Informacje

  • Wszystkie kilometry na BS: 82766.28 km
  • Niektóre km w terenie na BS: 9053.37 km
  • Czas na rowerze na BS: 172d 11h 03m
  • Prędkość średnia na BS: 19.99 km/h
  • Więcej informacji

Moje rowery

Tak daję czadu w 2026: button stats bikestats.pl
Tak dawałem czadu wcześniej:

Licznik odwiedzin

od 07.2026 r.

Statystyki zbiorcze na stronę

Szukaj

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

.Bridgestone.

Dystans całkowity:31783.97 km (w terenie 265.88 km; 0.84%)
Czas w ruchu:1393:53
Średnia prędkość:22.80 km/h
Maksymalna prędkość:45.10 km/h
Maks. tętno maksymalne:198 (105 %)
Maks. tętno średnie:141 (75 %)
Suma kalorii:75559 kcal
Liczba aktywności:563
Średnio na aktywność:56.45 km i 2h 28m
Więcej statystyk
Piątek, 7 października 2011Kategoria .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz

Night bike po wioseczkach na szosie

Rower:Bridgestone
31.94 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:22 h AVS:23.37km/h

Umówiłem się dzisiaj wstępnie z Silasem na Night Bika po NRD, ale ostatecznie wyszedłem pokręcić samemu, bo się chłopak zmęczył chodzeniem po mieście, jak to określił. Wziąłem na przód dwie lampki i okazało się, że dobrze się uzupełniają. Trasę zrobiłem krótką przez Mierzyn, Bobolin, Warzymice i kilka km po mieście. Chyba za długo odpoczywałem, bo nie czułem powera, chociaż po ciemku zawsze tak jest. A nie, co ja gadam, przecież średnia o 6 kmph większa niż ostatnio. ;)
Nocny Szczecin z oddali + nadjeżdżający skuter © Adamicki
Sobota, 1 października 2011Kategoria .Bridgestone., ..>100km, Night Bike, zz Wakacje zz, zz Foto zz, ..>150km

Wakacyjna przejażdżka #11 - wycieczka do Warszawy; najgorszy rowerowy dzień w moim życiu.

Rower:Bridgestone
191.00 km (0.00km teren) czas jazdy: 10:40 h AVS:17.91km/h

Dogadaliśmy się z Silasem, że zrobimy sobie rekreacyjny wypad do Warszawy połączony z pobieżnym jej zwiedzaniem. Dzień wcześniej przybiliśmy do check pointa w gm. Grabów. Już wieczorem okazało się, że następny dzień będzie co najmniej nietypowy. Ja zapomniałem licznika, a Silas zapomniał.. butów SPD! :D Ale i tak postanowiliśmy jechać.
Bez komentarza;) © Adamicki

Analizowaliśmy kilka wariantów "ataku" na Warszawę. Ostatecznie wybraliśmy opcję z pobudką o godzinie 4:00 rano i wyjazdem rowerami o 4:30 w asyście szczekających na nas latających luzem po wsi kundli. 200 m za wsią poleciało takim zimnem, że myśleliśmy, że to koniec świata. Jak to mówią Angole - Little did we know..

Hardcorami nie jesteśmy (Ci co nas znają, wiedzą, że tak naprawdę "będący hardcorami" to nasze indiańskie imiona, ale należy być skromnym; nie ma tu nic wspólnego z bobrami!), więc dojechaliśmy 30 km na pociąg do Kutna, który przed 8:00 wypluł nas w Warszawie na centralnym.

Rozpoczeło się kręcenie. Wrzucam tutaj najciekawsze zdjęcia z dzisiaj.
Pałac Kultury i Nauki © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki


Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki


Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Pomnik Syrenki © Adamicki

Bridgestone na postoju © Adamicki

Dorożka © Adamicki

Dorożka 2 © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Budynek jakiegoś Sądu © Adamicki

Biblioteka Narodowa © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Przed pomnikiem Kościuszki © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Grób Nieznanego Żołnierza © Adamicki

Fontanna © Adamicki

Fontanna2 © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Grób Nieznanego Żołnierza © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Giełda Papierów Wartościowych S.A. © Adamicki

Most im. księcia Józefa Poniatowskiego © Adamicki

Most im. księcia Józefa Poniatowskiego © Adamicki

Most im. księcia Józefa Poniatowskiego © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Stadion Narodowy © Adamicki

Most Świętokrzyski © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Cyrk © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Trybunał Konstytucyjny © Adamicki

