Czwartek, 10 marca 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike
Night bike po mieście
Rower:Wheeler30.49 km (3.27km teren) czas jazdy: 01:40 h AVS:18.29km/h praca: 1204 kcal
W weekend chcę pojechać na jakąś jeszcze większą wycieczkę,
bo jednak po poprzednim dużym wyjeździe czuję się ogólnie wzmocniony. Z tego
powodu wyszedłem przetestować napęd. Po przejechaniu 810 km założyłem
kolejny łańcuch, a poprzedni ma teraz przerwę. Jeszcze nie podjąłem decyzji
czy napęd będzie eksploatowany na 2 czy na 3 łańcuchy.
Dzisiaj temperatura +/- 0 *C i tym razem ubrałem najgrubsze ocieplacze, więc było w miarę ok. Pod koniec trochę dało się wyczuć wiatr.
Zrobiłem też test nowej aplikacji na smartfona, która pozwala się połączyć do czujnika prędkości i kadencji. Chyba jest bardzo prądożerna, ale to jeszcze się okaże, bo jedno wyjście to za mało. Apka ma opcję wysłania aktywności na Stravę, ale nie wiem czy będę to wykorzystywać, ponieważ jest spory lag w działaniu pomiaru. Kabelkowy licznik ma większą płynność odczytu prędkości oraz automatycznego startu/stopu i podaje prawdziwsze wyniki końcowe.
Dzisiaj temperatura +/- 0 *C i tym razem ubrałem najgrubsze ocieplacze, więc było w miarę ok. Pod koniec trochę dało się wyczuć wiatr.
Zrobiłem też test nowej aplikacji na smartfona, która pozwala się połączyć do czujnika prędkości i kadencji. Chyba jest bardzo prądożerna, ale to jeszcze się okaże, bo jedno wyjście to za mało. Apka ma opcję wysłania aktywności na Stravę, ale nie wiem czy będę to wykorzystywać, ponieważ jest spory lag w działaniu pomiaru. Kabelkowy licznik ma większą płynność odczytu prędkości oraz automatycznego startu/stopu i podaje prawdziwsze wyniki końcowe.
Wtorek, 8 marca 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike
Night bike po mieście
Rower:Wheeler40.23 km (0.36km teren) czas jazdy: 02:16 h AVS:17.75km/h praca: 1620 kcal
Kręcenie się po mieście. Dla odmiany Wheelerem, a nie Rometem. Zimno było.
Sobota, 5 marca 2022Kategoria ..>100km, .Wheeler., zz Foto zz
Wycieczka na północ
Rower:Wheeler128.91 km (28.59km teren) czas jazdy: 07:05 h AVS:18.20km/h praca: 5325 kcal
Dzisiaj pierwsza setka w tym roku - pętla przez Stepnicę, Miękowo, Goleniów. Zaplanowałem sobie wycieczkę na 130 km. Pierwotny plan to
było rozpoczęcie trasy jadąc terenem wzdłuż Jeziora Dąbie (z pominięciem
fragmentu z nieprzystosowanym dla rowerów dzikim kawałkiem wału).
Zmodyfikowałem zamierzenia chcąc szybciej wrócić do domu i zdecydowałem
się na jazdę po asfalcie. Jazda w terenie to większa przygoda, ale jazda kolejny raz w tym samym terenie będąc w promieniu 20 km od domu ze świadomością, że
żadne nowości ani rewelacje się nie pojawią to tylko atrapa przygody. Prawdziwa przygoda to odkrywanie nieznanego. W drodze powrotnej też modyfikowałem trasę. Częściowo wynikało to z tego, że do eksploracji nieznanego zniechęcała mnie nawierzchnia lub perspektywa chodzenia i omijania zwalonych drzew, ale także spadająca temperatura i przymus powrotu w miarę na konkretną godzinę.

Widoki z Mostu Cłowego jadąc w kierunku Dąbia



Dzisiaj z zieloną torebką. W środku 4 duże Laguny. Oczywiście, że wróciły do domu w komplecie:)

Wczesny start = nie ma potrzeby zabierać mocniejszej lampki.

