Informacje

  • Wszystkie kilometry na BS: 82766.28 km
  • Niektóre km w terenie na BS: 9053.37 km
  • Czas na rowerze na BS: 172d 11h 03m
  • Prędkość średnia na BS: 19.99 km/h
  • Więcej informacji

Moje rowery

Tak daję czadu w 2026: button stats bikestats.pl
Tak dawałem czadu wcześniej:

Licznik odwiedzin

od 07.2026 r.

Statystyki zbiorcze na stronę

Szukaj

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

.Romet.

Dystans całkowity:11986.96 km (w terenie 571.35 km; 4.77%)
Czas w ruchu:703:20
Średnia prędkość:17.04 km/h
Maks. tętno maksymalne:177 (95 %)
Maks. tętno średnie:135 (72 %)
Suma kalorii:6096 kcal
Liczba aktywności:852
Średnio na aktywność:14.07 km i 0h 49m
Więcej statystyk
Wtorek, 22 kwietnia 2008Kategoria .Trek., .Romet.

Na uczelnie i z powrotem.

Rower:
24.63 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:10 h AVS:21.11km/h

Na uczelnie i z powrotem. Potem do Krzyśka po daszek do kasku (dzięki) i po sklepach po jakąś lekką dętkę, ale nie miałem szczęścia akurat. Sztyca przebenzynowana i chyba mi się już nie obsuwa.
Piątek, 14 marca 2008Kategoria .Romet.

Na uczelnię i z powrotem.

Rower:
2.20 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:09 h AVS:14.67km/h

Na uczelnię i z powrotem. A teraz się rozpadało, więc już chyba dzisiaj nie wyjdę. Przejechałbym się chętnie jutro do jakiegoś Schwedt czy coś podobnego.
Czwartek, 13 marca 2008Kategoria .Wheeler., .Romet.

Najpierw na uczelnię i z powrotem,

Rower:
38.31 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:52 h AVS:20.52km/h

Najpierw na uczelnię i z powrotem, a potem przepisowa jazda po mieście. Najpierw z Silasem, potem jeszcze z Krzyśkiem i Kulą. Niestety przedwcześnie zakończyliśmy z uwagi na deszcz, który Kula przywiózł ze sobą. ;) Fotek z dzisiaj nie będzie.
Wtorek, 11 marca 2008Kategoria .Wheeler., .Romet., zz Foto zz

Dzisiaj najpierw na uczelnię

Rower:
28.46 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:44 h AVS:16.42km/h

Dzisiaj najpierw na uczelnię na jedną godzinkę. Potem kolejnej miało nie być, ale sporo z nas zaryzykowało, że przeciągnie się to na dwie i dobrze. Nie poszedłem też na wykład z wykładowczynią, która czyta wszystko ze slajdów.

W międzyczasie wyszedłem sobie na bike. Jako, że czuję się mocno wymęczony, to bardzo spokojniutko starając się trzymać tętno 130. Jeździłem tylko po mieście. Porobiłem trochę fotek z typowego zachowania się kierowców-parkingowców w mieście Szczecinie. Enjoy. Nalepki i spuszczacze powietrza w oponach już się robią. ;)

Ulica której nazwy nie znam i nie chce mi się sprawdzać. Ścieżka słabej jakości, ale oznakowana znakami pionowymi i poziomym.


Al. Wojska Polskiego, pseudo ścieżka czyli chodnik oznakowany znakiem pionowym (chyba tylko z jednej strony, ale od strony kierowców):


Al. Wojska Polskiego, trochę bliżej centrum, koło kortów tenisowych, (w czasie PKO Open cała pieszościeszka poparkowana, a wtedy między samochodami przechadzają się policjanci i strażnicy miejscy i wtedy też mają to wszystko w nosie):

Ostatnia porcja fotek, to jak przypuszczam w większości auta lokalnych mieszkańców.
Poniedziałek, 10 marca 2008Kategoria .Romet.

Dom-przychodnia PS-dom. Dom-PS-dom.

Rower:
4.42 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:21 h AVS:12.63km/h

Dom-przychodnia PS-dom. Dom-PS-dom.
Piątek, 7 marca 2008Kategoria .Wheeler., .Romet., zz Foto zz

Dzisiaj najpierw rano na

Rower:
55.45 km (15.75km teren) czas jazdy: 03:05 h AVS:17.98km/h

Dzisiaj najpierw rano na uczelnię i z powrotem, potem do przychodni, do Kadrzyńskiego, zobaczyć czy stojak z Allegro za 18zł mi podpasuje i na chatkę. A później wspólna ustawka z Kulą i Silasem. Niestety nie mogłem sie dodzwonić do Silasa, więc pozostał sobie na mieście pomiędzy spalinami i "dla podtrzymania kondycji jeździł jak zwykle ostro po niestandardowych trasach" jak sam mówi ;).

Po drodze na Miodową spotkałem znajomego z M4, przez co Kula czekał na mnie jak zwykle kilka minut. :) Kiedy dojechałem na Gubałówkę ruszyliśmy terenem w kierunku Polic. W lesie było trochę błota, ale nie znowu jakoś masakrycznie strasznie dla nas prawdziwych bajkerów, a nie tanich podróbek (pozdro, Silas ;) ). Przed samym dojazdem do Polic po asfalcie Kula wciągnał przez nos koks i uciekł mi na jakieś 700m w ciągu 12 sekund.

Wbiliśmy się do Górala, niestety nie mieli aktualnie relatywnie lekkich dętek, ale sprzedawca powiedział, że sprowadzi jakieś 110g, więc fajnie. Tymczasem Kula zauważył, że z mojej najwyraźniej dziurawej butelki wykapało jakieś 0,2 l wody na podłogę, więc się wycofałem ze sklepu.

Obskoczyliśmy kilka kiosków i małych sklepików, ale nigdzie nie mieli wody 0,7-0,75 l, w końcu dopiero w centrum Kinga czy jak ono się nazywa znalazłem Żywca 0,7.

Powrót nowymi ściażkami w terenie. Przy okazji popstrykaliśmy trochę intelektualnych fot, żeby nie było, że bikerzy nie mają w głowie, a tylko w nogach, ziąąą...

Kula się bawił z małego drifciarza, aż w końcu wyleciał z bika :)


Chyba trochę go zamroczyło, bo powiedział, że mój Wheeler jest taki piękny, że musi mieć z nim fotę






Drzemka







W drodze powrotnej Kula wpadł pod Golfa


Na koniec podjechaliśmy na myjkę, fot nie ma, gdzie Kula systematycznie w ciągu dwóch minut pozalewał każde łożysko w swoim biku plus moje buty extra. :) A tak na serio to chyba tam przyjadę jak się "zima" skończy na dobre, żeby umyć z błota Wheelera.

Po rozdzieleniu się zrobiłem jeszcze kilka km po mieście i spotkałem po drodze Krzyśka. Pojeździliśmy chwilę razem, ale zarzucił ostre tempo (wiem, że pewnie specjalnie :P) i szybko poczułem nieodpartą chęć powrotu do domu, czyli że mówiąc dosłownie wymiękłem. :)
Środa, 5 marca 2008Kategoria .Wheeler., .Romet., zz Foto zz

Wstałem dzisiaj skoro świt

Rower:
35.30 km (14.10km teren) czas jazdy: 01:59 h AVS:17.80km/h

Wstałem dzisiaj skoro świt czyli za piętnaście trzynasta. Szybkie śniadanko w postaci pysznej zupki buraczkowej i kanapek, po czym wyszedłem na Wheelera i dobrze się stało, bo sporo błotka dzisiaj napotkałem.

Najpierw standardowo kilka km po mieście, żeby się rozruszać. W ogóle masakra, jechałem sobie totalnie po woli, a pulsometr pokazywał strasznie wysokie tętno. Nie wiem, może to przez to, że jeszcze się dobrze nie rozbudziłem, a może się strasznie zapuściłem z kondycją, ale whatever...

Wjechałem do Lasku Arkońskiego, chciałem sobie zaliczyć fajny zjazd, ale leżało tam trochę patyków, śnieżku i mokrych liście, więc stwierdziłem, że zawracam. Jeździłem sobie po terenkach, gdzie rzadko bywam. Zrobiłem parę fajnych fotek.

Wheeler 1900zx


Strumyk


Las i błotko


Dojechałem do Głębokiego, okrążyłem sobie i stąd powrót przez Wojska Polskiego, trochę centrum i na chatkę.

Później szybka kąpiel i przesiadka na Rometa, żeby pojechać po książki do biblioteki.
Poniedziałek, 3 marca 2008Kategoria .Romet., .Bridgestone., zz Foto zz

Postanowiłem od dzisiaj wychodzić

Rower:
43.58 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:47 h AVS:24.44km/h

Postanowiłem od dzisiaj wychodzić zawsze na bike w poniedziałek przed zajęciami na uczelni. Trochę późno położyłem się spać i dałem radę wstać dopiero o 10. Zjadłem niewielkie śniadanko, ubrałem się i o 10:34 zacząłem pedałować. Oczywiście szoska, bo oba mtb aktualnie w stanie nieużyteczności.


Przez 26 Kwietnia w kierunku Głębokiego, stamtąd dalej ścieżką do Tanowo i stąd asfaltem ku Bartoszewu. Niestety tutaj spotkałem się z wyprzedzaniem na trzeciego. Kierowca białego Fiata Ducato o nr rejestracyjnym zaczynającym się na ZPL (niestety więcej nie zauważyłem) zaczął wyprzedzać autobus jeszcze na zakręcie i chyba nawet na ciągłej nie widząc mnie kompletnie. Musiałem się ewakuować zjazdem na trawę. Zanim to zrobiłem jeszcze pokazałem mu jak to kiedyś prezydent Bush powiedział "one finger victory salute".

Później już bez zagrożeń przez Bartoszewo, Dobrą, Głębokie, Wojska Polskiego, skręt w prawo koło Netto, dalej Klonowica, Żołnierska, Traugutta, Wojska Polskiego, Bolka Śmiałego, Kerfur, dom.

Szybki prysznic, obiadek i jazda na uczelnię.

Powrót w deszczu, całkiem sporym, ale przed najgorszym zdążyłem.
Czwartek, 28 lutego 2008Kategoria .Romet.

Po mieście.

Rower:
11.20 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:40 h AVS:16.80km/h

Po mieście.
Wtorek, 26 lutego 2008Kategoria .Romet.

Na uczelnię i z powrotem.

Rower:
2.93 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:12 h AVS:14.65km/h

Na uczelnię i z powrotem.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl