Wpisy archiwalne w kategorii
.Bridgestone.
| Dystans całkowity: | 31783.97 km (w terenie 265.88 km; 0.84%) |
| Czas w ruchu: | 1393:53 |
| Średnia prędkość: | 22.80 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 45.10 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 198 (105 %) |
| Maks. tętno średnie: | 141 (75 %) |
| Suma kalorii: | 75559 kcal |
| Liczba aktywności: | 563 |
| Średnio na aktywność: | 56.45 km i 2h 28m |
| Więcej statystyk | |
Piątek, 6 czerwca 2008Kategoria .Romet., .Bridgestone.
2x na uczelnię i z powrotem.
Rower:12.06 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:34 h AVS:21.28km/h
2x na uczelnię i z powrotem. Później nieudane wyjście na szosę - po 6,3km odkręciło mi się dolne kółeczko w przerzutce i w ostatecznym rozrachunku zgubiłem jedną specyficzną podkładkę oraz nakrętkę i musiałem zawezwać przez radio samochód techniczny..
Środa, 4 czerwca 2008Kategoria .Romet., .Bridgestone.
2x na uczelnię i z powrotem,
Rower:66.47 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:26 h AVS:27.32km/h
2x na uczelnię i z powrotem, potem do Polic, Dobrej i powrót przez miasto, avs>30km/h, jest dobrze..
Niedziela, 25 maja 2008Kategoria .Bridgestone.
Dopiero wczoraj włożyłem
Rower:42.18 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:39 h AVS:25.56km/h
Dopiero wczoraj włożyłem koło ze wstawioną szprychą i umytą kasetą z powrotem do szosy, i od razu umyłem w niej napęd, więc dzisiaj lightowa przejażdżka już na szosce. Trasa taka sama jak ostatnio. Niestety znowu po umyciu napędu coś mi piszczy i obstawiam, że to kółeczka. Wykręcę i przesmaruję jakimś smarem stałym, a jak nie pomoże to chyba kupię nową przerzutkę Sorę czy tam Tiagrę, bo kupować same kółka na maszynach za 4 dychy to bez sensu... A i mierzyłem łańcuch. 10 cali na 10 ogniwach, chyba że jakoś krzywo trzymam miarkę. Ale wychodzi na to, że łańcuchy sprzed trzydziesty lat były mocniejsze. Nie wiem ile ma zrobione. Poprzedni właściciel ponoć 3,5kkm, teraz ja ~4,5kkm i plus jeszcze to, co jeszcze wcześniejsi posiadacze przejechali, czyli nieźle się trzyma skubaniec.
Poniedziałek, 12 maja 2008Kategoria .Bridgestone., ..>100km, zz Foto zz
Wycieczka do Nowego Warpna
Rower:115.22 km (0.00km teren) czas jazdy: 04:22 h AVS:26.39km/h
Pierwszy raz obudziłem się o 8:00. Kolejny pięć minut później. I tak aż do za piętnaście dziewiąta. Wstałem, umyłem się i wystawiłem na balkon szosę, żeby jej umyć napęd. W międzyczasie zadzwonił Krzysiek, żeby sprawdzić czy tym razem nie zaspałem, ale nie. ;) Przetarłem tylko z grubsza zębatki lekko i umyłem sam łańcuch, bo to i tak nie ma sensu, tego starego syfu nie da rady zebrać i już.
Zjadłem śniadanie i o 9:41 wystartowałem spod domu. Wcale nie czułem wczorajszego, czyli dobry znak. O 10:00 byłem na Głębokim, ale Krzyśka jeszcze nie było, więc postanowiłem zaliczyć podjazd pod Miodową. W połowie drogi minęliśmy się, ale krzyknąłem, że i tak dokończę. Zjechałem i ruszyliśmy.
Trochę byłem na początku niezadowolony, bo Krzysiek przyjechał na Meridzie z terenowymi oponami, ale kiedy za Pilchowem siadł mi na koło, okazało się, że jest spoko. W Tanowie skręciliśmy w lewo i za chwilę skierowaliśmy się na Tatynię. Niestety trasa prowadziła też przez 2x1300m bruku w Brzózkach. Tak się stało, że jakieś 6km przed Nowym Warpnem pękła mi szprycha w tylnym kole od strony napędowej, co zresztą widać na focie. Ale to i dobrze, bo pobawiłem się chwilę kluczem do centrowania i mogliśmy jechać dalej, a Krzysiek widząc, że to kaszka z mleczkiem, wreszice stwierdził, że woli żebym to ja mu wycentrował koło za free, a nie jakiś nieczuły mechanik. :D
Do Warpna dojechaliśmy na kilka minut przed 12:00, pokręciliśmy się chwilę i pocykaliśmy foty, zajechaliśmy do sklepu i skierowaliśmy się ku Szczecinowi. Droga powrotna odbyła się bez żadnych niemiłych niespodzianek. Niżej fotki z dzisiaj.
Ratusz o konstrukcji ryglowej z 1697r., Nowe Warpno
Kościół w Nowym Warpnie
Ja i moja szosa
Znak firmowy
Krzysiek i jego Merida
Szosowy szlak w Brzózkach..


