Poniedziałek, 6 kwietnia 2009Kategoria .Trek.
Po szkole.
Rower:Trek23.98 km (12.35km teren) czas jazdy: 01:13 h AVS:19.71km/h
Z domu przez miasto i Jasne Błonia na Głębokie, kółko i powrót podobna trasą. Znowu pulsometr mi szwankuje. Albo baterie się kończą, albo dostanę kolejny z wymiany. ;]
Poniedziałek, 6 kwietnia 2009Kategoria .Romet.
Do szkoły.
Rower:Romet2.83 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:10 h AVS:16.98km/h
Na uczelnię i z powrotem.
Sobota, 4 kwietnia 2009Kategoria .Trek.
.
Rower:Trek26.09 km (10.80km teren) czas jazdy: 01:21 h AVS:19.33km/h
Wreszcie mogłem sobie dzisiaj wyjść. Dobrze, że dzisiaj sobota, bo byłbym niedzielnym rowerzystą. Na mieście i w parkach i lasach kupa ludzi. Pojechałem sobie oczywiście najpierw w ulubione miejsce Silasa, czyli na Głębokie, ale przed nim wjechałem na niebieski szlak. Za Polaną Harcerską nie wiem co się konkretnie działo na mapie. Anyway znalazłem się najprawdopodobniej w miejscu, które kojarzy mi się, że jest skrzyżowaniem szlaku zielonego z czerwonym , z którego to szybko można się ewakuować wyjeżdżając obok Gubałówki i dalej pojechałem po piachu na Warszewo. Stąd powrót przez miasto do domu.
Niefajnie mi sie dzisiaj jeździło. Zmęczyłem się..: P
Niefajnie mi sie dzisiaj jeździło. Zmęczyłem się..: P
Wtorek, 31 marca 2009Kategoria .Romet.
.
Rower:Romet2.84 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:10 h AVS:17.04km/h
Na uczelnię.
Wtorek, 10 marca 2009
Romet is back!
Rower:Romet0.69 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:03 h AVS:13.80km/h
Kółko po osiedlu. Mam nowy napęd - tym razem korba na kwadrat. Ciekawe ile tym razem pociągnie..
Sobota, 28 lutego 2009Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz
Wycieczka do NRD
Rower:Bridgestone58.59 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:39 h AVS:22.11km/h
Dzisiaj pierwszy raz w tym roku w grupie. Dwuosobowej. Pojechaliśmy z Silasem przez Bezrzecze, Wołczkowo, Dobrą i Buk do NRD.
Prawie jak w górach - widok z Bezrzecza na jakaś dzielnicę Szczecina

W Blankensee odbiliśmy na południe.

Ale zanim pojechaliśmy dalej, najpierw zaprezentowaliśmy lokalnym mieszkańcom polską kulturę.
Silas dopiero się uczy, dlatego taki spięty był.

Z tyłu ta sama trawa, co na zdjęciu wyżej

Później skierowaliśmy się na miejscowość, której nazwy nie pamiętam, a nie chce mi się sprawdzać i dojechaliśmy do Loeknitz. Tutaj pokręciliśmy się chwilę i zawróciliśmy w kierunku Szczecina.
Nad jeziorem w Loeknitz. Najpierw przepędził wszystkich z plaży, a teraz udaje kozaka

Musiałem trochę zmodyfikować to zdjęcie, żeby nie było widać jaki gruby się zrobiłem w czasie ostatnich dwóch miesięcy :D
Prawie jak w górach - widok z Bezrzecza na jakaś dzielnicę Szczecina

W Blankensee odbiliśmy na południe.

Ale zanim pojechaliśmy dalej, najpierw zaprezentowaliśmy lokalnym mieszkańcom polską kulturę.
Silas dopiero się uczy, dlatego taki spięty był.

Z tyłu ta sama trawa, co na zdjęciu wyżej

Później skierowaliśmy się na miejscowość, której nazwy nie pamiętam, a nie chce mi się sprawdzać i dojechaliśmy do Loeknitz. Tutaj pokręciliśmy się chwilę i zawróciliśmy w kierunku Szczecina.
Nad jeziorem w Loeknitz. Najpierw przepędził wszystkich z plaży, a teraz udaje kozaka

Musiałem trochę zmodyfikować to zdjęcie, żeby nie było widać jaki gruby się zrobiłem w czasie ostatnich dwóch miesięcy :D
Wtorek, 24 lutego 2009Kategoria .Wheeler.
Asfalt
Rower:Wheeler32.64 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:43 h AVS:19.01km/h
Pętla przez Lubieszyn i trochę po mieście.
Poniedziałek, 9 lutego 2009Kategoria .Wheeler.
Fraszka o psach
Rower:Wheeler50.18 km (5.60km teren) czas jazdy: 02:21 h AVS:21.35km/h
Wyjechałem sobie z domu w kierunku na zachód. W Lubieszynie skręciłem na północ i w ten sposób dojechałem do Buku. Tutaj wyjąłem mapę i stwierdziłem, że przejadę się w kierunku Łęgów i wioskami dojadę do Dobrej.
Dosyć szybko straciłem rachubę co do tego, gdzie jestem, ale wiedziałem, że i tak wszystkie drogi prowadzą do Jeziora Głębokiego. ;) Spytałem jakiegoś człeka, dokąd mię ta droga zawiedzie, na co odpowiedział mi owy, iż skręcając za ostatnim domem "lekutko w lewo" pojadę na Grzepnicę, a w prawo przez las na Dobrą. Gitez.
Ruszyłem. Ostatni dom nie był wcale różny od innych pod tym względem, że po podwórku biegały psy. Tutaj były ich >=4, z czego dwa wilczury. To, co wyróżnia ostatni dom, to ogrodzenie, a raczej częściowy jego brak, co umożliwia psom swobodne wyjście poza teren posesji.
Pisałem już, że nienawidzę psów? W mieście zanieczyszczają chodniki i później trzeba slalomem chodzić, a idąc po centrum non=stop sprawdzać podeszwy butów, bo właściciele psów mają obniżone poczucie moralności.
Anyway, co do psów i ich właścicieli - przez ogrodzenie przeszedł sobie jeden z nich i zaczął mnie gonić. Dobrze, że szybko zbastował, bo teren był nieprzyjemny, akurat najgorszy fragment na całej trasie.
Dojechałem do jakiegoś rozgałęzienia. Postanowiłem jechać od razu na Dobrą, jednak po jakimś kilometrze okazało się, że ta droga prowadzi do najwyraźniej terenu prywatnego, gdyż wjazd był zagrodzony... sznurkiem. A już w tych rejonach kiedyś uciekaliśmy z Maćkiem i Potokiem przed jednym kolesiem i jego psem z terenu prywatnego, więc stwierdziłem, że jednak przez Grzepnicę wrócę.
No to dawaj. Ruszyłem, a tu patrzę w oddali jedzie samochód. Próbowałem wypatrzyć gdzie jest ta drga, po której jedzie, ale nic z tego, najwyraźniej trzeba było przejechać koło porytego domu bez ogrodzenia. To odpada. Dalej na Grzepnicę.
W tym momencie zobaczyłem z lewej strony biegnące jakieś ~300m ode mnie kolejne psy. Co prawda biegły w przeciwnym kierunku niż ja jechałem, ale i tak przyspieszyłem. Załączyłem full speed, który po jakichś pięciu sekundach spadł do normalnej prędkości maratonowej. :P Na szczęście wkrótce dojechałem w znajome już tereny, którymi można wracać z Rezerwatu Świdwie, jednak i tak co chwilę oglądałem się za siebie na szczęście tylko po to, żeby zobaczyć za plecami... nic, czyli ok. Fajnie było dzisiaj, jestem kozakiem, więcej tutaj tędy nie przyjeżdżam.
Dosyć szybko straciłem rachubę co do tego, gdzie jestem, ale wiedziałem, że i tak wszystkie drogi prowadzą do Jeziora Głębokiego. ;) Spytałem jakiegoś człeka, dokąd mię ta droga zawiedzie, na co odpowiedział mi owy, iż skręcając za ostatnim domem "lekutko w lewo" pojadę na Grzepnicę, a w prawo przez las na Dobrą. Gitez.
Ruszyłem. Ostatni dom nie był wcale różny od innych pod tym względem, że po podwórku biegały psy. Tutaj były ich >=4, z czego dwa wilczury. To, co wyróżnia ostatni dom, to ogrodzenie, a raczej częściowy jego brak, co umożliwia psom swobodne wyjście poza teren posesji.
Pisałem już, że nienawidzę psów? W mieście zanieczyszczają chodniki i później trzeba slalomem chodzić, a idąc po centrum non=stop sprawdzać podeszwy butów, bo właściciele psów mają obniżone poczucie moralności.
Anyway, co do psów i ich właścicieli - przez ogrodzenie przeszedł sobie jeden z nich i zaczął mnie gonić. Dobrze, że szybko zbastował, bo teren był nieprzyjemny, akurat najgorszy fragment na całej trasie.
Dojechałem do jakiegoś rozgałęzienia. Postanowiłem jechać od razu na Dobrą, jednak po jakimś kilometrze okazało się, że ta droga prowadzi do najwyraźniej terenu prywatnego, gdyż wjazd był zagrodzony... sznurkiem. A już w tych rejonach kiedyś uciekaliśmy z Maćkiem i Potokiem przed jednym kolesiem i jego psem z terenu prywatnego, więc stwierdziłem, że jednak przez Grzepnicę wrócę.
No to dawaj. Ruszyłem, a tu patrzę w oddali jedzie samochód. Próbowałem wypatrzyć gdzie jest ta drga, po której jedzie, ale nic z tego, najwyraźniej trzeba było przejechać koło porytego domu bez ogrodzenia. To odpada. Dalej na Grzepnicę.
W tym momencie zobaczyłem z lewej strony biegnące jakieś ~300m ode mnie kolejne psy. Co prawda biegły w przeciwnym kierunku niż ja jechałem, ale i tak przyspieszyłem. Załączyłem full speed, który po jakichś pięciu sekundach spadł do normalnej prędkości maratonowej. :P Na szczęście wkrótce dojechałem w znajome już tereny, którymi można wracać z Rezerwatu Świdwie, jednak i tak co chwilę oglądałem się za siebie na szczęście tylko po to, żeby zobaczyć za plecami... nic, czyli ok. Fajnie było dzisiaj, jestem kozakiem, więcej tutaj tędy nie przyjeżdżam.
Niedziela, 8 lutego 2009Kategoria .Wheeler.
Asfaltowo
Rower:Wheeler32.42 km (0.20km teren) czas jazdy: 01:25 h AVS:22.88km/h
Pętla przez Lubieszyn.
Sobota, 7 lutego 2009Kategoria .Wheeler.
We mgle
Rower:Wheeler46.27 km (1.30km teren) czas jazdy: 02:32 h AVS:18.26km/h
Szczecin - Rajkowo - Ostoja - Stobno - Grambow - Ramin - Grambow - Lubieszyn - Szczecin
Mega mgła za miastem. Sprawdzałem z licznikiem zasięg widoczności i wychodziło jakieś 100m, no ale to dla obiektów nieoświetlonych. A przednia Sigma Micro jak zwykle ostatnio dała radę. Ogólnie to nieprzyjemny dzień na rowerowanie.
Mega mgła za miastem. Sprawdzałem z licznikiem zasięg widoczności i wychodziło jakieś 100m, no ale to dla obiektów nieoświetlonych. A przednia Sigma Micro jak zwykle ostatnio dała radę. Ogólnie to nieprzyjemny dzień na rowerowanie.

