Wpisy archiwalne w kategorii
.Wheeler.
| Dystans całkowity: | 27494.06 km (w terenie 4252.99 km; 15.47%) |
| Czas w ruchu: | 1447:08 |
| Średnia prędkość: | 19.00 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 139 (74 %) |
| Suma kalorii: | 85090 kcal |
| Liczba aktywności: | 535 |
| Średnio na aktywność: | 51.39 km i 2h 42m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 10 maja 2008Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Jazda z grupą rowerową
Rower:76.63 km (3.00km teren) czas jazdy: 03:21 h AVS:22.87km/h
Jazda z grupą rowerową w ramach zajęć WF. Tempo tragiczne, ale trudno. Wyszły dwa meetingi i WF zaliczony, więc nie narzekam. Dojechaliśmy do Trzebieży. Po drodze zwolniłem wyprzedzającego nas Krawca i tak pojechał z nami kilkanaście km. W drodze powrotnej wyminął nas koleś na Radonie podobnym do Silasowego, z tą różnicą, że miał na kierownicy owijkę. ;) Poniżej przykład oznakowania pionowego stosowanego w Trzebieży.
Niedziela, 4 maja 2008Kategoria .Wheeler., ..>100km, zz Foto zz
Wycieczka do Kołbacza
Rower:100.12 km (0.20km teren) czas jazdy: 03:47 h AVS:26.46km/h
Oficjalny plan na dzisiaj był taki, że jedziemy razem z Krzyśkiem i Tomkiem do Schwedt. Jednak, hej witamy w rzeczywistości, gdzie nie zawsze wszystko idzie zgodnie z wcześniejszymi założeniami. Zaspałem. Zadzwoniłem do Krzyśka i też go obudziłem, i niestety powiedział, że nie jedzie. Whatever, ja i tak jadę, nawet sam. Telefon do Tomka i przesunięcie spotkania o pół godziny, śniadanie, szykowanko, pompowanko oponek i w drogę.
Dzisiaj na Wheelerze. Jakoś tak ślisko mi sie wydawało na tych slickach na początku, rzadko na nich jeżdżę. Na pewno o 11:20 byliśmy już w drodze. Zmieniliśmy trochę plany i nie pojechaliśmy do Niemiec, ale do Kołbacza, zresztą ten ostatni punkt wyszedł tak spontanicznie. I dobrze, przekroczyłem setkę dzięki temu i mamy parę fotek klasztoru cystersów z XIII w.
Trasa była ciekawa, dziury takie sobie, co mi zresztą nie przeszkadzało. Do Kołbacza jechaliśmy albo obok siebie, albo Tomek prowadził. Z powrotem już prawie cały czas prowadził Tomek. Tempo powrotne było znacznie mocniejsze niż pierwotne, ale o ile momentami z górki nie kończyły mi się przełożenia, to dawało radę spokojnie utrzymać się na kole. Nawet wygodniej niż na szosie mi się dzisiaj jechało, pomijając może niezbyt komfortowe siodełko. Po drodze pstryknęliśmy trochę fotek, oto one.
Dzisiaj na Wheelerze. Jakoś tak ślisko mi sie wydawało na tych slickach na początku, rzadko na nich jeżdżę. Na pewno o 11:20 byliśmy już w drodze. Zmieniliśmy trochę plany i nie pojechaliśmy do Niemiec, ale do Kołbacza, zresztą ten ostatni punkt wyszedł tak spontanicznie. I dobrze, przekroczyłem setkę dzięki temu i mamy parę fotek klasztoru cystersów z XIII w.
Trasa była ciekawa, dziury takie sobie, co mi zresztą nie przeszkadzało. Do Kołbacza jechaliśmy albo obok siebie, albo Tomek prowadził. Z powrotem już prawie cały czas prowadził Tomek. Tempo powrotne było znacznie mocniejsze niż pierwotne, ale o ile momentami z górki nie kończyły mi się przełożenia, to dawało radę spokojnie utrzymać się na kole. Nawet wygodniej niż na szosie mi się dzisiaj jechało, pomijając może niezbyt komfortowe siodełko. Po drodze pstryknęliśmy trochę fotek, oto one.
Piątek, 2 maja 2008Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Jazda po Lasku Arkońskim,
Rower:45.27 km (30.00km teren) czas jazdy: 02:17 h AVS:19.83km/h
Jazda po Lasku Arkońskim, trochę po Puszczy Wkrzańskiej i po okolicy Głębokiego. Po włożeniu lekkich kół Wheeler okazuje się być całkiem spoko bikiem na jazdę nawet w terenie. A jeszcze dostanie ode mnie w prezencie dętki Continentala ~130g, bo mu się należy, a co. :]

I na sam koniec coś fajnego. Akurat wpadł mi w ręce paragon za kółeczka do przerzutki. Nawet nie komentuję, zdjęcie mówi samo za siebie..

I na sam koniec coś fajnego. Akurat wpadł mi w ręce paragon za kółeczka do przerzutki. Nawet nie komentuję, zdjęcie mówi samo za siebie..
Niedziela, 13 kwietnia 2008Kategoria .Wheeler.
Jazda po Parku Kasprowicza,
Rower:41.05 km (15.85km teren) czas jazdy: 02:06 h AVS:19.55km/h
Jazda po Parku Kasprowicza, potem w kierunku Głębokiego w celu przywrócenia sobie pamięci, ale niestety lipa. Potem podjechałem sobie jeszcze na 2x6 pod Miodową, przy czym spokojnie utrzymałem v>=20km/h ale tętno skoczyło na 206 :D i drugi raz na 3x6 byle podjechać. Jest dobrze, a ja jestem walnięty.
Sobota, 22 marca 2008Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Dzisiaj lekka przejażdżka z Maćkiem,
Rower:61.66 km (0.00km teren) czas jazdy: 03:00 h AVS:20.55km/h
Dzisiaj lekka przejażdżka z Maćkiem, całość po asfalcie i w deszczu. Spotkaliśmy się na Głębokim około 15oo, stamtąd przez Pilchowo i wysypisko do Polic. Tutaj kierunek Jasienica, gdzie popstrykaliśmy trochę fot.
Zakłady Chemiczne w Policach. "Jedyne przedsiębiorstwo w Polsce zwolnione od płacenia składki ZUS na swoich pracowników. Nikt nie dożywa do emerytury..." (~cytat autorstwa Maćka)

Dla jednego z nas dawka dymu okazała się trochę zbyt duża..
(I to nie byłem ja. W końcu ja zawsze tak wyglądam na zdjęciach;)

Powrót przez Tanowo i Dobrą. Tu się rozdzieliliśmy i pojechałem dalej przez Bezrzecze do domku.
Zakłady Chemiczne w Policach. "Jedyne przedsiębiorstwo w Polsce zwolnione od płacenia składki ZUS na swoich pracowników. Nikt nie dożywa do emerytury..." (~cytat autorstwa Maćka)

Dla jednego z nas dawka dymu okazała się trochę zbyt duża..
(I to nie byłem ja. W końcu ja zawsze tak wyglądam na zdjęciach;)