Widok z przystani
Kozaczę
Zjadłem śniadanie i o 9:41 wystartowałem spod domu. Wcale nie czułem wczorajszego, czyli dobry znak. O 10:00 byłem na Głębokim, ale Krzyśka jeszcze nie było, więc postanowiłem zaliczyć podjazd pod Miodową. W połowie drogi minęliśmy się, ale krzyknąłem, że i tak dokończę. Zjechałem i ruszyliśmy.
Trochę byłem na początku niezadowolony, bo Krzysiek przyjechał na Meridzie z terenowymi oponami, ale kiedy za Pilchowem siadł mi na koło, okazało się, że jest spoko. W Tanowie skręciliśmy w lewo i za chwilę skierowaliśmy się na Tatynię. Niestety trasa prowadziła też przez 2x1300m bruku w Brzózkach. Tak się stało, że jakieś 6km przed Nowym Warpnem pękła mi szprycha w tylnym kole od strony napędowej, co zresztą widać na focie. Ale to i dobrze, bo pobawiłem się chwilę kluczem do centrowania i mogliśmy jechać dalej, a Krzysiek widząc, że to kaszka z mleczkiem, wreszice stwierdził, że woli żebym to ja mu wycentrował koło za free, a nie jakiś nieczuły mechanik. :D
Do Warpna dojechaliśmy na kilka minut przed 12:00, pokręciliśmy się chwilę i pocykaliśmy foty, zajechaliśmy do sklepu i skierowaliśmy się ku Szczecinowi. Droga powrotna odbyła się bez żadnych niemiłych niespodzianek. Niżej fotki z dzisiaj.
Ratusz o konstrukcji ryglowej z 1697r., Nowe Warpno
Kościół w Nowym Warpnie
Ja i moja szosa
Znak firmowy
Krzysiek i jego Merida
Szosowy szlak w Brzózkach..


