Wpisy archiwalne w kategorii
..>100km
| Dystans całkowity: | 14759.22 km (w terenie 983.27 km; 6.66%) |
| Czas w ruchu: | 677:36 |
| Średnia prędkość: | 21.78 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 141 (75 %) |
| Suma kalorii: | 118063 kcal |
| Liczba aktywności: | 97 |
| Średnio na aktywność: | 152.16 km i 6h 59m |
| Więcej statystyk | |
Środa, 17 sierpnia 2011Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz, zz Wakacje zz, ..>150km
Wakacyjna przejażdżka #5
Rower:Bridgestone164.13 km (0.00km teren) czas jazdy: 06:25 h AVS:25.58km/h
Na dzisiaj zaplanowałem trasę na dwie stówy. Niestety nie chciało mi się jechać, musiałem się zmusić, a jak w końcu wyszedłem, od początku czułem się, jak bym miał zgona. Zero powera, największy avs 27km/h z czymś po około 35km, a od tej pory tylko w dół. Skracałem kilkukrotnie trasę, żeby się nie zajechać na amen, bo zapomniałem portfela i jako wsparcie miałem ze sobą tylko 2 zeta. Dobrze, że bananów starczyło.

Jezioro Jeziorsko - jeszcze nigdy nie byłem nad jeziorem, które śmierdziałoby tak jak to, masakra. Na zdjęciu koło miejscowości o tej samej nazwie Jeziorsko, kilka km na północ od miasta Warta. Zwiedzenie Warty i obejrzenie tego jeziora były jednym z głównych założeń na dzisiaj, ale do miasta nie zajechałem, bo nie czułem się na siłach dodawać km, a jezioro niestety okazało się niewypałem.
Z daleka pstryknąłem zaporo-tamo-jaz na Jeziorze Jeziorsku i skróciłem sobie trasę, jadąc przez wioseczki. Nie zrobiłem zdjęć najfajniejszych widoków, ale było czuć klimat jak w górach, nawet dwa podjazdy były.
Za Spycimierzem przytrafiło mi się, to co zwykle się przytrafia co kilkaset km. Pękła mi szprycha. Tym razem w przednim kole. Centrowałem na szybko, żeby pozbyć się jedynie bicia bocznego i tutaj może być, ale góra-dół już to masakra - za bardzo baunsuje. Na równej drodze nie da się po prostu jechać, potrzebne są koleiny i wyboje. :)


Modernizowana DW 703 fragment z Łęczycy do Poddębic© Adamicki

.. :: Pole :: ..© Adamicki

Droga za miastem© Adamicki

Bridgestone na pauzie© Adamicki

Kościół nie pamiętam gdzie© Adamicki

Jezioro Jeziorsko© Adamicki
Jezioro Jeziorsko - jeszcze nigdy nie byłem nad jeziorem, które śmierdziałoby tak jak to, masakra. Na zdjęciu koło miejscowości o tej samej nazwie Jeziorsko, kilka km na północ od miasta Warta. Zwiedzenie Warty i obejrzenie tego jeziora były jednym z głównych założeń na dzisiaj, ale do miasta nie zajechałem, bo nie czułem się na siłach dodawać km, a jezioro niestety okazało się niewypałem.

Neogotycki kościół we wsi Miłkowice© Adamicki

Tablica informacyjna© Adamicki

Widok na zgromadzoną wodę© Adamicki

Widok na tamo-zaporo-jaz, etc.© Adamicki
Z daleka pstryknąłem zaporo-tamo-jaz na Jeziorze Jeziorsku i skróciłem sobie trasę, jadąc przez wioseczki. Nie zrobiłem zdjęć najfajniejszych widoków, ale było czuć klimat jak w górach, nawet dwa podjazdy były.

.. Mućki ..© Adamicki

Droga© Adamicki

Łąka za wsią Józefów© Adamicki

Drewniana szopa lub coś podobnego© Adamicki

Kościół w Spycimierzu© Adamicki
Za Spycimierzem przytrafiło mi się, to co zwykle się przytrafia co kilkaset km. Pękła mi szprycha. Tym razem w przednim kole. Centrowałem na szybko, żeby pozbyć się jedynie bicia bocznego i tutaj może być, ale góra-dół już to masakra - za bardzo baunsuje. Na równej drodze nie da się po prostu jechać, potrzebne są koleiny i wyboje. :)