Pomnik Chopina w Łazienkach © Adamicki

W Łazienkach © Adamicki

Pałac na Wodzie w Łazienkach © Adamicki

Pałac na Wodzie © Adamicki

Pałac na Wodzie © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Świątynia Opatrzności Bożej © Adamicki

Wilanów © Adamicki

Pałac w Wilanowie © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Zwiedzanie Warszawy © Adamicki

Pałac Kultury i Nauki © Adamicki

Kłopotem okazał się powrót. Nie będę pisał, kto sprawdzał połączenia, ale nie byłem to ja. :P Ja dałem tyłka nie sprawdzając ich wcale. Okazało się, że nie ma pociągu powrotnego do Kutna, którym chcieliśmy jechać. Musieliśmy wybrać inną opcję. Zdecydowaliśmy się na powrót jedynie do Łowicza, z którego mieliśmy ~75 km do przejechania.

W Łowiczu byliśmy o 20:30. Zaczęliśmy od tego, żeby się ubrać maksymalnie ciepło. Założyłem na siebie wszystkie ciuchy jakie miałem, a jechałem na krótko, więc doszły mi jedynie rękawki, kurteczka dobra na wiosnę, bandamka i nogawki za duże o 2 rozmiary.;)

Ruszyliśmy. 70 km to nie tak źle. Myślałem, że realnie w 3 h jazdy będziemy z powrotem, czyli jeszcze przed północą. Niestety. O ile pierwsze 20 km wykonaliśmy dosyć szybko jak na dzisiejsze kręcenie, bo orientacyjnie w jakieś 50 minut, to później zaczęło iść jak krew z nosa, a wszystko przez to, że było coraz zimniej. To była taka temperatura, przy której czujesz się jakby matka natura mówiła do Ciebie: "Ty mały chwaście, dam Ci jechać, ale musisz jechać powoli, dużo stawać i trzymać cały czas kierę w górnym chwycie, bo inaczej nawieję Ci powietrza chłodniejszego o 5*C niż to teraz do rękawów kurtki". Ale to wszystko i tak nie było takie złe.

W końcu dotarliśmy do Piątku, czyli geometrycznego środka Polski. Stąd zostało nam już tylko 40 km. Niedługo potem zjadłem całe pożywienie kupione w jakimś drogim sklepiku w stolicy z marżą taką samą jak coolbikezone daje na 99% swojego asortymentu.

Wreszcie za Łęczycą na 21 km do mety zaczęło się najgorsze. Mgła - takie mleko, że nie widzieliśmy dalej niż na 10 metrów. Jechaliśmy wtedy chodnikiem wzdłuż krajowej jedynki. 5 minut wcześniej musiałem się zatrzymać, bo nie dawałem rady z zimna. Kiedyś brechtałem, jak kolega opowiadał mi o okrążaniu Zalewu Szczecińskiego i o sreberkach od czekolady, którymi się okładał on i jego towarzysze niedoli, a teraz sam powtykałem sobie wszystkie chusteczki higieniczne jakie miałem za koszulkę, do rękawków, między skarpetki i nogawki, na kolana w nogawkach, pod szyję, a oprócz tego wsadziłem do nogawek papierki po 7daysach i torebkę foliowa pod kurtkę. Gdyby było jeszcze gorzej, to byłem gotów wsadzać sobie nawet liście z trawy. Na szczęście nie było.

Silas miał jeszcze gorzej, bo wciąż bez SPD-ków, a jego kurteczka była przewiewna. Do tego zaczął zasypiać. :) Ile ja się tej nocy nakłamałem, żeby go zmotywować i rozbudzić, to nie wiem. Chyba muszę iść do spowiedzi. :P Silas dowiedział się, że jest zajebisty, jest koxem, że ten wypad to nic, że potrafi klepać większe, że do następnej wsi już tylko 1 km, że następna wieś jest już za chwilę, że następna wieś jest już tylko za tą górką, że nie ma już żadnych górek, że tam dalej już nie ma dziur w drodze, itp., itd. Niniejszym chciałbym teraz to wszystko publicznie odszczekać - hau, hau!

Do domu udało nam się dojechać dopiero o 1:30. Ostatni kilometr jechałem z kluczami od furtki w ręku, a Silas z gazem łzawiącym, bo nauczeni tym powrotem z Łowicza i paroma pościgami Burków i moimi kilkoma sytuacjami w tym roku we wsi, wiedzieliśmy, że możemy mieć akcję z jakimiś wolno biegającymi pańskimi psami spuszczonymi na noc w rodzaju patrolu wiejskiego.