Widok z przystani
Kozaczę
Niedziela, 11 maja 2008Kategoria .Bridgestone.
Dom-Głębokie-Dobieszczyn-Trzebież-Trzebież plaża-Tanowo-Szczecin.
Miało
Rower:89.14 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:56 h AVS:30.39km/h
Dom-Głębokie-Dobieszczyn-Trzebież-Trzebież plaża-Tanowo-Szczecin.
Miało być avs=27, potem 26, potem 25, ale jakoś nie wyszło. ;) Z Trzeszczyna do Pilchowa piłowałem z jakimś gościem na szosie na plecach, ale po początkowych 3km z v=37-38km/h i reszcie ~34km/h odpadł. I dobrze, bo bym się później pewnie zrzygał. :)
Miało być avs=27, potem 26, potem 25, ale jakoś nie wyszło. ;) Z Trzeszczyna do Pilchowa piłowałem z jakimś gościem na szosie na plecach, ale po początkowych 3km z v=37-38km/h i reszcie ~34km/h odpadł. I dobrze, bo bym się później pewnie zrzygał. :)
Czwartek, 8 maja 2008Kategoria .Bridgestone., .Romet.
Najpierw na uczelnię i z powrotem,
Rower:62.87 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:26 h AVS:25.84km/h
Najpierw na uczelnię i z powrotem, potem szosą do Polic i z powrotem.
Wtorek, 6 maja 2008Kategoria .Romet., .Bridgestone.
Najpierw na uczelnię i z powrotem,
Rower:80.12 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:58 h AVS:27.01km/h
Najpierw na uczelnię i z powrotem, potem szosa z Kulą, Silasem i Krzyśkiem, w tym m.in. słodka czołówka z Silasem, ale o tym już buzia na kłódkę ;) oraz jazda na kole za gościem, który popindalał po szosie góralem 38km/h, czyli mega szybciej niż my.
3k dzisiaj pękło.
3k dzisiaj pękło.
Sobota, 3 maja 2008Kategoria .Bridgestone., ..>100km, zz Foto zz
Wycieczka do Altwarp
Rower:124.80 km (0.00km teren) czas jazdy: 05:03 h AVS:24.71km/h
Dzisiaj natchnęło mnie, żeby pojechać sobie szosą gdzieś w nieznane. Jako że wszystkie potencjalne osoby były niedostępne, musiałem uderzyć sam. Wybór padł na Stare Warpno, niemiecką miejscowość leżącą naprzeciwko polskiego Nowego Warpna. Zjadłem śniadanko, wziąłem ze sobą cztery Grześki (teraz wiem, że to zdecydowanie za mało), przyszykowałem szoskę i pojechałem.
Trasa prowadziła przez znane już tereny - najpierw na Głębokie, stąd Pilchowo, Tanowo, Dobieszczyn, dalej Hintersee, Gegensee, Ahlbeck. Dopiero tutaj skierowałem się na nieznane tj. kierunek Luckow. Stąd Vogelsang, Warsin, Altwarp Siedlung i wreszcie Altwarp. Powrót tą samą trasą, co było trochę nudne, ale za to jechało się szybciej, gdyż wiatr mniej przeszkadzał (a może nawet czasem pomagał?). Niestety w drodze powrotnej straciłem szprychę. Prawdopodobnie cztery kilometry po bruku miały w tym swój udział. Skutkiem czego jeśli w ogóle będę jutro jechał do Schwedt, to będę musiał użyć Wheelera.
Niepozornie wyglądająca budka przystankowa, a w środku prawdziwe oblicze mieszkańców wsi?
Luckow i pomnik ku czci poległych w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej żołnierzy niemieckich.
Altwarp
Bridgeston nad Zalewem (Altwarp)
Czaderskie kuce
Trasa prowadziła przez znane już tereny - najpierw na Głębokie, stąd Pilchowo, Tanowo, Dobieszczyn, dalej Hintersee, Gegensee, Ahlbeck. Dopiero tutaj skierowałem się na nieznane tj. kierunek Luckow. Stąd Vogelsang, Warsin, Altwarp Siedlung i wreszcie Altwarp. Powrót tą samą trasą, co było trochę nudne, ale za to jechało się szybciej, gdyż wiatr mniej przeszkadzał (a może nawet czasem pomagał?). Niestety w drodze powrotnej straciłem szprychę. Prawdopodobnie cztery kilometry po bruku miały w tym swój udział. Skutkiem czego jeśli w ogóle będę jutro jechał do Schwedt, to będę musiał użyć Wheelera.
Niepozornie wyglądająca budka przystankowa, a w środku prawdziwe oblicze mieszkańców wsi?
Luckow i pomnik ku czci poległych w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej żołnierzy niemieckich.
Altwarp
Bridgeston nad Zalewem (Altwarp)
Czaderskie kuce
Czwartek, 1 maja 2008Kategoria .Bridgestone.
Do Dobrej i z powrotem
Rower:30.12 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:06 h AVS:27.38km/h
Do Dobrej i z powrotem razem z Silasem. Krótko z uwagi na groźnie wyglądające chmury.
Wtorek, 29 kwietnia 2008Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz
Trip z Kubą vel Jaktro i
Rower:81.31 km (0.00km teren) czas jazdy: 03:20 h AVS:24.39km/h
Trip z Kubą vel Jaktro i Krzyśkiem do Trzebieży. Spotkaliśmy się za Jasienicą, bo wystartowałem późno. Po kilku km wspólnej jazdy już byliśmy na miejscu. Nad Zalewem popstrykaliśmy sobie trochę fot i zawróciliśmy do Szczecina. Zahaczyliśmy jeszcze o Górala w Policach, gdzie aż mi szczena opadła jak się dowiedziałem, że za podciągnięcie szprych w nowych kołach i wymianę linek biorą 80zł.
Zalew, Kuba, Krzysiek

Krzysiek i ja, Krzysiek kozaczy, ja normalnie

m.in. 1x Bridgestone Super Diamond Road '79? ;)

I prawie zapomniałem. Na koniec jeszcze koło Bramy Portowej łańcuch mi się przesunął między kółeczkami przerzutki i w efekcie ominął to dolne. Mam taką przerzutkę, że akurat jej konstrukcja w połączeniu ze starością sprzętu i moimi wspaniałymi umiejętnościami na to pozwala. Musiałem się trochę namęczyć, ale dało radę naprawić na miejscu. No i ciekawostka, po tym jak nad Zalewem wiatr nawiał piachu w napęd wreszcie ustało piszczenie, które nie wiem nawet skąd dobiegało, ale było wkurzające.
Zalew, Kuba, Krzysiek

Krzysiek i ja, Krzysiek kozaczy, ja normalnie

m.in. 1x Bridgestone Super Diamond Road '79? ;)

I prawie zapomniałem. Na koniec jeszcze koło Bramy Portowej łańcuch mi się przesunął między kółeczkami przerzutki i w efekcie ominął to dolne. Mam taką przerzutkę, że akurat jej konstrukcja w połączeniu ze starością sprzętu i moimi wspaniałymi umiejętnościami na to pozwala. Musiałem się trochę namęczyć, ale dało radę naprawić na miejscu. No i ciekawostka, po tym jak nad Zalewem wiatr nawiał piachu w napęd wreszcie ustało piszczenie, które nie wiem nawet skąd dobiegało, ale było wkurzające.

