Informacje

  • Wszystkie kilometry na BS: 80658.08 km
  • Niektóre km w terenie na BS: 8692.23 km
  • Czas na rowerze na BS: 168d 02h 35m
  • Prędkość średnia na BS: 19.98 km/h
  • Więcej informacji

Moje rowery

Tak daję czadu w 2026: button stats bikestats.pl
Tak dawałem czadu wcześniej:

Licznik odwiedzin

od 07.2026 r.

Statystyki zbiorcze na stronę

Szukaj

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

zz Foto zz

Dystans całkowity:32046.93 km (w terenie 4137.31 km; 12.91%)
Czas w ruchu:1565:46
Średnia prędkość:20.47 km/h
Maks. tętno maksymalne:198 (105 %)
Maks. tętno średnie:141 (75 %)
Suma kalorii:159449 kcal
Liczba aktywności:451
Średnio na aktywność:71.06 km i 3h 28m
Więcej statystyk
Niedziela, 9 sierpnia 2020Kategoria ..>100km, .Bridgestone., zz Foto zz, Night Bike

Wieczorno-nocny wyjazd do Goleniowa i Stargardu

Rower:Bridgestone
121.29 km (0.00km teren) czas jazdy: 05:03 h AVS:24.02km/h praca: 4195 kcal

Słoneczko prażyło dzisiaj cały dzień, więc postanowiłem, że przeczekam najgorsze i dopiero wtedy wyjadę. Wystartowałem o 19:10, a wróciłem o 0:55. Mając na uwadze, że już od 21:30 musiałem jechać na lampkach z przodu, bo jechałem przez lasy, a ściemnia się teraz szybko, to jednak powinienem się pogodzić z częściową jazdą w skwarze i wyjść 2 godziny wcześniej. Następnym razem tak zrobię. Zabrałem ze sobą dzisiaj 3,5 litra wody, co okazało się zbyt obfite, bo już bez słońca wystarczyłyby 2 L.



Dzisiejsza trasa to kierunek Goleniów, jednak z pominięciem skrętu na Smolno, co już wiem, że jest błędem, ponieważ jechałem z samochodami i ruch był zdecydowanie większy, a dodatkowo nie było asfaltowej ścieżki rowerowej.


Zachód słońca gdzieś w okolicy Klinisk

Z Goleniowa kierunek na Stargard, szybko zaczęło się ściemniać, musiałem jechać na lampach, trochę szkoda, ponieważ jechałem bocznymi drogami przez ładne lasy i nie skorzystałem z widoków. W Stargardzie jestem w okolicy 22:30, robię chwilowy postój na przelanie wody do mniejszych bidonów, zjadam kanapkę z kotletem schabowym i prawie zostaję wzięty za pijanego żula przez straż miejską, która widzi jak nieporadnie staram się przytyrzmać rower, ale ostatecznie nie zaczepiają mnie.

Brama Pyrzycka w Stargardzie

Rozpoczynam powrót, jest ok, najpierw ścieżką rowerową, a w Motańcu wjeżdżam na DK 10, która właściwie ma parametry drogi klasy S, ale z jakiegoś powodu nie jest tak oznaczona. Jadę poboczem, jest ok. Najgorszy moment to kawałek od Płoni, bo nie ma pobocza, ale też nie było akurat samochodów. Chwilę dalej jest przebudowa węzła DK10 i S3/S6, przekładka i ruch dwukierunkowy. Tutaj chwilę poczekałem, żeby się włączyć do minimalnego ruchu i nie oberwać. Udało się bezproblemowo, tylko dwóch mnie wyprzedziło. Reszta to już lajtowy bezpieczny powrót.


Niedziela, 2 sierpnia 2020Kategoria ..>100km, ..>150km, .Bridgestone., zz Foto zz

Wyjazd do Angermunde

Rower:Bridgestone
161.61 km (3.00km teren) czas jazdy: 07:17 h AVS:22.19km/h praca: 5433 kcal

Z racji tego, że zaniedbałem przez ostatnie dni regularne wyjścia na rower, to dzisiaj wybrałem się na krótszą niż w normalnym razie trasę. Punkt docelowy na dzisiaj to Angermunde. Dojazd przez Rosówek, Tantow, Kummerow. Częściowo szlakami rowerowymi, a częściowo po drogach samochodowych. Pojechałem jeszcze potem kawałek na południe za Angermunde zanim rozpocząłem powrót.


Pole kawałek za Tantow






Wiejska wieś


Historyczne budynki gospodarskie








Już prawie Angermunde


Trochę sztuki dla odchamienia się




Ewangelicki kościół parafialny Świętej Marii




Nie wiem co to za ptak, ale wygląda jakby dostał niezły łomot










Nauczka, żeby trzymać się trasy wyznaczonej uprzednio na komputerku, a nie szukać samemu skrótów, czyli spacer z buta z powodu piachowej drogi leśniej
Piątek, 31 lipca 2020Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Wypad do Buku

Rower:Bridgestone
51.37 km (0.30km teren) czas jazdy: 02:12 h AVS:23.35km/h praca: 1767 kcal

Standardowa trasa do Buku. Dojazd przez Bezrzecze i Wołczkowo, powrót przez Głębokie. Wahadło koło Glębokiego już zlikwidowane.

Nowe opony. Kilka tygodni temu przez pomyłkę kupiłem w Decathlonie Michelin Pro 3 Race 700x25. Potem z youtuba się dowiedziałem, że obecnie to 25 mm są dziś standardem. Rzeczywiście jedzie się o wiele bardziej komfortowo, nawet po ścieżkach z fazowanej kostki betonowej. Dzisiaj pierwsze wyjście na nowym komplecie.


Sobota, 25 lipca 2020Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Do Niemiec

Rower:Bridgestone
93.49 km (0.30km teren) czas jazdy: 04:38 h AVS:20.18km/h praca: 2935 kcal

Dzisiaj wyszła krótka przejażdżka jak na weekend. Dosyć późno wyjechałem z domu i byłoby nierozsądne pchać się w nocne powroty. Odwiedziłem trochę nowych miejsc. Granicę przekroczyłem rowerowym przejściem koło Rosówka i dalej Tantow, GroB Pinnow do Kummerow. Tutaj zdecydowałem, że zawrócę, ale w drodze powrotnej zmieniłem trasę z uwagi na kiepski stan nawierzchni (Strasen schaden było bardzo upierdliwe). Powrót przez Garz, Mescherin i Rosówek.


Z tymi fantami, które ze sobą zabrałem wyglądałem jak mega lamus. Na bagażniku magiczna torba na kanapki z kotletami schabowymi, a na ramie 2 litry wody ukrywające się pod górną rurą na tle zboża.
















Środa, 22 lipca 2020Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz, ..>100km

Nowe Warpno wieczorową porą

Rower:Bridgestone
101.92 km (0.10km teren) czas jazdy: 04:17 h AVS:23.79km/h praca: 3266 kcal

W ramach treningu przed sobotnią wycieczką wybrałem się dzisiaj na setkę. Wybór padł na Nowe Warpno. Dojazd przez Bezrzecze, Wołczkowo, Dobrą, Buk, Stolec, Dobieszczyn. Powrót przez Dobieszczyn, Tanowo, Pilchowo. Mało dzisiaj jadłem w ciągu dnia, dlatego w drodze powrotnej ciężej mi się jechało, ale ogólnie i tak wyjazd był ok. Szkoda, że już o 22:00 robi się prawie całkiem ciemno.

Sprawdziłem ścieżkę w kierunku przejścia granicznego koło Rieth. Po polskiej stronie asfalt, trochę wybojów już jest, jednak można jechać szybko. Po niemieckiej stronie droga gravelowa.



Ratusz w Nowym Warpnie






Poniedziałek, 20 lipca 2020Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Wieczorny wyjazd do Trzebieży

Rower:Bridgestone
75.30 km (0.00km teren) czas jazdy: 03:01 h AVS:24.96km/h praca: 2431 kcal

Dzisiaj natchnęło mnie by znowu odwiedzić Trzebież. Tym razem było o dobre pół godziny jaśniej. Dojazd przez Tanowo i Tatynię, powrót przez Police i Gocław.

Przebudowa ulicy Szafera


Się jedzie się!


Widok z pływającego pomostu
Sobota, 18 lipca 2020Kategoria ..>100km, ..>150km, .Bridgestone., zz Foto zz

Wycieczkowa pętla przez Trzcińsko-Zdrój, Chojną i Schwedt

Rower:Bridgestone
177.55 km (11.00km teren) czas jazdy: 08:47 h AVS:20.21km/h

Na dzisiaj zaplanowałem sobie krótszy wyjazd niż poprzednio. Dystans taki, jak moment, gdy tydzień temu zaczął mnie łapać zgon. Było zdecydowanie lepiej, jeszcze trochę zapasu w sobie dzisiaj miałem.




Początek trasy to dojazd do Gryfina, jednak tym razem przez Kołbaskowo i niemieckie wioski. To był bardzo dobry pomysł, ponieważ w mieście i na drodze w kierunku Kołbaskowa był bardzo duży ruch samochodowy.


Widoki z mostu na przejściu granicznym w Mescherin koło Gryfina


Widoki z mostu na przejściu granicznym w Mescherin koło Gryfina



Z Gryfina złapałem szlak rowerowy nr 3 w kierunku Trzcińska-Zdroju.





Trasę narysowałem w Sigma Data Center i ROX miał być pilotem. Szybko jednak musiałem wyłączyć dźwięk, bo najwyraźniej popełniłem błąd w ustawieniach i chciał mnie przerzucać ze szlakow rowerowych na drogi, wymyślał trasy alternatywne lub niedokładność położenia powodowała, że mówił, iż zgubiłem trasę. To jednak tak naprawdę nieistotne drobnostki. Jest 100x lepiej niż korzystając z GPSa w telefonie. Mając narysowaną trasę i przygotowaną wcześniej w głowie i tak jedzie się jak po sznurku, a dodatkowo przeglądanie mapy to bajka.


Nie ma czegoś takiego jak mieć zbyt dużo wody, kiedy się jedzie na długą wycieczkę.
4,5 L wody przyczepione do roweru, ale tym razem bez bagażnika. W plecaku jeszcze 1,0 L i w kieszonkach koszulki 0,6 L. Gdy wróciłem do domu zostało z tego może pół szklanki.
Minus takich zapasów jest oczywiście taki, że czuję się jak ciężarówka, jadę powoli i się dziwię dlaczego tak się dzieje. Dopiero pod koniec w drodze powrotnej mogłem się normalnie rozpędzić.

Z Trzcińska-Zdroju skierowałem się do Chojny, jadąc jak najwięcej po szlaku rowerowym.










Niestety chyba 2-3 km musiałem jechać też po DK26, ale akurat nie było ruchu. W Chojnie zrobiłem sobie krótką przerwę na konsumpcję i przelanie wody do podręcznych butelek.







Kościół Mariacki w Chojnie robi ogromnie wrażenie.


Wieża ma wysokość ponad 100 m. Z bliska prawdziwy gigant.





Wystartowałem w dalszą trasę bocznymi drogami. Kierunek oczywiście na Schwedt.









Paralotnia




Widoki z mostu w Krajniku Dolnym


Widok na polską stronę







Ze Schwedt wyjechałem w miarę szybko, ponieważ koniecznie chciałem zdążyć przejechać leśne odcinki za jasnego, żeby nie wybiegały mi przed koło sarny lub jenoty.








Ostatni postój na najlepszego izotonika, czyli kanapkę ze schabowym.






Koszenie trawy na wale


Niespodzianka, nie można dojechać do Gartz. Na długości około 10 km szlak Odra-Nysa jest w przebudowie i musiałem jechać po drodze B2. Ruch był jednak bardzo niewielki, a niemieccy kierowcy zjeżdżali na drugi pas, gdy mnie wyprzedzali.


Asfaltowe pasy ruchu dla rowerów


Kościół w Gartz nad Odrą



Do domu wróciłem  23:15 w zdecydowanie lepszej kondycji niż ostatnio.

Jeszcze kilka słów o komputerku. Wycieczka zabrała w sumie 11 godzin, z czego 9 godzin jazdy. Komputerek zużył 75 procent baterii (po powrocie było 45%, ale w trasie doładowałem 20% na zapas). 60-65% trasy jechałem bez podświetlenia, ponieważ nic nie dawało w słońcu i samoistnie było widać zawartość ekranu, resztę trasy z niskim podświetleniem. Mając powerbank, to od strony energetycznej nie ma tutaj żadnego limitu właściwie dla wycieczki jedno-, a nawet półtoradniowej.
Czwartek, 16 lipca 2020Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Jak zrobić, żeby wartość roweru wzrosła 3-krotnie??

Rower:Bridgestone
26.96 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:31 h AVS:17.78km/h

W czasie ostatnich wyjazdów bardzo dawały mi się we znaki spowolnienia związane z szukaniem drogi i czekaniem aż GPS w telefonie złapie sygnał. Aby poprawić sobie komfort, płynność jazdy oraz ograniczyć marnowanie czasu stojąc w miejscu lub kręcąc się w kółko, zamówiłem sobie nową zabawkę do roweru. Wybór padł na Sigmę ROX 12 w wersji ze wszystkimi czujnikami. Ma opcję ładowania powerbankiem, więc teoretycznie powinna wystarczyć na długie lata. Obecny na tym zdjęciu stary licznik jest ze mną od 2006, trochę kontuzjowany, lecz działa.

Bikestats obraca zdjęcia

W ramach testu nie zdjąłem jeszcze starego licznika. Rox nabił nieco więcej km, lecz mniej czasu jazdy. Nie wiem czy wg czujników czy wg GPSu brał statsy, chociaż czujniki poparowane i obwód koła wpisany taki sam jak w BC1606L. Wiem, że  będę miał problem z pomieszczeniem się na kierownicy, chyba zainstaluję Roxa na mostku, bo w sumie inaczej nie da się podłączyć ładowania.

Pierwsze wrażenia pozytywne. Teraz mój rower jest 3x więcej wart niż dzień wcześniej.
Niedziela, 12 lipca 2020Kategoria ..>100km, ..>150km, ..>200km, .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz, ..>250km

Wycieczka do Dębna i Cedyni

Rower:Bridgestone
258.06 km (11.00km teren) czas jazdy: 12:42 h AVS:20.32km/h praca: 8527 kcal

Dzisiaj pojechałem na największą tegoroczną wycieczkę. Odwiedziłem bardzo urokliwe miejsca. Dwa, trzy lata temu jechałem samochodem wzdłuż polskiej strony granicy, wzdłuż Odry i teraz chciałem zobaczyć te same okolice na rowerze. Wyjechałem z domu o godzinie 11 z minutami. Na wyposażeniu plecak i torba na bagażniku. W arsenale makaron, jajka, pomidory, kanapki, 7daysy i oczywiście tabletki z magnezem i potasem. Ah, jeszcze 5,9 L wody (klejona do ramy, a jakże!).


Trasa to dojazd do Gryfina przez Podjuchy i DK 31. Stamtąd kierunek na południowy wschód i wkrótce przypadkowo łapię szlak rowerowy (polecam kliknąć, są mapy), którym dojeżdżam aż do Trzcińska Zdroju. Po drodze mam całkiem przyjemne widoki.









Niestety są też fragmenty z szutrem, w sumie w terenie dzisiaj około 11 km przejechałem. Jednak jadąc powoli można być prawie pewnym, że flaka nie będzie.














W końcu docieram do Trzcińska Zdroju













Nie mogę wstawić w pionie, nawet po obróceniu o 90* przed wczytaniem zdjęcia i tak wychodzi obrócone.

Dalsza droga do Dębna już bez szlaku rowerowego.



Budynek straży pożarnej w Dębnie


Znowu na leżąco:)


Raz w prawo, raz w lewo



Teoretycznie powinienem z Dębna wracać od razu do domu, bo była godzina 18:30, gdy wyjeżdżałem, jednak postanowiłem, że idę na całość i najwyżej się nie wyśpię, a dokręcę te 40 km z hakiem.


Kościół w Boleszkowicach


Mieszkowice


Pomnik Mieszka I w Mieszkowicach


Leżący kościół; Mieszkowice


Kucyki


W Gozdowicach

Poniżej dwa zdjęcia z promowego przejścia granicznego w Gozdowicach

Widok na północ


Widok na południe




Przed Muzeum bitwy pod Siekierkami





Po 160 km zacząłem znacznie słabnąć, a już od 180 km jechałem na zgonie, który się tylko powiększał. Nawet nie wjechałem do Cedyni, a szkoda. W nocy temperatura spadła prawdopodobnie do około 10 stopni Celsjusza. Ubrałem długie spodnie i drugą kurteczkę, jesienne rękawiczki. Pod tym względem było ok. Jednak i tak powrót okazał się być o wiele bardziej męczący niż przewidywałem. Takiego zgona nie miałem nigdy. Wiedziałem, że dojadę, ale okropnie mi się dłużyło.


Brama miejska w Gryfinie; oczywiście, że na leżąco:)

Do domu wróciłem o 4:30 rano. Niebo było już jasne.
Środa, 8 lipca 2020Kategoria .Bridgestone., zz Foto zz

Dobra, Buk, Głębokie, Arkonka i po mieście

Rower:Bridgestone
85.07 km (0.30km teren) czas jazdy: 03:40 h AVS:23.20km/h praca: 3030 kcal

Dzisiaj standardowa pętelka przez Dobrą i Buk. Powrót koło Głębokiego i przez Arkonkę. W ostatnim czasie wybudowano tutaj piękne asfaltowe ścieżki. Muszę przyjechać pojeździć na rolkach. Potem postanowiłem dokręcić jeszcze trochę km po mieście i tak dodatkowe prawie 40 km doszło. W międzyczasie złapał mnie przez chwilę intensywny deszcz, ale nie zdążyłem się pochlapać za mocno, bo jezdnia jeszcze nie pływała. Tak dobrze mi się dzisiaj jechało, że w następny weekend chyba się szarpnę na jakąś jeszcze dłuższą wycieczkę. Oczywiście z plecakiem i bagażnikiem.


Kokpit: widoczny nowy nabytek - pulsometr, licznik nieco po przejściach oraz najlepsza lampka jaką kiedykolwiek miałem (tani produkt z Lidla, a znakomicie oświetla).
Na drugim planie oczywiście mistrzowie - buty z przebiegiem ~58 000 km. Choć wyglądają jakby to było 580 tysięcy.

Jakiś czas temu popsuł mi się prawy górny przycisk w liczniku. Blaszka amortyzująca i tworząca przepływ prądu się odkształciła i przycisk przestał odbijać. Rozebrałem licznik, ale trochę siłowo i szybka musi być teraz dodatkowo przymocowana taśmą klejącą do obudowy, bo cały panel przedni odchodzi wraz z bebechami i bateria traci styk. Wstawiłem odpowiednio zgięty kawałek spinacza biurowego w miejsce blaszki i zepsuty przycisk ponownie działa. Potem zgubiłem jeszcze przy jakimś upuszczeniu na ziemię dwa szare zewnętrzne elementy do przyciskania. Wstawiłem w ich miejsce przycięte zapałki, które przyciskają punktowo wewnątrz oryginalne przyciski. Taśma klejąca i gumka recepturka spinają całość, żeby licznik się nie otworzył, bo bywało od tej pory i tak i traciłem dzienny przebieg. Teraz bardzo kibicuję, żeby to się wszystko całkiem rozleciało, bo chętnie kupię BC 23.16 lub Roxa 12. Póki co stara 1606L, rocznik 2006, kupiona w Bikestacji za 73 PLN nie chce wyzionąć ducha.


Widok z Wałów Chrobrego na wesołe miasteczko


Muzeum Narodowe na Wałach Chrobrego


Blogi rowerowe na www.bikestats.pl