Informacje

  • Wszystkie kilometry na BS: 83194.76 km
  • Niektóre km w terenie na BS: 9102.64 km
  • Czas na rowerze na BS: 173d 08h 35m
  • Prędkość średnia na BS: 19.99 km/h
  • Więcej informacji

Moje rowery

Tak daję czadu w 2026: button stats bikestats.pl
Tak dawałem czadu wcześniej:

Licznik odwiedzin

od 07.2026 r.

Statystyki zbiorcze na stronę

Szukaj

Archiwum

Linki

Wtorek, 26 lutego 2008Kategoria .Romet.

Na uczelnię i z powrotem.

Rower:
2.93 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:12 h AVS:14.65km/h

Na uczelnię i z powrotem.
Poniedziałek, 25 lutego 2008Kategoria .Bridgestone.

.

Rower:
25.83 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:03 h AVS:24.60km/h

Mimo, że jeszcze trochę mnie pobolewa buzia i wciąż jestem poszyty po wyrwaniu ósemki, to uznałem, że i tak pokręcę się trochę na mojej szosie z epoki dinozaurów.

Po szkole pojechałem do Synkrosa. Chłopaki mieli mi dobrać szprychę. Niestety w domu okazało się, że mechanik się nie popisał, bo gwinty szprych nie pasują do nypli. Brawo. ;)

Pojechałem tym razem do Kadrzyńskiego i nabyłem dwie szprychy po 1zł i wróciłem do domu. Pobawiłem się kołem, wycentrowałem i wyszedłem przetestować. Działa. No więc krótka rundka po mieście.
Piątek, 22 lutego 2008Kategoria .Romet.

Na uczelnię i z powrotem.

Rower:
2.17 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:10 h AVS:13.02km/h

Na uczelnię i z powrotem.
Czwartek, 21 lutego 2008Kategoria .Romet.

Na uczelnię i z powrotem.

Rower:
2.87 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:12 h AVS:14.35km/h

Na uczelnię i z powrotem.
Wtorek, 19 lutego 2008Kategoria .Romet.

Najpierw do Synkrosa, który jak

Rower:
12.42 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:47 h AVS:15.86km/h

Najpierw do Synkrosa, który jak się okazało, wciąż jest zamknięty, potem do optyka, żeby dowiedzieć się, że okularów wciąż nie ma i dalej do sklepu na Piłsudskiego, gdzie o dziwo dostałem klucz do wolnobiegu, jednak jak się przekonałem nie jest kompatybilny z moją szoską, więc go oddałem i dalej jestem w punkcie zero, no bo przecież nie dam 10zł za wstawienie szprychy..
Poniedziałek, 18 lutego 2008Kategoria .Romet.

Jazda po sklepach w poszukiwaniu

Rower:
8.77 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:35 h AVS:15.03km/h

Jazda po sklepach w poszukiwaniu klucza do wolnobiegu. Niestety u Kadrzyńskiego i wcale-nie-cool-biku nie mieli, Synkros zamkniętył. Niby w środę mają być u Kadrzyńskiego, ale jak znam życie to będzie 2x drożej niż na Allegro, a na takie wydatki mnie nie stać..
Niedziela, 17 lutego 2008Kategoria .Bridgestone., ..>100km, zz Foto zz

Wycieczka do Ueckermunde

Rower:
118.45 km (0.15km teren) czas jazdy: 05:05 h AVS:23.30km/h

Dzisiaj to był zarypisty wypad. Rano Silas podjechał po mnie, a potem razem dojechaliśmy do czekającego na nas na Głębokim Kuli. Kilka minut przed dziesiątą nastąpił spod sklepu koło kościoła przy przystanku start właściwy.

Jechaliśmy tempem umiarkowanym, zważywszy na to, iż wiał wmordęwind. Niestety tak było przez całą drogę do naszego celu. Na około 5km przed Ueckermunde po przejechaniu po chodniku i kawałku kostki powietrze w moim przednim kole zredukowało się do poziomu poniżej minimum. Trochę się nie ucieszyłem z tego powodu i razem z ekipą wypowiedzieliśmy po kilka(naście) razy magiczne słowo na literę "k", które znakomicie potrafi rozładować napięcie i w krótki sposób dokonać przekazu emocji, które przeżywa w danej chwili osoba wypowiadająca wspomniane słowo. No, ale dobra bo to nie encyklopedia ani książka-po tym jak nie udało mi się znaleźć na sucho żadnej dziurki i posiadając niemałe obawy zainstalowałem nową dętkę.

Byliśmy tak blisko, że trzeba było jednak dojechać tam, gdzie początkowo zamierzaliśmy i popstrykać trochę fotek w rynku. Niestety kebaby w niedziele w NRD nie są sprzedawane, dlatego szybko się zmyliśmy tę samą drogą przez Dobieszczyn. Powrót był o tyle szybki, że z wiatrem.

Nasza ekipa na przejściu granicznym w Dobieszczynie:

We trzech łatwiej i szybciej. Najważniejszy dobry podział ról: jeden zmienia, drugi patrzy, a trzeci pstryka foty.

W Ueckermunde

Z ciekawszych rzeczy, które jeszcze się wydarzyły, to pękła mi w tylnym kole szprycha od strony napędowej i chyba będę musiał zrobić ten-złoty-sacrifice haraczu za zrobienie tego w serwisie, co zagwarantuje prawdopodobnie niezawodność koła przez kolejne 350km, yeah...

Podsumowując: wypad był czadowy. Cały czas było mi ciepło, czuję się świetnie, wszyscy jechaliśmy na lajcie i nikt nie odpadał.
Sobota, 16 lutego 2008Kategoria .Trek.

Dzisiejszy wypad był pod znakiem

Rower:
70.71 km (37.30km teren) czas jazdy: 03:46 h AVS:18.77km/h

Dzisiejszy wypad był pod znakiem terenu w Puszczy Bukowej. Spotkaliśmy się z Kulą przy Bramie Portowej i stąd ruszyliśmy na start maratonu. Było fajnie, zaliczyliśmy podjazd pod siodło z obu stron. Nie wiem po ilu km, ale w końcu zboczyliśmy z trasy, ale to i dobrze bo ominęliśmy ten gówniany podjazd, na który załapaliśmy się ostatnio. Pokręciliśmy się i trochę pozwiedzaliśmy dla nas nowe tereny i wróciliśmy skrótem wzdłuż torów kolejowych. Wypad udany. W sumie bardzo dobrze się stało, że reszta ekipy się na nas wypięła, bo przynajmniej nas nie zwalniała, a i wymówka z chlapą była naprawdę słaba. Nawet nie widziałem dzisiaj błota... Już nawet wiem, że jutro do NRD (bo dzisiaj za zimno, ta jasne;)) będę znowu jechał sam z Kulą.








Piątek, 15 lutego 2008Kategoria .Trek.

Samotna lajtowa przejażdżka

Rower:
27.58 km (13.30km teren) czas jazdy: 01:22 h AVS:20.18km/h

Samotna lajtowa przejażdżka z pętlą wokół Głębokiego i zaliczeniem tych fajnych zjazdów w Arkońskim z wczoraj, tak w sam raz, żeby sie nie zmęczyć przed ewentualnym jutrzejszym wypadem na szoskę do NRD.
Czwartek, 14 lutego 2008Kategoria .Trek., .Romet.

No dzisiaj było pięknie.

Rower:
77.62 km (39.10km teren) czas jazdy: 04:03 h AVS:19.17km/h

No dzisiaj było pięknie. Najpierw zawiozłem indeks do dziekanatu (albo tylko mi się teraz kiedy poprawiam wpis tak wydaje, bo gdzieś uciekło mi 2,9km przejechane na Romecie i to chyba akurat ten dzień), a potem podjechałem po Silasa i razem pojechaliśmy na Warszewo w miejsce spotkania z Krzyśkiem i Kulą. Stamtąd od razu w teren i tak cały czas. Tempo jak na tę porę roku dosyć mocne. Szkoda, że u nas na lewobrzeżu nie ma zbyt wiele terenów, bo chyba trzy razy przejeżdżaliśmy przez jedno skrzyżowanie w lesie. Poćwiczyłem sobie zjazdy i niektóre nie są wcale takie ciężkie. Podjazdów też trochę było.

Wypad udany, Trek się sprawdza, ma super geometrię i jest mocno lżejszy od poprzednich wersji Wheelera, co się daje doskonale odczuć przy jeździe pod górę.

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl