Wpisy archiwalne w kategorii
.Wheeler.
| Dystans całkowity: | 27494.06 km (w terenie 4252.99 km; 15.47%) |
| Czas w ruchu: | 1447:08 |
| Średnia prędkość: | 19.00 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 139 (74 %) |
| Suma kalorii: | 85090 kcal |
| Liczba aktywności: | 535 |
| Średnio na aktywność: | 51.39 km i 2h 42m |
| Więcej statystyk | |
Wtorek, 16 marca 2010Kategoria .Wheeler.
Miasto
Rower:Wheeler15.52 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:50 h AVS:18.62km/h
Jazda po mieście.
Środa, 3 marca 2010Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Odreagowanie.
Rower:Wheeler34.03 km (0.50km teren) czas jazdy: 02:00 h AVS:17.02km/h
Przejażdżka po mieście.
















































Sobota, 27 lutego 2010Kategoria zz Foto zz, .Wheeler.
Pętla przez Bartoszewo i Dobrą
Rower:Wheeler40.81 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:14 h AVS:18.27km/h
Wspólna przejażdżka z Silasem. Trochę kijowa nawierzchnia w mieście jak i za - kałuże, nierówności, etc. Na fotce jezdnia w Dobrej. Wygląda tak samo, jak nasza kondycja po zimie.
Sobota, 20 lutego 2010Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Pierwsze prawdziwe kręcenie.
Rower:Wheeler20.67 km (2.00km teren) czas jazdy: 01:15 h AVS:16.54km/h
Pierwsze wyjście w tym roku na dwór z rowerem. W lesie pełno śniegu topniejącego, który zapada się pod kołami i ciężko się przez to jedzie, więc jeździłem po mieście. Trochę błędem było, że nie zabrałem chlapaczy, bo wróciłem z mokrym tyłkiem, ale i tak było fajnie, bo ciepło.




Niedziela, 29 listopada 2009Kategoria zz Foto zz, .Wheeler.
Puszcza Bukowa
Rower:Wheeler63.23 km (9.70km teren) czas jazdy: 02:53 h AVS:21.93km/h
Wspólna ustawka do Puszczy Bukowej z Szymonem i Tomkiem. Niestety spóźniłem się prawie 20 minut na miejsce spotkania, bo okazało sie, że miałem flaka. Na szczęście Szymon jeszcze na mnie czekał. Jako, że bystre z nas chłopaki, to po randewuu z Tomkiem wymieniliśmy się nr kom, żeby taka akcja się więcej nie musiała powtórzyć.
Z ronda w Zdrojach ulicą Chłopską, potem śmiganie asfaltem i szutrami, terenu mało, ale nie narzekam, bo i tak zajechany się czuję. Byliśmy dzisiaj w Kołowie, Binowie, Dobropolu, Kartnie - fajni jesteśmy.



Z ronda w Zdrojach ulicą Chłopską, potem śmiganie asfaltem i szutrami, terenu mało, ale nie narzekam, bo i tak zajechany się czuję. Byliśmy dzisiaj w Kołowie, Binowie, Dobropolu, Kartnie - fajni jesteśmy.



Czwartek, 26 listopada 2009Kategoria zz Foto zz, .Wheeler.
Puszcza Wkrzańska
Rower:Wheeler22.00 km (9.10km teren) czas jazdy: 01:20 h AVS:16.50km/h
Kolejny raz na Wheelerze i być może dlatego, że krótko, to całkiem wygodnie w 4 litery, jednak musiałem wracać, bo wdepnąłem w lesie w kałużę.. obiema stopami. :)
Niedziela, 22 listopada 2009Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Puszcza Bukowa
Rower:Wheeler54.04 km (6.00km teren) czas jazdy: 02:42 h AVS:20.01km/h
Dzisiaj pierwszy raz na Wheelerze. Zainstalowałem mu tym razem SLR XP. Na początku nie było tak źle, jednak pod koniec trochę jak kiedyś.
Wybrałem się do Puszczy Bukowej. Wjazd od ulicy Chłopskiej. Mało terenu dzisiaj było, bo pełno błota, dlatego tylko trochę szutrów, a reszta to asfalty.

Za Kołowem spotkałem Szymona, który już kończył, więc każdy z nas pojechał w swoją stronę.Na krzyżówce dalej pojechałem prosto drogą tylko dla leśników i rowerzystów, i trochę pochlapałem sobie dupę. ;) Wyjechałem w Płoni. Złapałem jeszcze czarny szlak i znów wyjechałem w Płoni. Powrót po DK3/10 na Słoneczne. Na Shell'u znowu stała jakaś brzydka kurtyzana. Zgarnąłem od Tomka lampkę i przez Dąbie wróciłem na chatę.
Wybrałem się do Puszczy Bukowej. Wjazd od ulicy Chłopskiej. Mało terenu dzisiaj było, bo pełno błota, dlatego tylko trochę szutrów, a reszta to asfalty.

Za Kołowem spotkałem Szymona, który już kończył, więc każdy z nas pojechał w swoją stronę.Na krzyżówce dalej pojechałem prosto drogą tylko dla leśników i rowerzystów, i trochę pochlapałem sobie dupę. ;) Wyjechałem w Płoni. Złapałem jeszcze czarny szlak i znów wyjechałem w Płoni. Powrót po DK3/10 na Słoneczne. Na Shell'u znowu stała jakaś brzydka kurtyzana. Zgarnąłem od Tomka lampkę i przez Dąbie wróciłem na chatę.
Wtorek, 24 lutego 2009Kategoria .Wheeler.
Asfalt
Rower:Wheeler32.64 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:43 h AVS:19.01km/h
Pętla przez Lubieszyn i trochę po mieście.
Poniedziałek, 9 lutego 2009Kategoria .Wheeler.
Fraszka o psach
Rower:Wheeler50.18 km (5.60km teren) czas jazdy: 02:21 h AVS:21.35km/h
Wyjechałem sobie z domu w kierunku na zachód. W Lubieszynie skręciłem na północ i w ten sposób dojechałem do Buku. Tutaj wyjąłem mapę i stwierdziłem, że przejadę się w kierunku Łęgów i wioskami dojadę do Dobrej.
Dosyć szybko straciłem rachubę co do tego, gdzie jestem, ale wiedziałem, że i tak wszystkie drogi prowadzą do Jeziora Głębokiego. ;) Spytałem jakiegoś człeka, dokąd mię ta droga zawiedzie, na co odpowiedział mi owy, iż skręcając za ostatnim domem "lekutko w lewo" pojadę na Grzepnicę, a w prawo przez las na Dobrą. Gitez.
Ruszyłem. Ostatni dom nie był wcale różny od innych pod tym względem, że po podwórku biegały psy. Tutaj były ich >=4, z czego dwa wilczury. To, co wyróżnia ostatni dom, to ogrodzenie, a raczej częściowy jego brak, co umożliwia psom swobodne wyjście poza teren posesji.
Pisałem już, że nienawidzę psów? W mieście zanieczyszczają chodniki i później trzeba slalomem chodzić, a idąc po centrum non=stop sprawdzać podeszwy butów, bo właściciele psów mają obniżone poczucie moralności.
Anyway, co do psów i ich właścicieli - przez ogrodzenie przeszedł sobie jeden z nich i zaczął mnie gonić. Dobrze, że szybko zbastował, bo teren był nieprzyjemny, akurat najgorszy fragment na całej trasie.
Dojechałem do jakiegoś rozgałęzienia. Postanowiłem jechać od razu na Dobrą, jednak po jakimś kilometrze okazało się, że ta droga prowadzi do najwyraźniej terenu prywatnego, gdyż wjazd był zagrodzony... sznurkiem. A już w tych rejonach kiedyś uciekaliśmy z Maćkiem i Potokiem przed jednym kolesiem i jego psem z terenu prywatnego, więc stwierdziłem, że jednak przez Grzepnicę wrócę.
No to dawaj. Ruszyłem, a tu patrzę w oddali jedzie samochód. Próbowałem wypatrzyć gdzie jest ta drga, po której jedzie, ale nic z tego, najwyraźniej trzeba było przejechać koło porytego domu bez ogrodzenia. To odpada. Dalej na Grzepnicę.
W tym momencie zobaczyłem z lewej strony biegnące jakieś ~300m ode mnie kolejne psy. Co prawda biegły w przeciwnym kierunku niż ja jechałem, ale i tak przyspieszyłem. Załączyłem full speed, który po jakichś pięciu sekundach spadł do normalnej prędkości maratonowej. :P Na szczęście wkrótce dojechałem w znajome już tereny, którymi można wracać z Rezerwatu Świdwie, jednak i tak co chwilę oglądałem się za siebie na szczęście tylko po to, żeby zobaczyć za plecami... nic, czyli ok. Fajnie było dzisiaj, jestem kozakiem, więcej tutaj tędy nie przyjeżdżam.
Dosyć szybko straciłem rachubę co do tego, gdzie jestem, ale wiedziałem, że i tak wszystkie drogi prowadzą do Jeziora Głębokiego. ;) Spytałem jakiegoś człeka, dokąd mię ta droga zawiedzie, na co odpowiedział mi owy, iż skręcając za ostatnim domem "lekutko w lewo" pojadę na Grzepnicę, a w prawo przez las na Dobrą. Gitez.
Ruszyłem. Ostatni dom nie był wcale różny od innych pod tym względem, że po podwórku biegały psy. Tutaj były ich >=4, z czego dwa wilczury. To, co wyróżnia ostatni dom, to ogrodzenie, a raczej częściowy jego brak, co umożliwia psom swobodne wyjście poza teren posesji.
Pisałem już, że nienawidzę psów? W mieście zanieczyszczają chodniki i później trzeba slalomem chodzić, a idąc po centrum non=stop sprawdzać podeszwy butów, bo właściciele psów mają obniżone poczucie moralności.
Anyway, co do psów i ich właścicieli - przez ogrodzenie przeszedł sobie jeden z nich i zaczął mnie gonić. Dobrze, że szybko zbastował, bo teren był nieprzyjemny, akurat najgorszy fragment na całej trasie.
Dojechałem do jakiegoś rozgałęzienia. Postanowiłem jechać od razu na Dobrą, jednak po jakimś kilometrze okazało się, że ta droga prowadzi do najwyraźniej terenu prywatnego, gdyż wjazd był zagrodzony... sznurkiem. A już w tych rejonach kiedyś uciekaliśmy z Maćkiem i Potokiem przed jednym kolesiem i jego psem z terenu prywatnego, więc stwierdziłem, że jednak przez Grzepnicę wrócę.
No to dawaj. Ruszyłem, a tu patrzę w oddali jedzie samochód. Próbowałem wypatrzyć gdzie jest ta drga, po której jedzie, ale nic z tego, najwyraźniej trzeba było przejechać koło porytego domu bez ogrodzenia. To odpada. Dalej na Grzepnicę.
W tym momencie zobaczyłem z lewej strony biegnące jakieś ~300m ode mnie kolejne psy. Co prawda biegły w przeciwnym kierunku niż ja jechałem, ale i tak przyspieszyłem. Załączyłem full speed, który po jakichś pięciu sekundach spadł do normalnej prędkości maratonowej. :P Na szczęście wkrótce dojechałem w znajome już tereny, którymi można wracać z Rezerwatu Świdwie, jednak i tak co chwilę oglądałem się za siebie na szczęście tylko po to, żeby zobaczyć za plecami... nic, czyli ok. Fajnie było dzisiaj, jestem kozakiem, więcej tutaj tędy nie przyjeżdżam.
Niedziela, 8 lutego 2009Kategoria .Wheeler.
Asfaltowo
Rower:Wheeler32.42 km (0.20km teren) czas jazdy: 01:25 h AVS:22.88km/h
Pętla przez Lubieszyn.