Jadąc do Lubczyny

Upierdliwy piach za Borzysławcem

Małe kilkaset metrów przed dojechaniem do ścieżki rowerowej na wale

Kiedy w końcu dojechałem do fragmentu wału ze szlakiem rowerowym, to zaskoczyłem się negatywnie zwalonymi przez wichurę drzewami, które wciąż blokują przejazd. Widziałem u kogoś na Stravie, ale nie myślałem, że do dzisiaj będą leżeć tak nieruszone.


Takie zwalone przeszkody były dwie

Po chwili już przejezdnie

Łabędzie pływające po Inie

Przekraczając Inę

Asfaltowa droga prowadząca do Stepnicy

Straszak nr 1

Straszak nr 2

Najwyraźniej budowana jest droga dla rowerów w kierunku Stepnicy. To świetna wiadomość, ponieważ w sezonie letnim ta droga wojewódzka ma duże natężenie ruchu, a jest na tyle wąska, że jazda razem z samochodami jest niekomfortowa. Dzisiaj było bezpiecznie.


Powalone wysokie drzewa

Po 60 km dotarłem do Stepnicy. Do centrum nie wjeżdżałem. Od razu skręciłem na szlak rowerowy. Byłem już relatywnie zmęczony i perspektywa kolejnych około 70 km zdecydowała by nie rozczulać się nad widokami miejskimi i bez zbędnej zwłoki rozpocząć drogę powrotną.

Liczyłem na podobną ścieżkę przez jakieś 7-8 km w kierunku S3

Niespodzianek ciąg dalszy. To drzewo pewnie sobie tutaj jeszcze poleży.

Trzy byki. Słabo widoczne, ale właśnie wybiegają z lasu po prawej stronie.
Gdy dotarłem do Widzieńska, postanowiłem wjechać na asfalt i jednocześnie skrócić sobie drogę. Zamiast kontynuować terenem do Babigoszczy i lekko w kierunku północnym, to teraz zrobiło się delikatnie w kierunku południowym, a także trochę szybciej z uwagi na nawierzchnię.

Jadąc asfaltem z Widzieńska w kierunku drogi S3

Bardzo przyjemnie było jechać w takim leśnym otoczeniu po płaskiej drodze z w miarę dobrą nawierzchnią.

Widok na S3 w kierunku północnym

Dojeżdżając do Goleniowa

Nowa S3/S6

Tym razem przejazd pod wiaduktem

Niespodzianka - jest ścieżka rowerowa i nie trzeba jechać z samochodami

W Goleniowie

Z Kęp Lubczyńskich na wschód w kierunku Warcisławca

Eksperymentalny powrót z Klinisk Wielkich przez las, a potem drogą gruntową wzdłuż torów kolejowych

Peron dworca Szczecin Załom

Zaniedbany opuszczony budynek

Dalsza droga już bez zdjęć i bez ciekawostek. Wyjazd udany, zmęczenie nieco powyżej normy, ale bez zgona. Temperaturowo znośnie, lecz trochę za późno ubrałem dodatkowe ocieplacze. Wydaje mi się, że za tydzień pojadę na podobny dystans, bo nie czuję się na siłach póki co dodawać kolejnych km.

Widoki z Mostu Cłowego jadąc w kierunku Dąbia



Dzisiaj z zieloną torebką. W środku 4 duże Laguny. Oczywiście, że wróciły do domu w komplecie:)

Wczesny start = nie ma potrzeby zabierać mocniejszej lampki.

Jadąc do Lubczyny

Upierdliwy piach za Borzysławcem

Małe kilkaset metrów przed dojechaniem do ścieżki rowerowej na wale

Kiedy w końcu dojechałem do fragmentu wału ze szlakiem rowerowym, to zaskoczyłem się negatywnie zwalonymi przez wichurę drzewami, które wciąż blokują przejazd. Widziałem u kogoś na Stravie, ale nie myślałem, że do dzisiaj będą leżeć tak nieruszone.


Takie zwalone przeszkody były dwie

Po chwili już przejezdnie

Łabędzie pływające po Inie

Przekraczając Inę

Asfaltowa droga prowadząca do Stepnicy

Straszak nr 1

Straszak nr 2

Najwyraźniej budowana jest droga dla rowerów w kierunku Stepnicy. To świetna wiadomość, ponieważ w sezonie letnim ta droga wojewódzka ma duże natężenie ruchu, a jest na tyle wąska, że jazda razem z samochodami jest niekomfortowa. Dzisiaj było bezpiecznie.


Powalone wysokie drzewa

Po 60 km dotarłem do Stepnicy. Do centrum nie wjeżdżałem. Od razu skręciłem na szlak rowerowy. Byłem już relatywnie zmęczony i perspektywa kolejnych około 70 km zdecydowała by nie rozczulać się nad widokami miejskimi i bez zbędnej zwłoki rozpocząć drogę powrotną.

Liczyłem na podobną ścieżkę przez jakieś 7-8 km w kierunku S3

Niespodzianek ciąg dalszy. To drzewo pewnie sobie tutaj jeszcze poleży.

Trzy byki. Słabo widoczne, ale właśnie wybiegają z lasu po prawej stronie.
Gdy dotarłem do Widzieńska, postanowiłem wjechać na asfalt i jednocześnie skrócić sobie drogę. Zamiast kontynuować terenem do Babigoszczy i lekko w kierunku północnym, to teraz zrobiło się delikatnie w kierunku południowym, a także trochę szybciej z uwagi na nawierzchnię.

Jadąc asfaltem z Widzieńska w kierunku drogi S3

Bardzo przyjemnie było jechać w takim leśnym otoczeniu po płaskiej drodze z w miarę dobrą nawierzchnią.

Widok na S3 w kierunku północnym

Dojeżdżając do Goleniowa

Nowa S3/S6

Tym razem przejazd pod wiaduktem

Niespodzianka - jest ścieżka rowerowa i nie trzeba jechać z samochodami

W Goleniowie

Z Kęp Lubczyńskich na wschód w kierunku Warcisławca

Eksperymentalny powrót z Klinisk Wielkich przez las, a potem drogą gruntową wzdłuż torów kolejowych

Peron dworca Szczecin Załom

Zaniedbany opuszczony budynek

Dalsza droga już bez zdjęć i bez ciekawostek. Wyjazd udany, zmęczenie nieco powyżej normy, ale bez zgona. Temperaturowo znośnie, lecz trochę za późno ubrałem dodatkowe ocieplacze. Wydaje mi się, że za tydzień pojadę na podobny dystans, bo nie czuję się na siłach póki co dodawać kolejnych km.
Czwartek, 3 marca 2022Kategoria .Romet.
Wieczorne miasto
Rower:Romet23.38 km (0.15km teren) czas jazdy: 01:26 h AVS:16.31km/h praca: 1287 kcal
Wyjście bez atrakcji w celu rozruszania się przed weekendem.
Niedziela, 27 lutego 2022Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Wycieczka do Stargardu
Rower:Wheeler88.80 km (8.20km teren) czas jazdy: 04:43 h AVS:18.83km/h praca: 3804 kcal
Dzisiaj postanowiłem, że odwiedzę Stargard i że będzie to mój główny cel podróży. W 2021 nie byłem tutaj ani razu, ponieważ początkowo eksplorowałem inne kierunki, a potem nieoczekiwanie przedwcześnie zakończyłem sezon i ogólnie 2021 był rowerową lipą. Mam nadzieję jeszcze co najmniej kilka razy być w tym roku w Stargardzie.

Dojazd zrobiłem szlakiem rowerowym 20A, który jest zlokalizowany między Puszcza Bukową, a drogą S10 - trochę asfaltu, trochę dróg leśnych, łagodne podjazdy, a potem od Motańca już płasko z przerwą na przejazd kładką pieszo-rowerowa nad S10.





Pojechałem na Stare Miasto i zrobiłem kilka fotek, po czym rozpocząłem powrót. Stargard ma bardzo ładne zabytki. Te moje zdjęcia zrobione w godzinach 17-18 wyszły bardzo kiepskie.




Droga powrotna była wymagająca ze względu na temperaturę. W pewnym momencie spadła do -2,9 *C wg licznika Sigmy. Źle się na dzisiaj przygotowałem. Wystartowałem w ocieplaczach na czubki palców i w Stargardzie przy temperaturze +2 *C dołożyłem jeszcze pełne cienkie ocieplacze, co pomogło. Te zewnętrzne ocieplacze są już jednak wiekowe i poprzecierane mocno. Powinienem zabrać jeszcze jedne w za dużym rozmiarze, to by było o wiele lepiej. Kolejny błąd to niezabranie rękawiczek z Gore-texem na przebranie w drodze powrotnej. W teorii w czasie poprzedniej zimy dawały radę w podobnej temperaturze, z tym że wtedy całościowo ubierałem się cieplej, więc to też robi swoje. Myślałem, że będzie gorzej, ale na pustej drodze z Niedźwiedzia do Wielgowa i potem z Wielgowa po prostu wsadzałem sobie dłonie pod kurtkę lub do kieszonek na plecach i to pomogło. Stopy się rozgrzały od bardziej obciążającej jazdy z rękoma w dziwnej pozycji. Dobrze, że to już końcówka zimowego okresu.
Ostatnie kilometry to jazda we mgle z jakimś mikro opadem. Często musiałem przecierać chusteczka szkła okularów, bo prawie nic nie widziałem. Oczywiście wszystkich oślepiających tylnymi przeciwmgielnymi widać było idealnie. Tych ze światłami do jazdy dziennej zdecydowanie gorzej.
Do domu przyjechałem w dobrej kondycji. Następne weekendowe wyjście to może być już poziom 120 km. Pora ułożyć trasę.

Dojazd zrobiłem szlakiem rowerowym 20A, który jest zlokalizowany między Puszcza Bukową, a drogą S10 - trochę asfaltu, trochę dróg leśnych, łagodne podjazdy, a potem od Motańca już płasko z przerwą na przejazd kładką pieszo-rowerowa nad S10.





Pojechałem na Stare Miasto i zrobiłem kilka fotek, po czym rozpocząłem powrót. Stargard ma bardzo ładne zabytki. Te moje zdjęcia zrobione w godzinach 17-18 wyszły bardzo kiepskie.




Droga powrotna była wymagająca ze względu na temperaturę. W pewnym momencie spadła do -2,9 *C wg licznika Sigmy. Źle się na dzisiaj przygotowałem. Wystartowałem w ocieplaczach na czubki palców i w Stargardzie przy temperaturze +2 *C dołożyłem jeszcze pełne cienkie ocieplacze, co pomogło. Te zewnętrzne ocieplacze są już jednak wiekowe i poprzecierane mocno. Powinienem zabrać jeszcze jedne w za dużym rozmiarze, to by było o wiele lepiej. Kolejny błąd to niezabranie rękawiczek z Gore-texem na przebranie w drodze powrotnej. W teorii w czasie poprzedniej zimy dawały radę w podobnej temperaturze, z tym że wtedy całościowo ubierałem się cieplej, więc to też robi swoje. Myślałem, że będzie gorzej, ale na pustej drodze z Niedźwiedzia do Wielgowa i potem z Wielgowa po prostu wsadzałem sobie dłonie pod kurtkę lub do kieszonek na plecach i to pomogło. Stopy się rozgrzały od bardziej obciążającej jazdy z rękoma w dziwnej pozycji. Dobrze, że to już końcówka zimowego okresu.
Ostatnie kilometry to jazda we mgle z jakimś mikro opadem. Często musiałem przecierać chusteczka szkła okularów, bo prawie nic nie widziałem. Oczywiście wszystkich oślepiających tylnymi przeciwmgielnymi widać było idealnie. Tych ze światłami do jazdy dziennej zdecydowanie gorzej.
Do domu przyjechałem w dobrej kondycji. Następne weekendowe wyjście to może być już poziom 120 km. Pora ułożyć trasę.
Środa, 23 lutego 2022Kategoria .Romet.
Wieczorne miasto
Rower:Romet17.82 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:12 h AVS:14.85km/h
Niedziela, 20 lutego 2022Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Puszcza Bukowa i okolice
Rower:Wheeler62.69 km (17.83km teren) czas jazdy: 03:57 h AVS:15.87km/h praca: 2795 kcal
Pogoda zrobiła mi prezent. Wczoraj wieczorem przeglądałem prognozy z planem kolejnego wyjścia na jakieś 90 minut na Rometa i okazało się, że od rana do godziny 14 ma być bez deszczu. Postanowiłem to wykorzystać i zrobić jakąś trasę na 4 godziny pedałowania. Wybór padł tym razem na kierunek południowy.


Widok na Odrę i kąpielisko Dziewoklicz

Nowa ścieżka rowerowa powoli, powoli na finiszu
Przez Pomorzany dotarłem do Podjuch, a stąd rozpoczął się podjazd o długości kilku km.

Po przejechaniu pod autostradą skręciłem w Chlebowską Drogę. Skończył się asfalt, zaczął bruk, który dosyć mocno mi się dłużył.


Dojechałem do Binowskiej Drogi i skręciłem w lewo.


W okolicy skrzyżowania z Furmańska Drogą nawierzchnia z bruku zmieniła się w drogę szutrowo-gruntową.
W samym Binowie był kawałek asfaltu, ale już za moment znowu przywitał mnie bruk, który skończył się dopiero w Żelisławcu.



Stąd do Kartna, gdzie złapałem najpierw drogę brukowaną, a potem świetną drogę szutrową w otwartym płaskim terenie.



Minąłem z daleka elektrownię wiatrową. Wkrótce szuter się skończył i nawierzchnia zamieniła na gruntową, a droga skręciła na zachód w kierunku Drzenina. Kilkaset metrów przed wsią znowu złapalem asfalt. To była mniej, więcej połowa trasy.

W drodze z Drzenina do Gardna. Widok z wiaduktu nad S3 w kierunku na Szczecin.
Na asfalcie zaczęło iść szybciej. Fajerwerków żadnych w czasie jazdy nie było.

Dino w Gardnie

Wiadukty w ciągu S3 w okolicy Wysokiej Gryfińskiej

Miejsce przerwy na batonik i nie tylko

Wiadukty w ciągu drogi S3 między Chlebowem i Radziszewkiem (stamtąd nadjechałem).

Zaczyna się las Puszczy Bukowej

W leśny terenowy fragment, który przywitał mnie brukiem wjechałem dopiero w Radziszewku (na mapce nie widać tej nazwy).

Kilka km lasem i wyjechałem koło cmentarzyku dla zwierząt, a potem znowu cywilizacja.

Około 13:45 zaczął kropić deszcz, ale był delikatny, a ja miałem do domu już tylko około 20 minut jazdy. Dzisiejsza mała wycieczka była bardzo udana. Sporo upierdliwego bruku, ale przy niskiej prędkości i symbolicznym trzymaniu kierownicy nie było tak źle. Wyjazd gorszą nawierzchnią i bardziej terenem, a powrót asfaltem, to jest dobre rozwiązanie. Lepiej finiszować w mniej wymagających warunkach. Niestety stówki w ten weekend nie było, ale może w następny się uda.


Widok na Odrę i kąpielisko Dziewoklicz

Nowa ścieżka rowerowa powoli, powoli na finiszu
Przez Pomorzany dotarłem do Podjuch, a stąd rozpoczął się podjazd o długości kilku km.

Po przejechaniu pod autostradą skręciłem w Chlebowską Drogę. Skończył się asfalt, zaczął bruk, który dosyć mocno mi się dłużył.


Dojechałem do Binowskiej Drogi i skręciłem w lewo.


W okolicy skrzyżowania z Furmańska Drogą nawierzchnia z bruku zmieniła się w drogę szutrowo-gruntową.
W samym Binowie był kawałek asfaltu, ale już za moment znowu przywitał mnie bruk, który skończył się dopiero w Żelisławcu.



Stąd do Kartna, gdzie złapałem najpierw drogę brukowaną, a potem świetną drogę szutrową w otwartym płaskim terenie.



Minąłem z daleka elektrownię wiatrową. Wkrótce szuter się skończył i nawierzchnia zamieniła na gruntową, a droga skręciła na zachód w kierunku Drzenina. Kilkaset metrów przed wsią znowu złapalem asfalt. To była mniej, więcej połowa trasy.

W drodze z Drzenina do Gardna. Widok z wiaduktu nad S3 w kierunku na Szczecin.
Na asfalcie zaczęło iść szybciej. Fajerwerków żadnych w czasie jazdy nie było.

Dino w Gardnie

Wiadukty w ciągu S3 w okolicy Wysokiej Gryfińskiej

Miejsce przerwy na batonik i nie tylko

Wiadukty w ciągu drogi S3 między Chlebowem i Radziszewkiem (stamtąd nadjechałem).

Zaczyna się las Puszczy Bukowej

W leśny terenowy fragment, który przywitał mnie brukiem wjechałem dopiero w Radziszewku (na mapce nie widać tej nazwy).

Kilka km lasem i wyjechałem koło cmentarzyku dla zwierząt, a potem znowu cywilizacja.

Około 13:45 zaczął kropić deszcz, ale był delikatny, a ja miałem do domu już tylko około 20 minut jazdy. Dzisiejsza mała wycieczka była bardzo udana. Sporo upierdliwego bruku, ale przy niskiej prędkości i symbolicznym trzymaniu kierownicy nie było tak źle. Wyjazd gorszą nawierzchnią i bardziej terenem, a powrót asfaltem, to jest dobre rozwiązanie. Lepiej finiszować w mniej wymagających warunkach. Niestety stówki w ten weekend nie było, ale może w następny się uda.
Sobota, 19 lutego 2022Kategoria .Romet.
Wieczorne miasto
Rower:Romet24.11 km (0.10km teren) czas jazdy: 01:39 h AVS:14.61km/h
Niestety dzisiejsze okoliczności zupełnie popsuły moje plany wycieczkowe. Wiatr wiał zbyt mocno przez cały dzień, a dodatkowo jeszcze popadywał deszcz. Nie było szans na żadną większą wycieczkę. Oprócz tego, co zabawne, przez prawie pół godziny skuwałem z przedniego hamulca w Wheelerze wyschnięty błotny piach sprzed paru dni. Ale za to rower jest już gotowy na następny raz.
W takiej sytuacji pogodowej najrozsądniejsze było przeczekanie i wyjście na miasto na Rometa, co uczyniłem. Pokręciłem się trochę bez celu. Opornie dzisiaj mi się pedałowało, ale ważne, że się poruszałem.
W takiej sytuacji pogodowej najrozsądniejsze było przeczekanie i wyjście na miasto na Rometa, co uczyniłem. Pokręciłem się trochę bez celu. Opornie dzisiaj mi się pedałowało, ale ważne, że się poruszałem.
Środa, 16 lutego 2022Kategoria .Romet.
Wieczorne miasto
Rower:Romet27.31 km (0.30km teren) czas jazdy: 01:50 h AVS:14.90km/h
Wieczorne wyjście korzystając z braku deszczu. Kręcenie się głównie po centrum miasta, chociaż dojechałem też do Jeziora Głębokiego.
W sobotę ma być w miarę bezdeszczowa pogoda, więc teraz regeneracja i odpoczynek przed wycieczkowym większym wyjazdem.
W sobotę ma być w miarę bezdeszczowa pogoda, więc teraz regeneracja i odpoczynek przed wycieczkowym większym wyjazdem.
Wtorek, 15 lutego 2022Kategoria .Romet.
Miasto
Rower:Romet4.15 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:17 h AVS:14.65km/h

