Informacje

  • Wszystkie kilometry na BS: 75311.03 km
  • Niektóre km w terenie na BS: 8181.95 km
  • Czas na rowerze na BS: 154d 23h 52m
  • Prędkość średnia na BS: 20.24 km/h
  • Więcej informacji

Moje rowery

Tak daję czadu w 2023: button stats bikestats.pl
Tak dawałem czadu wcześniej:

Licznik odwiedzin

od VI 2023

Statystyki zbiorcze na stronę

Szukaj

Znajomi


Archiwum

Linki

Środa, 23 kwietnia 2008Kategoria .Trek., zz Foto zz

Przejażdżka po Lasku Arkońskim

Rower:
27.71 km (11.60km teren) czas jazdy: 01:14 h AVS:22.47km/h

Dzisiaj pojechałem na miejsce, gdzie się wcześniej wywaliłem. Na miejscu znalazłem swój daszek od kasku. Umyłem go naturalnie, bo leżał pod drzewem, a pewnie nie jeden pies koło niego przechodził.






Komentarze
Juz wiem gdzie to jest, fajnie tam sie odrywa oba kola od ziemi. Domyslam sie jak to zrobiles, sam juz tam jezdzilem dwa razy na przednim kole.... Krzysiek - 17:50 niedziela, 27 kwietnia 2008 | linkuj
Wskakiwaliśmy tam jak byliśmy dzień wcześniej z Kulą i Maćkiem. Chwile potem były płyty betonowe i rozciąłem Ralpha, kojarzysz może? Jak coś to mam mapkę ręcznie rysowaną, ale nie wiem czy prawa autorskie nie zostaną złamane. ;)
Adamicki
- 20:40 czwartek, 24 kwietnia 2008 | linkuj
Fotka jak z bumfights ;)
No nieźle żeś się poharatał ale szybko się wylizałeś, a to najważniejsze.
QRT30
- 19:25 czwartek, 24 kwietnia 2008 | linkuj
Gdzie to jest, bo nie moge skojarzyc po fotach ? Ciesze sie, ze szybko doszedles do siebie :) Krzysiek - 13:23 czwartek, 24 kwietnia 2008 | linkuj
To nie miał być klasyczny skok w stylu dirtu, streetu czy jak to się tam nazywa, bo gardzę taką odmianą "kolarstwa", tylko zwykły przejazd przez wybrzuszenie w terenie w duchu XC, ale trochę nie wyszło. :D Podobno byłem przytomny potem, ale nic nie pamiętam z tego co sie potem działo. Zaliczyłem wstrząs mózgu, pękł mi lekko lewy oczodół i chyba obojczyk też, ale wcale nie bolało potem i szybko przechodzi jakiekolwiek wspomnienie po walnięciu w moim organizmie. Zobacz sobie wpis z 24 marca, są foty mojej buźki. ;)
Adamicki
- 21:37 środa, 23 kwietnia 2008 | linkuj
Też kiedyś dowaliłem na hopie i jechałem po bandzie. Straciłem przytomność, michę miałem całą porysowaną i brałem zastrzyki przeciw tężcowi. Do tej pory mam kawałek kasku odłupany. Licznik zatrzymał mi się wtedy na 60,1 km/h i odtąd jestem wyleczony ze skakania :D
QRT30
- 17:44 środa, 23 kwietnia 2008 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl