z tego powodu w jakiś sposób onieśmieleni (vide Silas :))
Nad Morzem.. Bałtyckim zresztą

Silas
Tomek

Ja

Moja szosa

Miła niespodzianka nawet. :)

Aby przeczytać relację Tomka kliknij tutaj.
Anyways, z pierwotnie chętnych na wyprawę, zostało 75% podstawowego "składu". A nasza ekipa to: Tomek, Silas i ja.
Wyruszyliśmy z lewobrzeża o nie pamiętam której godzinie, ale około dziewiątej. Gdy dojechaliśmy do Wolina, miałem AVS=29km/h, a Tomek jeszcze trochę więcej. Tutaj straciliśmy kilkanaście minut na oglądanie festynu, etc. Łaziło trochę kolesi poprzebieranych w starodawne stroje Wikingów. Pstryknąłem parę fot i pojechaliśmy dalej.
Ruszyliśmy na Międzyzdroje. Jako, że byliśmy jeszcze mocno świeży i jechało się bardzo dobrze, przycisnąłem trochę. Trochę zbyt mocno. :) Efektem takiej jazdy było, to że do Międzyzdrojów dojechaliśmy robiąc ponad 120km (ja i Silas) z AVS>29kh/h i wydłużając sobie drogę o jakieś 10km, bowiem jadący na końcu naszej grupki Silas w pewnym momencie zatrzymał się, żeby obczaić mapę i nawet podobno krzyczał, że to robi, jednak nie słyszeliśmy go i zasuwaliśmy dalej. Kiedy się zorientowaliśmy, że jest jakieś 500m za nami, przyspieszyliśmy, żeby jeszcze bardziej mu uciec. ;)
W Międzyzdrojach spędziliśmy trochę czasu. Odpoczynek i fotki na molo, fotki na promenadzie, klapnięcie na ławce w parku, kebaby. Na krajowej trójce byliśmy o wpół do siedemnastej i znów ostro cisnęliśmy. Wracaliśmy inna drogą. Inaczej do Wolina i inaczej z Wolina. Trochę zaczęliśmy przygasać, ale to głównie zasługa niewygodnych siodełek. Mój tyłek przeżywał istne tortury.. Na szczęście na poprawę humorów spadł deszcz. Ulewa to to nie była, ale padało przez 10km.
W drodze powrotnej wieźliśmy się w przeważającej większości na kole Tomka.
Ostatecznie do domu dojechałem chyba dwadzieścia minut po dwudziestej drugiej. Wcześniej rozstaliśmy się z Tomkiem w Zdrojach, a z Silasem pożegnałem się na Jagiellońskiej i zdecydowałem, że dobiję jeszcze trochę km. Dziesięć. Później pomyślałem sobie, że po co się niepotrzebnie katować na niewygodnym siodle, lepiej wracać. Swoje wiem. Teraz wygodne siodło trzeba w końcu upolować. Wróciłem więc.
Gdy dotarłem do domu byłem taki najedzony, że nawet nic nie tknąłem, co akurat dobrze świadczy o tym, że tankowałem organizmowi tyle paliwa, ile potrzebował.
Jeszcze na koniec małe podsumowanie: super wypad, wyrównana ekipa, miejscami także wyrównany asfalt. Dwieście km to łatwizna.
Poniżej fotki z wypadu.
To jeszcze w drodze do celu

Przystanek Wolin

Fajna droga. Znakiem zakazu oznakowana najprawdopodobniej tylko z jednej strony. Nie żebyśmy się czuli z tego powodu w jakiś sposób onieśmieleni (vide Silas :))
Nad Morzem.. Bałtyckim zresztą

Silas
Tomek

Ja

Moja szosa

Miła niespodzianka nawet. :)

Aby przeczytać relację Tomka kliknij tutaj.
Czwartek, 31 lipca 2008Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz
Wycieczka do Schwedt
Rower:125.18 km (0.00km teren) czas jazdy: 04:40 h AVS:26.82km/h
Wycieczka do Schwedt razem z Tomkiem, który extra pocisnął zwłaszcza na powrotnym odcinku z Gryfina do Szczecina.
Oficjalnie mogę stwierdzić, że jestem gotów jechać w sobotę nad morze. SLR niewygodny, może go przemienię, ale jeśli chodzi o kondycję to spoko. Problemem mogą być pękające szprychy. Dzisiaj po dawce kostki poszła mi kolejna od strony napędowej.
Tym razem nie wjeżdżaliśmy zbyt głęboko w miasto
Słoneczko świeciło dzisiaj mocno...
... tak mocno, że nawet Tomek zaczął kozaczyć
Oficjalnie mogę stwierdzić, że jestem gotów jechać w sobotę nad morze. SLR niewygodny, może go przemienię, ale jeśli chodzi o kondycję to spoko. Problemem mogą być pękające szprychy. Dzisiaj po dawce kostki poszła mi kolejna od strony napędowej.
Tym razem nie wjeżdżaliśmy zbyt głęboko w miasto
Słoneczko świeciło dzisiaj mocno...
... tak mocno, że nawet Tomek zaczął kozaczyć
Poniedziałek, 28 lipca 2008Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz
Zainstalowałem nowe siodełko i nowy czujnik
Rower:63.72 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:27 h AVS:26.01km/h
Zainstalowałem nowe siodełko i nowy czujnik od pulsometru z wymiany gwarancyjnej i wyszedłem sobie z zamiarem zrobienia około 60km. Niestety było strasznie dużo postojów z powodu (nie)działania pulsometru. Właściwie to samo co z poprzednia opaską. Czyżbym znowu dostał trefny egzemplarz? Potestuję jeszcze trochę, a potem znowu poproszę Krzyśka, żeby też ją sprawdził.
Z dalszych niefajnych rzeczy, to wychodzi na to, że albo ten OEMowy SLR jest gorszy od BOXowej wersji, albo brakuje mu trochę wyściółki żelowej i dlatego jest taki lekki. Ale całkiem możliwe, że to także wina najgorszych spodenek, które specjalnie wziąłem licząc na to, że SLR + dowolne spodenki będą komfortowym setem. Trudno. Ostatecznie udało mi się jakoś ustawić siodeło, ale prawdopodobnie to jeszcze nie ostateczne dokręcenie śrub w jarzmie renomowanej sztycy Accent jaką posiadam w mojej starszej od najstarszych górali szosie. Tak czy siak jest lepiej niż na C2 GF, a nawet żeby zaakcentować o ile lepiej to napiszę, że jest <<tu kiedyś było brzydkie słowo>> lepiej!
25 lipca 2008
Dzień jeden z nielicznych. Dokładnie drugi taki w życiu. I nie mam tu na myśli tego, że nie dałem rady wstać na czas, bo to normalne, tylko to iż miałem dzisiaj jechać zrobić zakupy w Centrum Rowerowym z odbiorem osobistym. Będę się streszczał, bo nie chce mi się zbyt dużo klikać.
Oto w zasadzie wszystkie efekty dzisiejszego dnia..

Właściwie miała się tu znaleźć jeszcze fotka mandatu na 3 stówy i stwierdzenie, że w nagrodę za 112 na 70km/h zdobyłem od pana policjanta 8 punktów, ale ich nie będzie. ;)
Z dalszych niefajnych rzeczy, to wychodzi na to, że albo ten OEMowy SLR jest gorszy od BOXowej wersji, albo brakuje mu trochę wyściółki żelowej i dlatego jest taki lekki. Ale całkiem możliwe, że to także wina najgorszych spodenek, które specjalnie wziąłem licząc na to, że SLR + dowolne spodenki będą komfortowym setem. Trudno. Ostatecznie udało mi się jakoś ustawić siodeło, ale prawdopodobnie to jeszcze nie ostateczne dokręcenie śrub w jarzmie renomowanej sztycy Accent jaką posiadam w mojej starszej od najstarszych górali szosie. Tak czy siak jest lepiej niż na C2 GF, a nawet żeby zaakcentować o ile lepiej to napiszę, że jest <<tu kiedyś było brzydkie słowo>> lepiej!
25 lipca 2008
Dzień jeden z nielicznych. Dokładnie drugi taki w życiu. I nie mam tu na myśli tego, że nie dałem rady wstać na czas, bo to normalne, tylko to iż miałem dzisiaj jechać zrobić zakupy w Centrum Rowerowym z odbiorem osobistym. Będę się streszczał, bo nie chce mi się zbyt dużo klikać.
Oto w zasadzie wszystkie efekty dzisiejszego dnia..

Właściwie miała się tu znaleźć jeszcze fotka mandatu na 3 stówy i stwierdzenie, że w nagrodę za 112 na 70km/h zdobyłem od pana policjanta 8 punktów, ale ich nie będzie. ;)
Poniedziałek, 21 lipca 2008Kategoria .Bridgestone.
Dom -> Głębokie -> Wołczkowo
Rower:40.82 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:43 h AVS:23.78km/h
Dom -> Głębokie -> Wołczkowo -> Dobra -> Uniemyśl -> Bartoszewo -> Szczecin -> Synkros -> Dom
Niedziela, 20 lipca 2008Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz
Dom -> Głębokie -> Tanowo
Rower:41.53 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:32 h AVS:27.08km/h
Dom -> Głębokie -> Tanowo -> Bartoszewo -> Uniemyśl -> Dobra -> Wołczkowo -> Bezrzecze -> Szczecin -> Dom
Koksiarze śmierdzą...
Koksiarze śmierdzą...
Sobota, 19 lipca 2008Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz
Dom -> Głębokie -> Tanowo
Rower:40.22 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:38 h AVS:24.62km/h
Dom -> Głębokie -> Tanowo -> Bartoszewo -> Uniemyśl -> Dobra -> Wołczkowo -> Bezrzecze -> Szczecin -> Dom
Przy okazji dzisiaj sfilmowałem poczynania drogowców w tworzeniu kolejnej bojkotowalnej ściechy z kostki brukowej na przedłużeniu ul. Taczaka, która całkiem możliwe zwie się Sosabowskiego: mapka.

Filmik pierwszy raz trochę nie wyszedł, ale i tak nie poprawię.
Przy okazji dzisiaj sfilmowałem poczynania drogowców w tworzeniu kolejnej bojkotowalnej ściechy z kostki brukowej na przedłużeniu ul. Taczaka, która całkiem możliwe zwie się Sosabowskiego: mapka.

Filmik pierwszy raz trochę nie wyszedł, ale i tak nie poprawię.
Piątek, 18 lipca 2008Kategoria .Bridgestone.
Krótka szosowa przejażdżka
Rower:45.81 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:51 h AVS:24.76km/h
Krótka szosowa przejażdżka z Silasem.
Szczecin -> Tanowo -> Bartoszewo -> Miejscowość, Której Nazwy Nie Pamiętam -> Dobra -> Lubieszyn -> Dołuje -> Miejscowość, Której Nazwy Nie Pamiętam 2 -> Być Może, Że Miejscowość, Której Nazwy Nie Pamiętam 3 -> Szczecin
Szczecin -> Tanowo -> Bartoszewo -> Miejscowość, Której Nazwy Nie Pamiętam -> Dobra -> Lubieszyn -> Dołuje -> Miejscowość, Której Nazwy Nie Pamiętam 2 -> Być Może, Że Miejscowość, Której Nazwy Nie Pamiętam 3 -> Szczecin