Widok na rzekę Wartę w Uniejowie© Adamicki

Zabytkowy obiekt zwany kościołem, Uniejów© Adamicki

Kościół w Uniejowie© Adamicki
Wtorek, 9 sierpnia 2011Kategoria ..>100km, .Trek., zz Foto zz
Puszcza Bukowa + Jezioro Głębokie
Rower:Trek110.01 km (60.00km teren) czas jazdy: 05:58 h AVS:18.44km/h
Ponowny wypad do Puszczy Bukowej. Zrobiłem tutaj jakieś 55km wliczając w to również drogi asfaltowe. W niektórych miejscach chyba nawet dwa razy byłem, np. w Kołowie, coś wreszcie zaczynam kojarzyć - mała ta Puszcza. ;) Nie zabrałem dzisiaj żadnych bananów, ale za to sporo słodyczy i śmiało nasypałem białego proszku do wszystkich bidonów, to mi prądu nie odcięło, jak ostatnio kiedy wracałem.
W lesie natrafiłem na drwali, którzy dewastowali las wycinając drzewa i rozjeżdżali ścieżki traktorami. Dwa lata tutaj nie byłem i muszę powiedzieć, że Puszcza wydaje mi się bardziej zaniedbana - zdziczała w niektórych miejscach, a na całkiem nieźle prezentujących się kiedyś ścieżkach są dziś prawie pół metrowe koleiny.


Zdecydowałem się na wspinaczkę z rowerem na plecach pod górę, pod którą kiedyś Kula podprowadzał rower z zamiarem zjazdu, ale zbyt pionowo było. Tym razem ja wchodziłem kucając i pomagając sobie ręką. Sprowadzić bym nie dał rady. Jak ktoś chce, to śmiało może straszyć swoje lub pożyczone dziecko przepaścią ze zdjęcia, jeśli to nie przestanie natychmiast płakać albo znowu zrobi taką dużą kupę w pieluchę.


Bikerów spotkałem może pięciu, pusto i spokojnie.

Chcąc dobić do setki, a później jeszcze dalej pojechałem jeszcze po powrocie na lewobrzeże do Lasku Arkońskiego i okrążyć Jezioro Głębokie.
W lesie natrafiłem na drwali, którzy dewastowali las wycinając drzewa i rozjeżdżali ścieżki traktorami. Dwa lata tutaj nie byłem i muszę powiedzieć, że Puszcza wydaje mi się bardziej zaniedbana - zdziczała w niektórych miejscach, a na całkiem nieźle prezentujących się kiedyś ścieżkach są dziś prawie pół metrowe koleiny.

Puszcza Bukowa© Adamicki

Puszcza Bukowa© Adamicki
Zdecydowałem się na wspinaczkę z rowerem na plecach pod górę, pod którą kiedyś Kula podprowadzał rower z zamiarem zjazdu, ale zbyt pionowo było. Tym razem ja wchodziłem kucając i pomagając sobie ręką. Sprowadzić bym nie dał rady. Jak ktoś chce, to śmiało może straszyć swoje lub pożyczone dziecko przepaścią ze zdjęcia, jeśli to nie przestanie natychmiast płakać albo znowu zrobi taką dużą kupę w pieluchę.

Postrach niemowlaków© Adamicki

Trek 8500 Custom© Adamicki
Bikerów spotkałem może pięciu, pusto i spokojnie.

Puszcza Bukowa© Adamicki
Chcąc dobić do setki, a później jeszcze dalej pojechałem jeszcze po powrocie na lewobrzeże do Lasku Arkońskiego i okrążyć Jezioro Głębokie.
Sobota, 23 lipca 2011Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz, zz Wakacje zz, ..>150km
Wakacyjna przejażdżka #2
Rower:Bridgestone160.65 km (0.00km teren) czas jazdy: 05:52 h AVS:27.38km/h
Dzisiaj zrealizowałem wspomniany dwa dni temu plan - wypad do Płocka.

Wszystko zaczęło się od pobudki o godzinie 11, śniadania, sprawdzenia pogody, etc. Wystartowałem dopiero o 13:30. Kierunek Krośniewice. Poszło szybko, w końcu to tylko ok. 15km. Dawniej w Krośniewicach tworzyły się korki, bo krzyżują się tutaj drogi krajowe nr 1 i 2, ale wybudowano obwodnice i w tej chwili centrum miasta jest puste, ulga dla mieszkańców. Niedługo to samo czeka nowogardzian.
W Krośniewicach wybrałem drogę wojewódzką nr 581 na Gostynin. Znowu idealna jakość nawierzchni. W ogóle jestem zdziwiony, że wszędzie jest tak równiutko, nawet na wsiach jest prawie idealnie, wioski koło Szczecina się kompletnie nie umywają.
Kilka kilometrów za Krośniewicami była kopalnia prawdpodobnie kruszywa.
Po drodze w jakiejś miejscowości:
Tak się złożyło, że przejeżdżałem przez trasę budowanej obecnie autostrady A1, więc zajechałem na budowę jakiegoś wiaduktu.
Po 46km byłem w Gostyninie. Odwiedziłem zamek, który został w miarę niedawno odremontowany i prezentuje się bardzo przyjemnie dla oka. Naokoło niego płynie sztuczna fosa, a obok znajduje się jezioro.
Następnie kierunek Płock. Po drodze w kilku miejscowościach i między miejscowościami jacyś dowcipnisie ustawiali znaki zakazu ruchu dla rowerów i znakowali chodniki z kostki betonowej jako ścieżki rowerowe. Na zdjęciu niżej widać ścieżkę rowerową dla Brytyjczyków, strasznie nierówna, zjechałem na pierwszym zjeździe na idealną nawierzchnię drogi krajowej. Bojkotowałem konsekwentnie wszystkie rowerowe buble i cisnąłem po jezdni, ale nikt nie zatrabił. W ogóle spotkałem się z zakazem ruchu dla rowerów podczas, gdy obok nie było żadnej alternatywy, chyba kilkukilometrowy objazd. Żeby było dowcipnie to pod Płockiem taki znak był umieszczony na tej samej drodze tylko w stronę powrotną.
W końcu dojechałem do Płocka. Byłem tutaj 13-14 lat temu, ale nie na zwiedzanie, więc nic nie wyglądało znajomo.
Świątynia Miłosierdzia i Miłości w Płocku wzniesiona w latach 1911-1914 w stylu neogotyckim angielskim. Link do artykułu w wikipedii.
A tutaj Most im. Legionów Piłsudskiego przez Wisłę wybudowany w 1938 roku. Później był wysadzany w powietrze zarówno przez Polaków, jak i Niemców. Link do artykułu w wikipedii.
Największa wtopa dzisiejszej wycieczki, czyli niepodjechanie z bliska właśnie tam na górę, żeby zobaczyć najcenniejszy zabytek Płocka. Link do artykułu w wikipedii.
Widok z Mostu im. Legionów Piłsudkiego na Most Solidarności w Płocku. Link do artykułu w wikipedii.
Dobra, to już były ostatnie zdjęcia z mostami na dzisiaj. :)
Na odjezdnym jeszcze wsunąłem pizzę, w upatrzonym wcześniej miejscu i tak sobie rozepchałem żołądek, że zupełnie odechciało mi się jechać. Zmotywował mnie jakiś bardzo głupi tubylec, który się przysiadł do mojego stolika i zaczął wdychać do swoich płuc czarny dym z kawałka palącego się zawiniątka z suchymi liśćmi wzbogacony kilkudziesięcioma składnikami identycznymi, jak w benzynie. Nie chcąc śmierdzieć niczym ten nikotynowy ćpun, pojechałem sobie.
Ostatnie zdjęcie z dzisiaj zrobiłem w Gostyninie w drodze powrotnej, spodobał mi się budynek widoczny w tle.
Do domu dojechałem o 21 mając jeszcze w kieszonkach dwa jajka na twardo ze śniadania. ;)

Wszystko zaczęło się od pobudki o godzinie 11, śniadania, sprawdzenia pogody, etc. Wystartowałem dopiero o 13:30. Kierunek Krośniewice. Poszło szybko, w końcu to tylko ok. 15km. Dawniej w Krośniewicach tworzyły się korki, bo krzyżują się tutaj drogi krajowe nr 1 i 2, ale wybudowano obwodnice i w tej chwili centrum miasta jest puste, ulga dla mieszkańców. Niedługo to samo czeka nowogardzian.

Dojeżdzam do Krośniewic© Adamicki

Widok na lewo© Adamicki

Widok na prawo na DK 1© Adamicki

Kościół w Krośniewicach© Adamicki
W Krośniewicach wybrałem drogę wojewódzką nr 581 na Gostynin. Znowu idealna jakość nawierzchni. W ogóle jestem zdziwiony, że wszędzie jest tak równiutko, nawet na wsiach jest prawie idealnie, wioski koło Szczecina się kompletnie nie umywają.

Kierunek Gostynin© Adamicki
Kilka kilometrów za Krośniewicami była kopalnia prawdpodobnie kruszywa.

Kopalnia za Krośniewicami© Adamicki

Kopalnia za Krośniewicami c.d.© Adamicki
Po drodze w jakiejś miejscowości:

Kościół i dzwonnica© Adamicki
Tak się złożyło, że przejeżdżałem przez trasę budowanej obecnie autostrady A1, więc zajechałem na budowę jakiegoś wiaduktu.

Budowa autostrady A1© Adamicki

Budowa wiaduktu nad autostradą A1© Adamicki

Szalunki Huennebeck formujące korpus przyczółka© Adamicki

Widok na żebro i prostokątne skrzydło przyczółka© Adamicki
Po 46km byłem w Gostyninie. Odwiedziłem zamek, który został w miarę niedawno odremontowany i prezentuje się bardzo przyjemnie dla oka. Naokoło niego płynie sztuczna fosa, a obok znajduje się jezioro.

Zamek w Gostyninie© Adamicki

Widok na dziedziniec© Adamicki

Widok na jezioro przez bramę© Adamicki

Widok na jezioro© Adamicki

Widok na jezioro 2© Adamicki

Widok na jezioro 3© Adamicki

Zamek - widok na bramę z atrapą kraty© Adamicki

Zamek - widok na wieżę© Adamicki

Sztuczna fosa© Adamicki
Następnie kierunek Płock. Po drodze w kilku miejscowościach i między miejscowościami jacyś dowcipnisie ustawiali znaki zakazu ruchu dla rowerów i znakowali chodniki z kostki betonowej jako ścieżki rowerowe. Na zdjęciu niżej widać ścieżkę rowerową dla Brytyjczyków, strasznie nierówna, zjechałem na pierwszym zjeździe na idealną nawierzchnię drogi krajowej. Bojkotowałem konsekwentnie wszystkie rowerowe buble i cisnąłem po jezdni, ale nikt nie zatrabił. W ogóle spotkałem się z zakazem ruchu dla rowerów podczas, gdy obok nie było żadnej alternatywy, chyba kilkukilometrowy objazd. Żeby było dowcipnie to pod Płockiem taki znak był umieszczony na tej samej drodze tylko w stronę powrotną.

Pseudo ścieżka rowerowa dla jeżdżących "pod prąd"© Adamicki
W końcu dojechałem do Płocka. Byłem tutaj 13-14 lat temu, ale nie na zwiedzanie, więc nic nie wyglądało znajomo.

Kościół w Płocku© Adamicki

Zwiedzanie - pomnik ale nie wiem jaki© Adamicki

Trawa, kwiaty i jakis budynek w tle© Adamicki

(Prawdopodobnie) rynek w Plocku© Adamicki
Świątynia Miłosierdzia i Miłości w Płocku wzniesiona w latach 1911-1914 w stylu neogotyckim angielskim. Link do artykułu w wikipedii.

Świątynia Miłosierdzia i Miłości w Płocku© Adamicki

Ta sama Świątynia© Adamicki

Widok na Wisłę© Adamicki

Żelbetowe schody prowadzące do tarasu widokowego© Adamicki
A tutaj Most im. Legionów Piłsudskiego przez Wisłę wybudowany w 1938 roku. Później był wysadzany w powietrze zarówno przez Polaków, jak i Niemców. Link do artykułu w wikipedii.

Most im. Legionów Piłsudskiego© Adamicki

Widok z boku© Adamicki

Molo w Plocku© Adamicki

Architekt miał bujną wyobraźnię© Adamicki

Molo w Płocku c.d.© Adamicki

Molo w Płocku c.d. c.d.© Adamicki

Molo w Płocku c.d. c.d. c.d.© Adamicki

Obiekt, do którego nawiązuje architektura mola© Adamicki
Największa wtopa dzisiejszej wycieczki, czyli niepodjechanie z bliska właśnie tam na górę, żeby zobaczyć najcenniejszy zabytek Płocka. Link do artykułu w wikipedii.

Widok na wzgórze i Bazylikę katedralną Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Płocku© Adamicki

Widok z Mostu im. Legionów Piłsudskiego© Adamicki
Widok z Mostu im. Legionów Piłsudkiego na Most Solidarności w Płocku. Link do artykułu w wikipedii.

Widok na znajdujący się daleko Most Solidarności© Adamicki

Bridgestone na Moście im. Legionów Piłsudskiego© Adamicki

Widok jezdni tegoż samego mostu© Adamicki
Dobra, to już były ostatnie zdjęcia z mostami na dzisiaj. :)
Na odjezdnym jeszcze wsunąłem pizzę, w upatrzonym wcześniej miejscu i tak sobie rozepchałem żołądek, że zupełnie odechciało mi się jechać. Zmotywował mnie jakiś bardzo głupi tubylec, który się przysiadł do mojego stolika i zaczął wdychać do swoich płuc czarny dym z kawałka palącego się zawiniątka z suchymi liśćmi wzbogacony kilkudziesięcioma składnikami identycznymi, jak w benzynie. Nie chcąc śmierdzieć niczym ten nikotynowy ćpun, pojechałem sobie.

Pizza wenecka© Adamicki
Ostatnie zdjęcie z dzisiaj zrobiłem w Gostyninie w drodze powrotnej, spodobał mi się budynek widoczny w tle.

Rynek w Gostyninie© Adamicki
Do domu dojechałem o 21 mając jeszcze w kieszonkach dwa jajka na twardo ze śniadania. ;)
Niedziela, 10 lipca 2011Kategoria ..>100km, ..>200km, .Bridgestone., zz Foto zz, ..>300km, ..>150km, ..>250km
Wycieczka nad morze z ekipą z BS
Rower:Bridgestone300.00 km (0.05km teren) czas jazdy: 11:00 h AVS:27.27km/h
Plan wycieczki był taki, żeby pojechać do Goleniowa i dalej DK 6 do Płotów, następnie Gryfice, Pogorzelica, Niechorze, Kamień Pomorski, Wolin, Stepnica, znów Goleniów i powrót do domu. Wybraliśmy się ekipą w alfabetycznym składzie: Adam, Krzysiek, Łukasz, Magda, Romek, Tomek.
Punktualnie o 7:40 ruszyliśmy z dziesięciominutowym opóźnieniem ze stacji pewnej sieci paliw znajdującej się w Dąbiu. Początek trasy był super - szybko, lekko i przyjemnie. Kryzys złapał mnie po zakupach w sklepie dla niezwykle majętnych jednostek, czyli tzw. biedronce i następującym chwilę potem pościgu za grupą uciekinierów, z którego odpadłem, ale za to jako bonusa dostałem flaka w przednim kole. Oczywiście, że kleiłem. :) W Niechorzu po zjedzeniu kebaba dostałem nowych sił. To właśnie kebab okazał się być dzisiaj izotonikiem lepszym od tego za 1,50zł/500ml z biedronki.
Na koniec będąc już w Szczecinie zdecydowałem, że dokręcę jeszcze 30km do rekordu i tak się też stało. To był najgorszy fragment całej wycieczki, bo kolano, które trafiłem niedawno niefortunnie ileś tam dni temu drzwiami od domofonu, zaczęło boleć na maxa, no ale kit z nim i tak jest lewe.
Podsumowując: wycieczka była fajna, ciekawe jakie zakwasy będą jutro. A i w czasie kąpieli prawie zasnąłem w wannie. :)
Kilka fotek z dzisiaj:

Prawie kompletna ekipa tuż przed startem. Od lewej: Adamicki, Widmo, Łukasz, Kfiatek13m, Wober (C) maccacus

(C) maccacaus

Gdzieś przed, albo za Kliniskami (C) maccacus

Dobre suple to podstawa każdego treningu (C) maccacus
Punktualnie o 7:40 ruszyliśmy z dziesięciominutowym opóźnieniem ze stacji pewnej sieci paliw znajdującej się w Dąbiu. Początek trasy był super - szybko, lekko i przyjemnie. Kryzys złapał mnie po zakupach w sklepie dla niezwykle majętnych jednostek, czyli tzw. biedronce i następującym chwilę potem pościgu za grupą uciekinierów, z którego odpadłem, ale za to jako bonusa dostałem flaka w przednim kole. Oczywiście, że kleiłem. :) W Niechorzu po zjedzeniu kebaba dostałem nowych sił. To właśnie kebab okazał się być dzisiaj izotonikiem lepszym od tego za 1,50zł/500ml z biedronki.
Na koniec będąc już w Szczecinie zdecydowałem, że dokręcę jeszcze 30km do rekordu i tak się też stało. To był najgorszy fragment całej wycieczki, bo kolano, które trafiłem niedawno niefortunnie ileś tam dni temu drzwiami od domofonu, zaczęło boleć na maxa, no ale kit z nim i tak jest lewe.
Podsumowując: wycieczka była fajna, ciekawe jakie zakwasy będą jutro. A i w czasie kąpieli prawie zasnąłem w wannie. :)
Kilka fotek z dzisiaj:

Na budowie obwodnicy Nowogardu 1© Adamicki

Na budowie obwodnicy Nowogardu 2© Adamicki

Na budowie obwodnicy miasta Nowogardu 3© Adamicki

Na budowie obwodnicy Nowogardu 4© Adamicki

Na rynku w Gryficach© Adamicki

Latarnia morska w Niechorzu© Adamicki

Ekipa przy balustradzie© Adamicki

Widok na plażę© Adamicki

Ruiny ostatniej ściany kościoła w Trzęsaczu© Adamicki

Trzęsacz plaża 2© Adamicki

Trzęsacz plaża 3© Adamicki

Laureat konkursu o "laur z dziurawej dętki" Adam i pierwsza przebita przez niego dzisiaj dętka© Adamicki

Miszcz zmieniania gumy :)© wober

Pomocnicy Liderki :)© wober

panorama Trzęsacz© wober

Prawie kompletna ekipa tuż przed startem. Od lewej: Adamicki, Widmo, Łukasz, Kfiatek13m, Wober (C) maccacus

(C) maccacaus

Gdzieś przed, albo za Kliniskami (C) maccacus

Dobre suple to podstawa każdego treningu (C) maccacus
Czwartek, 23 czerwca 2011Kategoria ..>100km, ..>200km, .Bridgestone., zz Foto zz, ..>150km
Wycieczka z ekipą z Bikestats do NRD
Rower:Bridgestone200.62 km (0.50km teren) czas jazdy: 07:44 h AVS:25.94km/h
Dzisiaj wycieczka z ekipą z BS: Magdą (Kfiatek13m), Adrianem (Gryf), Pawłem (Sargath), Piotrkiem (Exit87), Romkiem (Wober), Tomkiem (Widmo). Umówiliśmy się na spotkanie o 8 na (jak napisałby Mickiewicz) Głębokiem, ale niestety rano musiałem zrobić dwa razy nr 2, więc skróciłem sobie trasę i pojechałem od razu na granicę w Lubieszynie. Tutaj ekipa przywitała mnie brechtami za to, że przykleiłem sobie taśmą klejącą butelki z piciem do sztycy i ramy, a także dwa z ośmiu bananów. :P Fota będzie na blogu u Romka. No pewnie, już jest:
Ruszyliśmy na Loecknitz. Tempo spokojne, bo wind wiał we wszystkich kierunkach, z czego najbardziej w mordę, a najmniej w dupę. Przed Pasewalkiem Paweł złapał flaka, ale pomogliśmy mu i szybko się uporał z przebita dętką. No dobra żartowałem, tak naprawdę to oparliśmy nasze wielkie tyłki o rowery i palcem nie kiwnęliśmy, żeby cokolwiek przyspieszyć. Bardzo podobnie, jak przy kopaniu rowów - jeden działa, sześciu patrzy.
Z Pasewalku dalej kierunek zachód. Przez Strasburg dotarliśmy do Mollenbeck (pkt. C na mapie) i skręciliśmy na południowey wschód. Kawałek dalej przewodnik pomylił drogę, ale ostatecznie niczego w dystansie to nie zmieniło.

Minimalnie inną trasą dojechaliśmy do Prenzlau. Tutaj odłączył się od nas Adrian, który pojechał przez Penkun do Gryfina, a my przez Brussow do Loecknitz. Potem jeszcze tylko Lubieszyn, rozbicie grupy, szamanie zmielonych kopyt i krowich wymion w kanapce z mac'donalda i powrót na chatę z dobiciem paru km do dwusetki. Było fajnie, dzięki za wspólny wypad!

Mistrzowskie bidony Adamickiego, banany też na tasmie przyklejone do ramy :)© wober
Ruszyliśmy na Loecknitz. Tempo spokojne, bo wind wiał we wszystkich kierunkach, z czego najbardziej w mordę, a najmniej w dupę. Przed Pasewalkiem Paweł złapał flaka, ale pomogliśmy mu i szybko się uporał z przebita dętką. No dobra żartowałem, tak naprawdę to oparliśmy nasze wielkie tyłki o rowery i palcem nie kiwnęliśmy, żeby cokolwiek przyspieszyć. Bardzo podobnie, jak przy kopaniu rowów - jeden działa, sześciu patrzy.

Pomagamy Pawłowi wymienić dętkę© Adamicki

Niektórzy udają bardziej niż inni;)© Adamicki

Blablabla..© Adamicki
Z Pasewalku dalej kierunek zachód. Przez Strasburg dotarliśmy do Mollenbeck (pkt. C na mapie) i skręciliśmy na południowey wschód. Kawałek dalej przewodnik pomylił drogę, ale ostatecznie niczego w dystansie to nie zmieniło.


Przepust nad ciekiem wodnym© Adamicki

Widok na ciek© Adamicki

Jezioro pełne mokrej wody© Adamicki

Motorówka na jeziorze pełnym mokrej wody© Adamicki

Takie tam...© Adamicki

Zabytkowe cuś© Adamicki

Kolejny przepust© Adamicki

Ciek wodny, (chlup, plusk)© Adamicki

Ten sam przepust© Adamicki

Magda na tle trzynawowej bazyliki Nikolaikirche w Prenzlau© Adamicki

Jezioro w Prenzlau (znowu mokra woda)© Adamicki

To samo jezioro i ta sama mokra woda© Adamicki

Atrakcja turystyczna dla Polaków© Adamicki

Adamicki i wober atakują :)© wober

Dzieci na rowerze- para nr 2© Adamicki

Dzieci na rowerze - para nr 3© Adamicki
Minimalnie inną trasą dojechaliśmy do Prenzlau. Tutaj odłączył się od nas Adrian, który pojechał przez Penkun do Gryfina, a my przez Brussow do Loecknitz. Potem jeszcze tylko Lubieszyn, rozbicie grupy, szamanie zmielonych kopyt i krowich wymion w kanapce z mac'donalda i powrót na chatę z dobiciem paru km do dwusetki. Było fajnie, dzięki za wspólny wypad!
Niedziela, 19 czerwca 2011Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz
Wycieczka po NRD
Rower:Bridgestone117.41 km (0.00km teren) czas jazdy: 04:29 h AVS:26.19km/h
Na dzisiaj przykolegowałem się na wspólną wycieczkę z Magdą (Kfiatek13m), Krzyśkiem (Rtut) i Romkiem (Wober).
Spotkaliśmy się na Głębokim i ruszyliśmy przez Dobrą i Buk do przejścia granicznego. Później kręciliśmy się trochę po NRD, przejechaliśmy po kolejnej nowej odlotowej ścieżce bitumicznej od Linken do Grambow. Ogólnie fajnie, a na dodatek nawet nie zmokliśmy.








Spotkaliśmy się na Głębokim i ruszyliśmy przez Dobrą i Buk do przejścia granicznego. Później kręciliśmy się trochę po NRD, przejechaliśmy po kolejnej nowej odlotowej ścieżce bitumicznej od Linken do Grambow. Ogólnie fajnie, a na dodatek nawet nie zmokliśmy.

Ścieżka rowerowa z Linken do Grambowa© Adamicki

Dworek w jakiejś wsi w NRD© Adamicki

Adamicki - jeśli myślisz, że to ja mam 5 latek, spójrz na, któreś ze zdjęć niżej;)© Magda lub Wober

Magda© Adamicki

Niemiecka rudera© Adamicki

Pauza w Loecknitz© Adamicki

Integracja z tubylcami© Adamicki

Wober ujeżdża niemieckiego kota© Adamicki

Koxy przytulają zimnego Niemca z fujarą :D© wober
Niedziela, 12 czerwca 2011Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz, ..>150km
Pętla przez Ueckermunde i Torgelow
Rower:Bridgestone165.77 km (0.00km teren) czas jazdy: 05:37 h AVS:29.51km/h
Dzisiaj pętla przez Niemcy. Postanowiłem zrobić trasę~160km i pozwiedzać trochę nieznane. Niestety w trasie okazało się, że już tędy kiedyś jechałem samochodem, ale ok. 30km było w pełni nowe. Konsekwentnie bojkotowałem ścieżki rowerowe wykonane z kostki zarówno w PL i NRD i o dziwo dzisiaj ani jeden kierowca nie zatrąbił, całkiem nieprawdopodobne.
Pojechałem dzisiaj solo. Tempo okazało się być zacne i po 152km miałem na liczniku avs równo 30kmph, jednak był to moment, w którym łapałem już zgona i od katastrofy uratowała mnie kanapka szefa kuchni w macdonald's.
Teraz kilka wypadów podobnym tempem na ~120km i chyba się szarpnę na okrążenie Zalewu Szczecińskiego.
Pojechałem dzisiaj solo. Tempo okazało się być zacne i po 152km miałem na liczniku avs równo 30kmph, jednak był to moment, w którym łapałem już zgona i od katastrofy uratowała mnie kanapka szefa kuchni w macdonald's.
Teraz kilka wypadów podobnym tempem na ~120km i chyba się szarpnę na okrążenie Zalewu Szczecińskiego.
Sobota, 4 czerwca 2011Kategoria zz Foto zz, .Bridgestone., ..>100km, ..>150km
Wycieczka do Schwedt i Angermunde
Rower:Bridgestone178.92 km (0.50km teren) czas jazdy: 07:08 h AVS:25.08km/h
Dzisiaj ustawiona wycieczka z Silasem. Plan był taki, żeby jechać do Schwedt i zmieścić się w 120km. Na miejscu Silas zgodził się odwiedzić jeszcze Angermunde. Twój błąd:) - z domniemanych 30km więcej wyszło 50km. Trochę mieliśmy kłopoty z piciem, ale ostatecznie daliśmy radę.
Dojazd do Schwedt przez Kołbaskowo i od Neurochlitz szlakiem rowerowym Odra-Nysa, powrót do domu przez Krajnik Dolny, w Gryfinie znów do Niemiec i znowu przez Neurochlitz i Kołbaskowo. Teraz w niedzielę czuję się świetnie i mam zamiar okrążać Zalew Szczeciński w następny weekend.
Dojazd do Schwedt przez Kołbaskowo i od Neurochlitz szlakiem rowerowym Odra-Nysa, powrót do domu przez Krajnik Dolny, w Gryfinie znów do Niemiec i znowu przez Neurochlitz i Kołbaskowo. Teraz w niedzielę czuję się świetnie i mam zamiar okrążać Zalew Szczeciński w następny weekend.

Widok z Mescherin na most przy granicy w Gryfinie© Adamicki

Radon RPS 9.0 Silasa© Adamicki

Bridgestone Super Diamond Road Adamickiego© Adamicki

Podpory niedokończonego nigdy mostu w Mescherin© Adamicki

Kamień z historycznymi informacjami o moście© Adamicki

Trzy łuki - drewniany, stalowy, betonowy symbolizujące historię mostu© Adamicki

Most nad Odrą na szlaku rowerowym w kierunku na Schwedt© Adamicki

Widok z mostu na Odrę© Adamicki

Most nad Odrą w drodze do Schwedt© Adamicki

Widok mostu drogowo-pieszego© Adamicki

Widok Odry z mostu© Adamicki

Widok na Odrę z mostu© Adamicki

Angermunde - plac przed klasztorem© Adamicki

Angermunde - ten sam skwerek© Adamicki

Bridgestone na postoju© Adamicki

Miniatura kościoła w Angermunde© Adamicki

W drodze powrotnej przez Krajnik Dolny© Adamicki
Niedziela, 1 sierpnia 2010Kategoria .Bridgestone., ..>100km
Eggessin
Rower:Bridgestone100.01 km (0.00km teren) czas jazdy: 03:56 h AVS:25.43km/h
Środa, 12 sierpnia 2009Kategoria ..>100km, zz Foto zz
Wycieczka do Ueckermunde
Rower:Bridgestone133.52 km (0.00km teren) czas jazdy: 05:28 h AVS:24.42km/h
Dzisiaj pojechaliśmy sobie z Tomkiem obejrzeć tereny znajdujące się po niemieckiej stronie na północ od Szczecina. Trasą tą miałem okazję jechać już parokrotnie, dlatego prawie nie robiłem zdjęć po drodze.
Kościół w Eggesin.

Pilotowałem za to. Znakomicie zresztą - błądziliśmy, że hej. Nie udało nam się odnaleźć nawet na samym końcu Zalewu Szczecińskiego. ;) No, ale jak to mawiał Zagłoba: nic to.
Zobaczyliśmy sobie za to opuszczanie mostu zwodzonego.



Oprócz tego udało mi się ujechać żeliwną świnię.

W Netto w Eggesin w drodze powrotnej zatankowaliśmy bidony i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Rozpoczęła się ostra zapierdalanka. Tomek to kox, na swoich długich zmianach cisnął cały czas >35km/h, a ja tylko ledwo siedziałem na kole. Od Eggesin do Pilchowa AVS>32km/h.
Za Dobieszczynem wyprzedziliśmy jakiegoś młodego kolarza, ale po niecałych 2km na kole odpadł, więc przyspieszyliśmy jeszcze bardziej. ;)
Rozdzieliliśmy się na placu Sprzymierzonych. Wycieczka fajna, tylko trochę za krótka, choć biorąc pod uwagę tempo to dla mnie nawet dobrze.
Kościół w Eggesin.

Pilotowałem za to. Znakomicie zresztą - błądziliśmy, że hej. Nie udało nam się odnaleźć nawet na samym końcu Zalewu Szczecińskiego. ;) No, ale jak to mawiał Zagłoba: nic to.
Zobaczyliśmy sobie za to opuszczanie mostu zwodzonego.



Oprócz tego udało mi się ujechać żeliwną świnię.

W Netto w Eggesin w drodze powrotnej zatankowaliśmy bidony i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Rozpoczęła się ostra zapierdalanka. Tomek to kox, na swoich długich zmianach cisnął cały czas >35km/h, a ja tylko ledwo siedziałem na kole. Od Eggesin do Pilchowa AVS>32km/h.
Za Dobieszczynem wyprzedziliśmy jakiegoś młodego kolarza, ale po niecałych 2km na kole odpadł, więc przyspieszyliśmy jeszcze bardziej. ;)
Rozdzieliliśmy się na placu Sprzymierzonych. Wycieczka fajna, tylko trochę za krótka, choć biorąc pod uwagę tempo to dla mnie nawet dobrze.