I wyszedł opis dłuższy niż wypracowania z polskiego w liceum. W następnych wpisach dorzucę jeszcze parę zdjęć niezwiązanych z tripem do Warszawy.
Środa, 28 września 2011Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Uwaga na opony wychodzące z obręczy! (Akapit 4)

Rower:Bridgestone
95.57 km (0.00km teren) czas jazdy: 03:55 h AVS:24.40km/h

Dzisiaj chciałem pojechać do Schwedt, nawet udało mi się wcześniej wstać i wyjechałem trochę po 13. Przez Lubieszyn i Grambow. W Schwennenz popełniłem pierwszy błąd, kiedy chciałem na piechotę i terenem przejechać drogę w budowie, w nadziei, że doprowadzi mnie ona do Ladenthin i dalej kierunek południe.
Modernizacja drogi w Schwennenz © Adamicki

Schwennenz © Adamicki

Za Schennenz © Adamicki

Za Schennenz © Adamicki

Zakończyło się pasem po półtora km dalej i skrętem w jakąś inną drogę z małych płyt betonowych, która przeprowadziła mnie między jeziorami Schwennenzer See i Lebehner See do drogi nr 113.
Niemiecka droga © Adamicki

Jezioro © Adamicki

Postanowiłem, że skrócę sobie trasę w następnym możliwym miejscu i 3 km dalej skręciłem w lewo do Hohenholz. Niestety i ta droga okazała się wtopą, bo za w centrum wsi zaczął się hardcorowy bruk, więc musiałem zawrócić.
Owce meee.. © Adamicki

Konie ichaa.. © Adamicki

Hohenholz i antyszosowa nawierzchnia © Adamicki

Takim oto sposobem dojechałem do Krackowa, skręciłem na Nadrensee, gdzie znów się sparzyłem na skrócie i kontynuowałem bardziej okrężną, ale asfaltową drogą do Radekow i Tantow.
Po drodze miałem jednak mogącą się okazać groźną awarię. Wydawało mi się, że coś mi się przyczepiło do przedniej obręczy bo cyklicznie tarła o klocek hamulcowy. Jednak, gdy się zatrzymałem okazało się, że to opona zaczęła mi się zsuwać z obręczy. Niestety nie zdążyłem spuścić powietrza i włożyć jej z powrotem, bo po kilku sekundach od zatrzymania się dętka z hukiem dosłownie pierdolnęła. Czuję, że miałem dzisiaj wielkiego farta, bo gdybym zbagatelizował bicie i tylko rozszerzył szczęki hamulca i jechał dalej, co początkowo zrobiłem, to mógłbym skończyć z mordą rozbitą na asfalcie. Od zsunięcia się opony, do pęknięcia dętki minęło mniej niż 60 sekund. Podejrzewam, że przyczyną defektu było ciśnienie 8 atm, już więcej tyle nie będę dawał nigdy. Lepiej miękko, a bezpiecznie. Mam nadzieję, że ten krótki opis natchnie kogoś, żeby w przyszłości nie przesadził z ciśnieniem.
Blee.. © Adamicki

Kupa © Adamicki

W Tantow wsiadłem na Szlak "Od rzeki Randow do Odry", który za chwilę zgubiłem i przez Hohenreinkendorf dojechałem w końcu do Gartz. Jako, że była już godzina 17:00, a miałem nadbite 20 km więcej niż zwykle mam do Gartz, to postanowiłem, że zmieniam plany i wracam już do domu. Cyknąłem Bramę Szczecińską i pojechałem na Szlak "Odra-Nysa".
Brama Szczecińska w Gartz © Adamicki

Za Mescherin był najlepszy kawałek. Kiedy nim jechałem, zobaczyłem, że dobudowany został odcinek drogi do Polski, więc skręciłem w prawo. Znów przez teren budowy dojechałem do Pargowa. Znajdują się tutaj ruiny zabytkowego kościoła z XIV w.
Nowa droga od granicy © Adamicki

Coś nie wyszło:) © Adamicki

Wymarzony widok dla szosowca © Adamicki

Coś nie wyszło II ? © Adamicki

Coś nie wyszło II ? © Adamicki

Coś nie wyszło? III © Adamicki

Droga w budowie © Adamicki

Droga w budowie © Adamicki

Budowa drogi © Adamicki

Budowa drogi © Adamicki

Budowa drogi © Adamicki

Budowa drogi © Adamicki

Ruiny kościoła © Adamicki

Ruiny kościoła © Adamicki

Budowa drogi © Adamicki

Budowa drogi © Adamicki

Droga w budowie © Adamicki

Jakieś ruiny © Adamicki

Modernizacja drogi © Adamicki

Z Pargowa kierunek Kamieniec, czyli na północ jadąc wzdłuż granicy. Znajduje się tutaj jakiś budynek neoklasycystyczny z XIX w. i granitowy kościół z XIII w. W centrum wsi trzech kolesi słuchało tandetnej muzyki disco polo a'la Polsat wczesne lata 90. Kiedy przejeżdżałem jeden z nich zakrzyknął do mnie "zajebię Ci ten rower, zajebię", ale wcale się nie zmartwiłem, bo wiedziałem, że nigdy tego nie zrobi, gdyż bardzo się mnie boi, a musiał tak powiedzieć, żeby wydać się bardziej atrakcyjny w umysłach swoich kolegów. Najwyraźniej we wsi nie ma kobiet. Wkrótce potem skończył się asfalt i musiałem trochę poprowadzić. Na szczęście tylko jakieś 500 m.
Opuszczony budynek © Adamicki

Kościół granitowy w Kamieńcu z XIII w. © Adamicki

Kamieniec żegna © Adamicki

Za Kamieńcem © Adamicki

Asfalt wita © Adamicki

Za Kamieńcem © Adamicki

Dotarłem do wsi o nazwie Moczyły i zdecydowałem się zajechać, bo na mapie zobaczyłem XIII w. kościół - znowu ruiny.
Witamy w Moczyłach © Adamicki

Na placyku © Adamicki

Ruiny kościoła © Adamicki

Totus Tuus © Adamicki

Za Moczyłami © Adamicki

Za Moczyłami © Adamicki

Stąd kierunek Kołbaskowo i już miało być bez zdjęć, ale schowałem się do tunela aerodynamicznego za traktor, więc jeszcze go cyknąłem. Jak kierowca mnie zobaczył, chciał urwać, ale wykręcił tylko 40 km/h i przestał. Chwilę potem skręcając w prawo skosił swoim tyłkiem plastykowy żółty słupek ze znakiem białą strzałką na niebieskim tle.
Za panem traktorzystą © Adamicki

A ja wracając koło Makro zajechałem jeszcze do MacaD na 2 czisburgery i potem kierunek dom bez żadnego dokręcania. Fajna wycieczka dzisiaj była, tak blisko, a nowe tereny odkryte, tylko trochę średnia zassała, bo planowałem, żeby było 27 km/h.
Wtorek, 27 września 2011Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Zwiedzanie przygranicznych terenów

Rower:Bridgestone
52.26 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:51 h AVS:28.25km/h

Dzisiaj na szosie. Przed wyjściem wstawiłem brakującą szprychę do przedniego koła i wycentrowałem jak zawsze bicie boczne, a później z premedytacją jak nigdy starałem się zwalczyć bicie pionowe. Na szczęście był tylko jeden wielki bąbel, więc jakoś się udało i komfort jazdy nieporównywalnie wzrósł, ale jak kolejna szprycha pójdzie, to się z biciem góra-dół ostatecznie rozprawię.

Później wziąłem się za koło tylne. Najpierw dokręcenie konusów, żeby zlikwidować luzy na ośce, a potem szybkie centrowanie boczne. Pionowe bicie na tyle niewielkie, że nawet nie wiedziałem, gdzie podkręcić, żeby niwelować.

Na kręcenie wyszedłem jak zwykle po 16. Spotkałem sąsiada z wyższego piętra, który od niedawna stał się triatlonowym koksem i zapowiedział, że będzie się ścigał w Iron-Manie gdzieś w Niemczech czy Austrii niedługo.


Dzisiejsza trasa to kierunek Lubieszyn tutaj skręt na ścieżkę rowerową do Grambowa, dalej Kraków, odbicie na wschód do Nadrensee i Pommellen. W Pommellen byłem dzisiaj chyba pierwszy raz.
Budynek w Pommellen © Adamicki

Kościół w Pommellen © Adamicki

Budynek mieszkalny © Adamicki

Budynek gospodarczy © Adamicki

Staw w Pommellen © Adamicki

Miałem ze sobą mapę, więc postanowiłem sprawdzić drogę w kierunku granicy. Okazało się, że jest to bruk, który potem przechodzi w szuter, a że głupio wracać to co się zaczęło już iść z buta i potem kolejne kilka km, żeby dostać się do DK w PL, to sobie poprowadziłem rower przez 3,5 km aż dotarłem do drogi Smolęcin-Kołbaskowo w miejscu przecięcia z linią kolejową. W czasie spaceru minęło mnie kilka tirów jadących ze żwirowni w Pommellen. Zrobiłbym jeszcze parę zdjęć, ale padła mi bateria w komórce. Z Kołbaskowa powrót DK 13 i najszybszą drogą do domu.
Kostka brukowa w kierunku Polski © Adamicki