Powrót przez Tanowo i Dobrą. Tu się rozdzieliliśmy i pojechałem dalej przez Bezrzecze do domku.
Najpierw na uczelnię i z powrotem,
Rower:38.31 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:52 h AVS:20.52km/h
Najpierw na uczelnię i z powrotem, a potem przepisowa jazda po mieście. Najpierw z Silasem, potem jeszcze z Krzyśkiem i Kulą. Niestety przedwcześnie zakończyliśmy z uwagi na deszcz, który Kula przywiózł ze sobą. ;) Fotek z dzisiaj nie będzie.
Wtorek, 11 marca 2008Kategoria .Wheeler., .Romet., zz Foto zz
Dzisiaj najpierw na uczelnię
Rower:28.46 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:44 h AVS:16.42km/h
Dzisiaj najpierw na uczelnię na jedną godzinkę. Potem kolejnej miało nie być, ale sporo z nas zaryzykowało, że przeciągnie się to na dwie i dobrze. Nie poszedłem też na wykład z wykładowczynią, która czyta wszystko ze slajdów.
W międzyczasie wyszedłem sobie na bike. Jako, że czuję się mocno wymęczony, to bardzo spokojniutko starając się trzymać tętno 130. Jeździłem tylko po mieście. Porobiłem trochę fotek z typowego zachowania się kierowców-parkingowców w mieście Szczecinie. Enjoy. Nalepki i spuszczacze powietrza w oponach już się robią. ;)
Ulica której nazwy nie znam i nie chce mi się sprawdzać. Ścieżka słabej jakości, ale oznakowana znakami pionowymi i poziomym.
Al. Wojska Polskiego, pseudo ścieżka czyli chodnik oznakowany znakiem pionowym (chyba tylko z jednej strony, ale od strony kierowców):
Al. Wojska Polskiego, trochę bliżej centrum, koło kortów tenisowych, (w czasie PKO Open cała pieszościeszka poparkowana, a wtedy między samochodami przechadzają się policjanci i strażnicy miejscy i wtedy też mają to wszystko w nosie):
Ostatnia porcja fotek, to jak przypuszczam w większości auta lokalnych mieszkańców.
W międzyczasie wyszedłem sobie na bike. Jako, że czuję się mocno wymęczony, to bardzo spokojniutko starając się trzymać tętno 130. Jeździłem tylko po mieście. Porobiłem trochę fotek z typowego zachowania się kierowców-parkingowców w mieście Szczecinie. Enjoy. Nalepki i spuszczacze powietrza w oponach już się robią. ;)
Ulica której nazwy nie znam i nie chce mi się sprawdzać. Ścieżka słabej jakości, ale oznakowana znakami pionowymi i poziomym.
Al. Wojska Polskiego, pseudo ścieżka czyli chodnik oznakowany znakiem pionowym (chyba tylko z jednej strony, ale od strony kierowców):
Al. Wojska Polskiego, trochę bliżej centrum, koło kortów tenisowych, (w czasie PKO Open cała pieszościeszka poparkowana, a wtedy między samochodami przechadzają się policjanci i strażnicy miejscy i wtedy też mają to wszystko w nosie):
Ostatnia porcja fotek, to jak przypuszczam w większości auta lokalnych mieszkańców.
Sobota, 8 marca 2008Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Wersja 1 wpisu:
Strasznie
Rower:44.06 km (2.50km teren) czas jazdy: 01:52 h AVS:23.60km/h
Wersja 1 wpisu:
Strasznie normalnie dzisiaj się obudziłem czyli o 12:33, więc niestety nie zdążyłem na wspólną jazdę z Kulą i Szymonem, ale za to umyłem bika.
O 16:20 wyszedłem pojeździć sobie po mieście. Oczywiście nudno i niebezpiecznie. Zahaczyłem trochę o Park Kasprowicza i zrobiłem dwa podjazdy, wiem, wiem, wow...
Stamtąd asfaltem na Głębokie i podjazd pod Miodową, zjazd i kolejny podjazd i dalej jazda w kierunku osiedla, którego nazwy nie znam, ale whatever.
Końcówka już samo miasto. Nuda, nuda, nuda! Przed samym powrotem jeszcze po flowersy.
A tak wygląda mój piękny umyty bike o nazwie Wheeler:

Wersja 2 wpisu (vel Silas):
Wyjście na miasto celem podtrzymania kondychy. Trasa tym razem znów niestandardowa. Najpierw jeździłem po dziurawym asfalcie, a potem po dziurawym asfalcie. W taki sposób dojechałem do dziurawego asfaltu. Och, jakże wspaniale było, nawdychałem się tyle spalin, że czuję się znakomicie..
Strasznie normalnie dzisiaj się obudziłem czyli o 12:33, więc niestety nie zdążyłem na wspólną jazdę z Kulą i Szymonem, ale za to umyłem bika.
O 16:20 wyszedłem pojeździć sobie po mieście. Oczywiście nudno i niebezpiecznie. Zahaczyłem trochę o Park Kasprowicza i zrobiłem dwa podjazdy, wiem, wiem, wow...
Stamtąd asfaltem na Głębokie i podjazd pod Miodową, zjazd i kolejny podjazd i dalej jazda w kierunku osiedla, którego nazwy nie znam, ale whatever.
Końcówka już samo miasto. Nuda, nuda, nuda! Przed samym powrotem jeszcze po flowersy.
A tak wygląda mój piękny umyty bike o nazwie Wheeler:

Wersja 2 wpisu (vel Silas):
Wyjście na miasto celem podtrzymania kondychy. Trasa tym razem znów niestandardowa. Najpierw jeździłem po dziurawym asfalcie, a potem po dziurawym asfalcie. W taki sposób dojechałem do dziurawego asfaltu. Och, jakże wspaniale było, nawdychałem się tyle spalin, że czuję się znakomicie..
Piątek, 7 marca 2008Kategoria .Wheeler., .Romet., zz Foto zz
Dzisiaj najpierw rano na
Rower:55.45 km (15.75km teren) czas jazdy: 03:05 h AVS:17.98km/h
Dzisiaj najpierw rano na uczelnię i z powrotem, potem do przychodni, do Kadrzyńskiego, zobaczyć czy stojak z Allegro za 18zł mi podpasuje i na chatkę. A później wspólna ustawka z Kulą i Silasem. Niestety nie mogłem sie dodzwonić do Silasa, więc pozostał sobie na mieście pomiędzy spalinami i "dla podtrzymania kondycji jeździł jak zwykle ostro po niestandardowych trasach" jak sam mówi ;).
Po drodze na Miodową spotkałem znajomego z M4, przez co Kula czekał na mnie jak zwykle kilka minut. :) Kiedy dojechałem na Gubałówkę ruszyliśmy terenem w kierunku Polic. W lesie było trochę błota, ale nie znowu jakoś masakrycznie strasznie dla nas prawdziwych bajkerów, a nie tanich podróbek (pozdro, Silas ;) ). Przed samym dojazdem do Polic po asfalcie Kula wciągnał przez nos koks i uciekł mi na jakieś 700m w ciągu 12 sekund.
Wbiliśmy się do Górala, niestety nie mieli aktualnie relatywnie lekkich dętek, ale sprzedawca powiedział, że sprowadzi jakieś 110g, więc fajnie. Tymczasem Kula zauważył, że z mojej najwyraźniej dziurawej butelki wykapało jakieś 0,2 l wody na podłogę, więc się wycofałem ze sklepu.
Obskoczyliśmy kilka kiosków i małych sklepików, ale nigdzie nie mieli wody 0,7-0,75 l, w końcu dopiero w centrum Kinga czy jak ono się nazywa znalazłem Żywca 0,7.
Powrót nowymi ściażkami w terenie. Przy okazji popstrykaliśmy trochę intelektualnych fot, żeby nie było, że bikerzy nie mają w głowie, a tylko w nogach, ziąąą...
Kula się bawił z małego drifciarza, aż w końcu wyleciał z bika :)

Chyba trochę go zamroczyło, bo powiedział, że mój Wheeler jest taki piękny, że musi mieć z nim fotę



Drzemka



W drodze powrotnej Kula wpadł pod Golfa

Na koniec podjechaliśmy na myjkę, fot nie ma, gdzie Kula systematycznie w ciągu dwóch minut pozalewał każde łożysko w swoim biku plus moje buty extra. :) A tak na serio to chyba tam przyjadę jak się "zima" skończy na dobre, żeby umyć z błota Wheelera.
Po rozdzieleniu się zrobiłem jeszcze kilka km po mieście i spotkałem po drodze Krzyśka. Pojeździliśmy chwilę razem, ale zarzucił ostre tempo (wiem, że pewnie specjalnie :P) i szybko poczułem nieodpartą chęć powrotu do domu, czyli że mówiąc dosłownie wymiękłem. :)
Po drodze na Miodową spotkałem znajomego z M4, przez co Kula czekał na mnie jak zwykle kilka minut. :) Kiedy dojechałem na Gubałówkę ruszyliśmy terenem w kierunku Polic. W lesie było trochę błota, ale nie znowu jakoś masakrycznie strasznie dla nas prawdziwych bajkerów, a nie tanich podróbek (pozdro, Silas ;) ). Przed samym dojazdem do Polic po asfalcie Kula wciągnał przez nos koks i uciekł mi na jakieś 700m w ciągu 12 sekund.
Wbiliśmy się do Górala, niestety nie mieli aktualnie relatywnie lekkich dętek, ale sprzedawca powiedział, że sprowadzi jakieś 110g, więc fajnie. Tymczasem Kula zauważył, że z mojej najwyraźniej dziurawej butelki wykapało jakieś 0,2 l wody na podłogę, więc się wycofałem ze sklepu.
Obskoczyliśmy kilka kiosków i małych sklepików, ale nigdzie nie mieli wody 0,7-0,75 l, w końcu dopiero w centrum Kinga czy jak ono się nazywa znalazłem Żywca 0,7.
Powrót nowymi ściażkami w terenie. Przy okazji popstrykaliśmy trochę intelektualnych fot, żeby nie było, że bikerzy nie mają w głowie, a tylko w nogach, ziąąą...
Kula się bawił z małego drifciarza, aż w końcu wyleciał z bika :)

Chyba trochę go zamroczyło, bo powiedział, że mój Wheeler jest taki piękny, że musi mieć z nim fotę



Drzemka



W drodze powrotnej Kula wpadł pod Golfa

Na koniec podjechaliśmy na myjkę, fot nie ma, gdzie Kula systematycznie w ciągu dwóch minut pozalewał każde łożysko w swoim biku plus moje buty extra. :) A tak na serio to chyba tam przyjadę jak się "zima" skończy na dobre, żeby umyć z błota Wheelera.
Po rozdzieleniu się zrobiłem jeszcze kilka km po mieście i spotkałem po drodze Krzyśka. Pojeździliśmy chwilę razem, ale zarzucił ostre tempo (wiem, że pewnie specjalnie :P) i szybko poczułem nieodpartą chęć powrotu do domu, czyli że mówiąc dosłownie wymiękłem. :)
Środa, 5 marca 2008Kategoria .Wheeler., .Romet., zz Foto zz
Wstałem dzisiaj skoro świt
Rower:35.30 km (14.10km teren) czas jazdy: 01:59 h AVS:17.80km/h
Wstałem dzisiaj skoro świt czyli za piętnaście trzynasta. Szybkie śniadanko w postaci pysznej zupki buraczkowej i kanapek, po czym wyszedłem na Wheelera i dobrze się stało, bo sporo błotka dzisiaj napotkałem.
Najpierw standardowo kilka km po mieście, żeby się rozruszać. W ogóle masakra, jechałem sobie totalnie po woli, a pulsometr pokazywał strasznie wysokie tętno. Nie wiem, może to przez to, że jeszcze się dobrze nie rozbudziłem, a może się strasznie zapuściłem z kondycją, ale whatever...
Wjechałem do Lasku Arkońskiego, chciałem sobie zaliczyć fajny zjazd, ale leżało tam trochę patyków, śnieżku i mokrych liście, więc stwierdziłem, że zawracam. Jeździłem sobie po terenkach, gdzie rzadko bywam. Zrobiłem parę fajnych fotek.
Wheeler 1900zx
Strumyk

Las i błotko

Dojechałem do Głębokiego, okrążyłem sobie i stąd powrót przez Wojska Polskiego, trochę centrum i na chatkę.
Później szybka kąpiel i przesiadka na Rometa, żeby pojechać po książki do biblioteki.
Najpierw standardowo kilka km po mieście, żeby się rozruszać. W ogóle masakra, jechałem sobie totalnie po woli, a pulsometr pokazywał strasznie wysokie tętno. Nie wiem, może to przez to, że jeszcze się dobrze nie rozbudziłem, a może się strasznie zapuściłem z kondycją, ale whatever...
Wjechałem do Lasku Arkońskiego, chciałem sobie zaliczyć fajny zjazd, ale leżało tam trochę patyków, śnieżku i mokrych liście, więc stwierdziłem, że zawracam. Jeździłem sobie po terenkach, gdzie rzadko bywam. Zrobiłem parę fajnych fotek.
Wheeler 1900zx
Strumyk

Las i błotko

Dojechałem do Głębokiego, okrążyłem sobie i stąd powrót przez Wojska Polskiego, trochę centrum i na chatkę.
Później szybka kąpiel i przesiadka na Rometa, żeby pojechać po książki do biblioteki.

