Wtorek, 27 maja 2008Kategoria .Trek., .Romet., zz Foto zz
Popindalanie głównie po Lasku
Rower:44.48 km (21.00km teren) czas jazdy: 02:10 h AVS:20.53km/h
Popindalanie głównie po Lasku Arkońskim i okolicy Głębokiego. Niemiła niespodzianka mnie spotkała, bowiem odkryłem kasując luzy na sterach, że mam zjechany gwint w mostku, więc jutro dłuższa śrubka + nakrętka lub jakieś gwintowanie. Jeśli w 5zł się nie zamknę, to kupię WCSa ;) .
A tu fajne widoki, które mi się spodobały. Niestety aparat mocno wszystko skopał, w realu jest mega ładniej.
A tu fajne widoki, które mi się spodobały. Niestety aparat mocno wszystko skopał, w realu jest mega ładniej.
Niedziela, 25 maja 2008Kategoria .Bridgestone.
Dopiero wczoraj włożyłem
Rower:42.18 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:39 h AVS:25.56km/h
Dopiero wczoraj włożyłem koło ze wstawioną szprychą i umytą kasetą z powrotem do szosy, i od razu umyłem w niej napęd, więc dzisiaj lightowa przejażdżka już na szosce. Trasa taka sama jak ostatnio. Niestety znowu po umyciu napędu coś mi piszczy i obstawiam, że to kółeczka. Wykręcę i przesmaruję jakimś smarem stałym, a jak nie pomoże to chyba kupię nową przerzutkę Sorę czy tam Tiagrę, bo kupować same kółka na maszynach za 4 dychy to bez sensu... A i mierzyłem łańcuch. 10 cali na 10 ogniwach, chyba że jakoś krzywo trzymam miarkę. Ale wychodzi na to, że łańcuchy sprzed trzydziesty lat były mocniejsze. Nie wiem ile ma zrobione. Poprzedni właściciel ponoć 3,5kkm, teraz ja ~4,5kkm i plus jeszcze to, co jeszcze wcześniejsi posiadacze przejechali, czyli nieźle się trzyma skubaniec.
Czwartek, 22 maja 2008Kategoria .Wheeler.
Dom-Głębokie-Tanowo-Bartoszewo-Dobra-Bezrzecze-miasto-Dom; lightowo, na slickach,
Rower:44.28 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:45 h AVS:25.30km/h
Dom-Głębokie-Tanowo-Bartoszewo-Dobra-Bezrzecze-miasto-Dom; lightowo, na slickach, wiatr ~północny.
Wtorek, 20 maja 2008Kategoria .Romet.
Rower:2.88 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:09 h AVS:19.20km/h
Niedziela, 18 maja 2008Kategoria .Trek., Maraton, zz Foto zz
Maraton w Szczecinie
Rower:70.15 km (63.00km teren) czas jazdy: 03:40 h AVS:19.13km/h
Maraton w Szczecinie
Miejsce:
-17 w M2
-39 w Open
Maraton Gryfa Pomorskiego w Szczecinie. Sporo błota na trasie i jak miesiąc temu parę leżących drzew, ale ogólnie spoko. Jechało mi się dobrze, zdecydowanie lepiej niż miesiąc temu, nawet jestem dosyć zadowolony z upgrade'u formy, chociaż pod koniec zupełnie zdechłem..
Najpierw na uczelnię i z powrotem.
Rower:58.78 km (9.10km teren) czas jazdy: 02:15 h AVS:26.12km/h
Najpierw na uczelnię i z powrotem. Potem sprawdzić Treka. Sztyca chyba się już nie obsuwa, ale musiałem mocno przypałować kluczem imbusowym. W niedziele okaże się czy rzeczywiście pomogło.
Trek 40,07km 1:24h 28,62km/h
Rower:48.79 km (2.80km teren) czas jazdy: 02:01 h AVS:24.19km/h
Trek 40,07km 1:24h 28,62km/h także całkiem spoko. :)
Na uczelnię i z powrotem.
Rower:54.83 km (8.70km teren) czas jazdy: 02:05 h AVS:26.32km/h
Na uczelnię i z powrotem. Później na sprawdzenie Treka. I szczerze mówiąc dostaję już powoli szału z tą obsuwającą się sztycą. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, to walić, będę wdzięczny za wszelkie sugestie. A ze swojej strony zrobiłem tyle: wymyłem benzyną ten smar, co mi dali, sztyca dostała proszkiem do prania, potem znowu benzyną, obejmę mimo, że jest ręczna dokręcam imbusem, widać chamskie zwężenie rury od zaciśnięcia obejmy na rurze, a jeszcze przetarłem lekko papierkiem ściernym od łatek rurę wewnątrz, żeby zachropowacić. Pomocy...
Wtorek, 13 maja 2008Kategoria .Romet.
Rower:2.88 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:10 h AVS:17.28km/h
Poniedziałek, 12 maja 2008Kategoria .Bridgestone., ..>100km, zz Foto zz
Wycieczka do Nowego Warpna
Rower:115.22 km (0.00km teren) czas jazdy: 04:22 h AVS:26.39km/h
Pierwszy raz obudziłem się o 8:00. Kolejny pięć minut później. I tak aż do za piętnaście dziewiąta. Wstałem, umyłem się i wystawiłem na balkon szosę, żeby jej umyć napęd. W międzyczasie zadzwonił Krzysiek, żeby sprawdzić czy tym razem nie zaspałem, ale nie. ;) Przetarłem tylko z grubsza zębatki lekko i umyłem sam łańcuch, bo to i tak nie ma sensu, tego starego syfu nie da rady zebrać i już.
Zjadłem śniadanie i o 9:41 wystartowałem spod domu. Wcale nie czułem wczorajszego, czyli dobry znak. O 10:00 byłem na Głębokim, ale Krzyśka jeszcze nie było, więc postanowiłem zaliczyć podjazd pod Miodową. W połowie drogi minęliśmy się, ale krzyknąłem, że i tak dokończę. Zjechałem i ruszyliśmy.
Trochę byłem na początku niezadowolony, bo Krzysiek przyjechał na Meridzie z terenowymi oponami, ale kiedy za Pilchowem siadł mi na koło, okazało się, że jest spoko. W Tanowie skręciliśmy w lewo i za chwilę skierowaliśmy się na Tatynię. Niestety trasa prowadziła też przez 2x1300m bruku w Brzózkach. Tak się stało, że jakieś 6km przed Nowym Warpnem pękła mi szprycha w tylnym kole od strony napędowej, co zresztą widać na focie. Ale to i dobrze, bo pobawiłem się chwilę kluczem do centrowania i mogliśmy jechać dalej, a Krzysiek widząc, że to kaszka z mleczkiem, wreszice stwierdził, że woli żebym to ja mu wycentrował koło za free, a nie jakiś nieczuły mechanik. :D
Do Warpna dojechaliśmy na kilka minut przed 12:00, pokręciliśmy się chwilę i pocykaliśmy foty, zajechaliśmy do sklepu i skierowaliśmy się ku Szczecinowi. Droga powrotna odbyła się bez żadnych niemiłych niespodzianek. Niżej fotki z dzisiaj.
Ratusz o konstrukcji ryglowej z 1697r., Nowe Warpno
Kościół w Nowym Warpnie
Ja i moja szosa
Znak firmowy
Krzysiek i jego Merida
Szosowy szlak w Brzózkach..


Widok z przystani
Kozaczę
Zjadłem śniadanie i o 9:41 wystartowałem spod domu. Wcale nie czułem wczorajszego, czyli dobry znak. O 10:00 byłem na Głębokim, ale Krzyśka jeszcze nie było, więc postanowiłem zaliczyć podjazd pod Miodową. W połowie drogi minęliśmy się, ale krzyknąłem, że i tak dokończę. Zjechałem i ruszyliśmy.
Trochę byłem na początku niezadowolony, bo Krzysiek przyjechał na Meridzie z terenowymi oponami, ale kiedy za Pilchowem siadł mi na koło, okazało się, że jest spoko. W Tanowie skręciliśmy w lewo i za chwilę skierowaliśmy się na Tatynię. Niestety trasa prowadziła też przez 2x1300m bruku w Brzózkach. Tak się stało, że jakieś 6km przed Nowym Warpnem pękła mi szprycha w tylnym kole od strony napędowej, co zresztą widać na focie. Ale to i dobrze, bo pobawiłem się chwilę kluczem do centrowania i mogliśmy jechać dalej, a Krzysiek widząc, że to kaszka z mleczkiem, wreszice stwierdził, że woli żebym to ja mu wycentrował koło za free, a nie jakiś nieczuły mechanik. :D
Do Warpna dojechaliśmy na kilka minut przed 12:00, pokręciliśmy się chwilę i pocykaliśmy foty, zajechaliśmy do sklepu i skierowaliśmy się ku Szczecinowi. Droga powrotna odbyła się bez żadnych niemiłych niespodzianek. Niżej fotki z dzisiaj.
Ratusz o konstrukcji ryglowej z 1697r., Nowe Warpno
Kościół w Nowym Warpnie
Ja i moja szosa
Znak firmowy
Krzysiek i jego Merida
Szosowy szlak w Brzózkach..


Widok z przystani
Kozaczę