A tak w ogóle, to już czwarty tysiaczek w tym roku ujechany, ale ze mnie klepak, że hej!
Środa, 21 września 2011Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Niemieckimi szosami

Rower:Bridgestone
77.51 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:51 h AVS:27.20km/h

Miałem plan pojechać do Pasewalku i z powrotem, ale w trakcie jazdy uległ on modyfikacji. Odwiedziłem za to takie miejscowości jak Plowen, Boock, Mewegen, Grunhof, Rothenklempenow i Loecknitz.
Niemieckie krowy © Adamicki

Droga przez las © Adamicki
Sobota, 3 września 2011Kategoria .Bridgestone., zz Wakacje zz

Wakacyjna przejażdżka #10

Rower:Bridgestone
41.95 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:30 h AVS:27.97km/h

Ostatnia przejażdżka przed powrotem do domu.
Piątek, 2 września 2011Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz, zz Wakacje zz

Wakacyjna przejażdżka #9

Rower:Bridgestone
50.98 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:54 h AVS:26.83km/h

Ale dzisiaj zaszalałem, tyle kaemów poleciało! Kierunek Krośniewice i lokalne wioseczki.
Zmodernizowana droga © Adamicki

Zbiornik wodny © Adamicki

Rozmazane kozy © Adamicki
Czwartek, 1 września 2011Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz, zz Wakacje zz

Wakacyjna przejażdżka #8

Rower:Bridgestone
32.44 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:13 h AVS:26.66km/h

Kręcenie po lokalnych wioskach. A wieczorem grill.
Kot sąsiada wcina nugetsy z kurczaka © Adamicki
Wtorek, 30 sierpnia 2011Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz, zz Wakacje zz

Wakacyjna przejażdżka #7

Rower:Bridgestone
31.28 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:13 h AVS:25.71km/h

Piątek, 26 sierpnia 2011Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz, zz Wakacje zz

Wakacyjna przejażdżka #6 + wierszyk

Rower:Bridgestone
26.11 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:00 h AVS:26.11km/h

Dzisiaj w końcu jakieś kręcenie. Solidny leń rowerowy mnie dopadł i ani trochę nie mam ochoty oddalać się od domu. Znowu po okolicznych wioskach z zaliczeniem Grabowa. Płasko, rolniczo i asfaltowo zajebiście równo (tak, tak, znów zacząłem pisemnie używać niecenzuralnych słów;)).
Wiejska droga © Adamicki

No i wrzucam na koniec wiersz pisany ośmiozgłoskowcem (rymy a-a-b-b) autorstwa mojego wujka, co byście się wszyscy trochę odchamili. ;)

Bączek

Od prawieków w całym świecie,
Kogo kolka w brzuchu gniecie,
Każdy sobie pierdzi chętnie,
Cicho, smętnie i namiętnie.

Stary, młody, mały, duży,
Wszystkim dym się z dupy kurzy.
Każdy co dzień portki pruje,
Bliźnim pod nos popierduje.

Pierdzą panny, dobrodzieje,
Księża, nawet kaznodzieje.
I profesor choć je marnie,
Też z powagą sobie piarnie.

Pierdzą ludzie na stojąco,
Na leżąco, na stojąco.
Pierdzą nawet przy kochaniu,
By dać taktu, jak przy graniu.

Krasnawice w wieku kwiecie,
Popierdują jak na flecie.
A w poważnym wieku damy,
Wypierdują całe gamy.

I w mieszkaniu, i w kościele,
W dni powszednie i w niedziele.
I filozof, i matołek,
Każdy sobie pierdzi w stołek.

Wół i osioł, koń przy żłobie,
I pies czasem pierdzi sobie.
I biskup jak złość zbiera,
Pierdzi wtedy, jak cholera.

Jeden w jadle przebrał miarę,
I ma w dupie oliwiarę.
Gdy chciał piardnąć na odmianę,
Osrał okna drzwi i ścianę.

I ten drugi bździ niecnota,
Jakby zjadł zdechłego kota.
A gdy się znów czego naje,
To mu wiatrak w dupie staje.

Gruba ciocia też w humorze,
Kiedy piardnąć sobie może.
Więc natęża się biedaczka,
Że aż trzeszczy cała sraczka.

A jąkała w kącie stała,
Dupę ścisła, bo się bała.
Chciałaby se puścić bąka,
Lecz w pierdzeniu też się jąka.

Jednym słowem w całym świecie,
Kogo kolka w dupę gniecie,
Każdy sobie pierdzi chętnie,
Cicho, smętnie i namiętnie.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl