Wpisy archiwalne w kategorii
zz Foto zz
Dystans całkowity: | 31368.84 km (w terenie 3988.66 km; 12.72%) |
Czas w ruchu: | 1527:04 |
Średnia prędkość: | 20.54 km/h |
Maks. tętno maksymalne: | 198 (105 %) |
Maks. tętno średnie: | 141 (75 %) |
Suma kalorii: | 159449 kcal |
Liczba aktywności: | 438 |
Średnio na aktywność: | 71.62 km i 3h 29m |
Więcej statystyk |
Poniedziałek, 23 lipca 2007Kategoria .Bridgestone., ..>100km, zz Foto zz, Night Bike
Night Bike przez Nowe Warpno
Rower:
Bridgestone101.13 km (0.00km teren) czas jazdy: 04:17 h AVS:23.61km/h
Niedziela, 1 lipca 2007Kategoria .Wheeler., Maraton, zz Foto zz
Maraton w Łobzie
Rower:
Wheeler76.24 km (72.00km teren) czas jazdy: 03:35 h AVS:21.28km/h
Maraton w Łobzie
Miejsce:
-5 w M2
-13 w Open
Mój trzeci tegoroczny maraton odbył się w Łobzie. Frekwencja z tego, co mi wiadomo wynosiła około 80 osób. Na miejsce startu ostrego przejechaliśmy w eskorcie policji. Po kilku minutach, w czasie których sędzia sprawdził listę obecności oraz przypomniał o zasadach, wreszcie ruszyliśmy. Niestety już na początkowych kilometrach czekały wszystkich głębokie kałuże. Co za syf! Przejeżdżałem przez nie zanurzając się po kostki w błocie. Jednak nie ma co ukrywać, gdyby nie te warunki, pewnie jeszcze nie zmusiłbym się do przesmarowania piast. Po przejechaniu kilku km kałuż trasa wkrótce uspokoiła się i była raczej łatwa do pokonania z nielicznymi wyjątkami (mam tu na myśli dwa solidne podjazdy), aby pod koniec okrążenia zafundować porządną dawkę piachu i wyglebić paru ludków. Ostatecznie mimo, iż na drugim okrążeniu zachowałem się jak na prawdziwego twardziela przystało i próbowałem (z nawet niezłym skutkiem) przenosić rower nad i obok kałuż, to jednak do mety i tak dojechałem z kompletnie przemoczonymi butami. Skarpetek nie dało się już doprać. :-) Brak żarełka na bufetach znakomicie zrekompensowało mi błoto, które zlizywałem z ustnika bidonów oraz pyszna zupka na koniec.

Start wyścigu © Adamicki
Miejsce:
-5 w M2
-13 w Open
Mój trzeci tegoroczny maraton odbył się w Łobzie. Frekwencja z tego, co mi wiadomo wynosiła około 80 osób. Na miejsce startu ostrego przejechaliśmy w eskorcie policji. Po kilku minutach, w czasie których sędzia sprawdził listę obecności oraz przypomniał o zasadach, wreszcie ruszyliśmy. Niestety już na początkowych kilometrach czekały wszystkich głębokie kałuże. Co za syf! Przejeżdżałem przez nie zanurzając się po kostki w błocie. Jednak nie ma co ukrywać, gdyby nie te warunki, pewnie jeszcze nie zmusiłbym się do przesmarowania piast. Po przejechaniu kilku km kałuż trasa wkrótce uspokoiła się i była raczej łatwa do pokonania z nielicznymi wyjątkami (mam tu na myśli dwa solidne podjazdy), aby pod koniec okrążenia zafundować porządną dawkę piachu i wyglebić paru ludków. Ostatecznie mimo, iż na drugim okrążeniu zachowałem się jak na prawdziwego twardziela przystało i próbowałem (z nawet niezłym skutkiem) przenosić rower nad i obok kałuż, to jednak do mety i tak dojechałem z kompletnie przemoczonymi butami. Skarpetek nie dało się już doprać. :-) Brak żarełka na bufetach znakomicie zrekompensowało mi błoto, które zlizywałem z ustnika bidonów oraz pyszna zupka na koniec.

Start wyścigu © Adamicki
Niedziela, 20 maja 2007Kategoria .Wheeler., Maraton, zz Foto zz
Maraton w Witnicy koło Gorzowa Wielkopolskiego
Rower:
Wheeler67.23 km (64.00km teren) czas jazdy: 03:28 h AVS:19.39km/h
Maraton w Witnicy koło Gorzowa Wielkopolskiego
Miejsce:
-21 w M2
-71 w Open
Tym razem była to Witnica koło Gorzowa. Zanim dojechaliśmy na miejsce startu kilka samochodów z naszej grupki przyjezdnych pokozaczyło się po wsi i w końcu stanęło na tym, że nikt nie wie jak dojechać na miejsce imprezy, ale jednak jakiś miejscowy nam pomógł. Co do maratonu. Hm. Byłem skonany na maxa, właściwie już od jakiegoś 8km marzyłem o zakończeniu. Podchodziłem chyba pod wszystkie górki, pamiętając przedmiesięczny skurcz mojego życia. W bojowy sposób pokładałem się też na trawie, żeby trochę odpocząć. :D To, że dojechałem do mety zawdzięczam Xsystoffowi (chyba tak, się to pisze? ;-)), który dogonił mnie na jakieś 4km przed metą i spowodował nagły przypływ sił w moich mięśniach.

Przed startem © Adamicki
Miejsce:
-21 w M2
-71 w Open
Tym razem była to Witnica koło Gorzowa. Zanim dojechaliśmy na miejsce startu kilka samochodów z naszej grupki przyjezdnych pokozaczyło się po wsi i w końcu stanęło na tym, że nikt nie wie jak dojechać na miejsce imprezy, ale jednak jakiś miejscowy nam pomógł. Co do maratonu. Hm. Byłem skonany na maxa, właściwie już od jakiegoś 8km marzyłem o zakończeniu. Podchodziłem chyba pod wszystkie górki, pamiętając przedmiesięczny skurcz mojego życia. W bojowy sposób pokładałem się też na trawie, żeby trochę odpocząć. :D To, że dojechałem do mety zawdzięczam Xsystoffowi (chyba tak, się to pisze? ;-)), który dogonił mnie na jakieś 4km przed metą i spowodował nagły przypływ sił w moich mięśniach.

Przed startem © Adamicki
Niedziela, 22 kwietnia 2007Kategoria .Wheeler., Maraton, zz Foto zz
Maraton w Szczecinie
Rower:
Wheeler66.14 km (64.00km teren) czas jazdy: 03:05 h AVS:21.45km/h
Maraton w Szczecinie
Miejsce:
-36 w M2
-112 w Open
Pierwszy Gryf Maraton w tym roku, miejsce edycji Szczecin. Był to mój pierwszy, lecz nie ostatni tegoroczny wyścig. Sprzęt w przeciwieństwie do mnie spisał się jak należy. Standardowo bez flaków i tym podobnych rzeczy, jednak zawiodłem ja i zostałem pokonany przez skurcze. Jak to zwykł mawiać Zagłoba albo też ktoś inny - nic to! Dojechałem do mety tylko jakieś 35 minut później. :D
A jeszcze, żeby było fajnie, to zaliczyłem walnięcie z samochodem, ale niegroźne, jedynie problemy z mocowaniem licznika do kierownicy spowodowało i parudniowe pobolewanie plecków. Hehe, pierwszy raz w życiu widziałem strach w oczach dresa. :)

Peleton rusza © Adamicki
Miejsce:
-36 w M2
-112 w Open
Pierwszy Gryf Maraton w tym roku, miejsce edycji Szczecin. Był to mój pierwszy, lecz nie ostatni tegoroczny wyścig. Sprzęt w przeciwieństwie do mnie spisał się jak należy. Standardowo bez flaków i tym podobnych rzeczy, jednak zawiodłem ja i zostałem pokonany przez skurcze. Jak to zwykł mawiać Zagłoba albo też ktoś inny - nic to! Dojechałem do mety tylko jakieś 35 minut później. :D
A jeszcze, żeby było fajnie, to zaliczyłem walnięcie z samochodem, ale niegroźne, jedynie problemy z mocowaniem licznika do kierownicy spowodowało i parudniowe pobolewanie plecków. Hehe, pierwszy raz w życiu widziałem strach w oczach dresa. :)

Peleton rusza © Adamicki
Czwartek, 8 marca 2007Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Test bika
Rower:
Wheeler7.61 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:23 h AVS:19.85km/h
Pierwsze wyjście po wsadzeniu nowych części do bika i przerobieniu go na 11kg maszynkę. :)

Widok z nie tego boku, co trzeba:) © Adamicki
Składanie maszyny powoli dobiega końca. Brakuje jeszcze tylko korków WCS. Poza tym rower prezentuje się świetnie. Całość będzie miała masę około 11,1kg. Trochę przydużawo, ale nowa ramka za rok, dwa powinna załatwić sprawę zejścia do 10,5kg. Niestety przez dręczące mnie kaszel i katar jeszcze nie jestem w stanie wypróbować jak to wszystko się sprawuje. W ogóle to mam straszne zakwasy na brzuchu od tego kaszlenia, hehe.

Widok z przodu © Adamicki
Oczywiście wyszedłem się przejechać. Od razu czuć, że rower został odchudzony. Jest lekki i w ogóle zajefajny, więc śmiało możecie zacząć mi zazdrościć i nie macie co liczyć na to, że pęknie mi ramka - 2261-gramowe ramy do XC nie pękają.. Zdecydowanie będę musiał się przyzwyczaić do nowych manetek Shimano Dual Release, które na razie mi nie podchodzą. Zamiast rapid-fajerować muszę trigerować. Pod tym względem Acery były wygodniejsze. Przednia przerzutka chyba jeszcze do regulacji, bo już raz mi łańcuch wskoczył na czwartą zębatkę na korbie, a ja jej przecież nie mam. Szkoda, żeby napis LX się starł, bo współczynnik lansu zmaleje. Wysokość mostka też trzeba będzie zmienić - póki co ustawiony na sportowo z zagięciem do góry i trzema podkładkami nad.

Tylne koło i napęd © Adamicki

Kokpit sterowniczy © Adamicki

Widok z nie tego boku, co trzeba:) © Adamicki
Składanie maszyny powoli dobiega końca. Brakuje jeszcze tylko korków WCS. Poza tym rower prezentuje się świetnie. Całość będzie miała masę około 11,1kg. Trochę przydużawo, ale nowa ramka za rok, dwa powinna załatwić sprawę zejścia do 10,5kg. Niestety przez dręczące mnie kaszel i katar jeszcze nie jestem w stanie wypróbować jak to wszystko się sprawuje. W ogóle to mam straszne zakwasy na brzuchu od tego kaszlenia, hehe.

Widok z przodu © Adamicki
Oczywiście wyszedłem się przejechać. Od razu czuć, że rower został odchudzony. Jest lekki i w ogóle zajefajny, więc śmiało możecie zacząć mi zazdrościć i nie macie co liczyć na to, że pęknie mi ramka - 2261-gramowe ramy do XC nie pękają.. Zdecydowanie będę musiał się przyzwyczaić do nowych manetek Shimano Dual Release, które na razie mi nie podchodzą. Zamiast rapid-fajerować muszę trigerować. Pod tym względem Acery były wygodniejsze. Przednia przerzutka chyba jeszcze do regulacji, bo już raz mi łańcuch wskoczył na czwartą zębatkę na korbie, a ja jej przecież nie mam. Szkoda, żeby napis LX się starł, bo współczynnik lansu zmaleje. Wysokość mostka też trzeba będzie zmienić - póki co ustawiony na sportowo z zagięciem do góry i trzema podkładkami nad.

Tylne koło i napęd © Adamicki

Kokpit sterowniczy © Adamicki
Piątek, 1 grudnia 2006Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Grudzień 2006
Rower:
Wheeler368.00 km (0.00km teren) czas jazdy: 18:24 h AVS:20.00km/h
Dystans za grudzień 2006.
Fotki z 28 grudnia z jazdy po mieście z Silasem.

Fotki z 28 grudnia z jazdy po mieście z Silasem.

Adamicki© Adamicki

Silas© Adamicki
Niedziela, 1 października 2006Kategoria ..>100km, .Wheeler., zz Foto zz
Październik 2006
Rower:
Wheeler803.00 km (0.00km teren) czas jazdy: 40:09 h AVS:20.00km/h
Dystans za październik 2006.
Załączam fotki z wycieczki do Nowego Warpna z ekipą w składzie ja, Maciek, Przem i Silas.




Załączam fotki z wycieczki do Nowego Warpna z ekipą w składzie ja, Maciek, Przem i Silas.

W Dobrej przed sklepem© Adamicki

Za Dobieszczynem© Adamicki

Wheeler na slickach© Adamicki

Przemek pozdrawia© Adamicki

Cieszymy się ze zdjęcia samowyzwalaczem© Adamicki
Piątek, 1 września 2006Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Wrzesień 2006 (bez maratonu)
Rower:
Wheeler735.00 km (0.00km teren) czas jazdy: 36:45 h AVS:20.00km/h
Dystans za wrzesień 2006 (bez maratonu).
Fotki z wycieczki 9 września po Puszczy Bukowej.





Fotki z wycieczki 9 września po Puszczy Bukowej.

Silas i Adam zwany Parówem© Adamicki

Dwa Adamy© Adamicki

Panorama okolicy© Adamicki

Wheeler 1900zx z Manitou R7© Adamicki

Leader Fox Adama© Adamicki

Wheeler 5900zx Silasa© Adamicki