Poniedziałek, 14 lutego 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike
Północna okolica Szczecina
Rower:Wheeler30.85 km (2.50km teren) czas jazdy: 02:06 h AVS:14.69km/h

Dzisiejsze wyjście było takie trochę spontaniczne. Ogólnie zaplanowałem, ze w dni powszednie nie będę wychodzić na tzw. sportowy rower (czyli szosę lub MTB), a na Rometa lub na trenażer. Było jednak już tak długo jasno i wysoka temperatura, że postanowiłem jednak przejechać się na Wheelerze. Z przerzutkami to zawsze wygodniej niż na twardym przełożeniu rometowskim. I tak wyszedłem już po 18, bo zanim się wyszykowałem, to się zrobiło ciemno. Ubrałem się zdecydowanie lżej, ale trochę za ciepło w stopy (a jeszcze i tak wiozłem w kieszonce zapasowe drugie ocieplacze).
Szybki plan był taki, żeby zrobić pętlę przez Police, chociaż pewnie wyszłyby 3 godziny, czyli dosyć długo. Jechałem tak trochę wielkim zygzakiem i wcale nie najkrótszą drogą, dlatego gdy ostatecznie już byłem na drodze w kierunku Polic, to patrząc na zegarek uznałem, że jednak nie mam ochoty tak w nocy jechać aż tam. Postanowiłem skrócić, ale nie widziałem w co się pakuję. A wpakowałem się w upierdliwy podjazd z bruku. Kilka psów gdzieś tam zaszczekało w posesjach, ale na szczęście to wszystko. Ten stromy kawałek zaznaczyłem niebieską elipsa na mapie. Jak się skończył bruk było już ok.
Dojechałem do Bukowa od strony, której nie znam i postanowiłem, że wrócę troszkę terenem. I to był błąd. Wpakowałem się ogromne błoto. Zaznaczyłem to żółtą elipsą. Były dwie równoległe drogi i wjechałem w tą z większym błotem. Druga droga miała bruk+błoto, więc niby lepiej. Na tej mojej był taki syf, że w pewnym momencie prowadziłem rower i nie mogłem robić kroków, ani kręcić kołami, bo błoto totalnie zablokowało prześwit widelca. Musiałem znaleźć twardszy kawałek nawierzchni i jak głupi podrzucać rower, żeby błoto odpadło. Wdepnąłem parę razy w kałuże, ale zelówki i uszczelnienie klejem działają. Tym razem buty wciągnęły wilgoć tylko symbolicznie. W normalnych warunkach będą ok. Z tym błotem to nie był jeszcze koniec, bo gdy dojechałem do granicy zurbanizowanego obszaru, to jeszcze mnie przywitała błotna kałuża na szerokości całej jezdni, więc tez spacerek poboczem i jezdnią zygzakiem był po kałużobłotku. Po wszystkim zdjąłem ocieplacze z czubków palców, bo nasiąkły strasznie. Potem już nic specjalnego się nie działo.
Sobota, 12 lutego 2022Kategoria .Wheeler., zz Foto zz
Puszcza Goleniowska
Rower:Wheeler73.16 km (25.40km teren) czas jazdy: 04:44 h AVS:15.46km/h
Dzisiaj wreszcie już normalny rower! Skomponowałem sobie trasę przerabiając jakiegoś gpxa ściągniętego od kogoś ze Stravy.

Już w Dąbiu wjechałem w nieznane mi okolice i złapałem teren.

Jadąc drogą gruntową wzdłuż torów kolejowych.

Przechodziłem dzisiaj przez sporo powalonych drzew, które blokowały ścieżki.

Wiadukt drogowy w ciągu ulicy Irydowej.

Widok w kierunku drogi ekspresowej w oddali (pojechałem w przeciwnym kierunku niż wykonałem zdjęcie).

Za jakiś czas wyjechałem na asfalt, bo bez sensu męczyć się ścieżką, kiedy 100 m obok jest równoległa asfaltowa droga. Tym bardziej, że droga oficjalnie jest zamknięta. Dawno, dawno temu to właśnie tędy dojeżdżałem samochodem do S3/S6.

Tym razem dojechałem do S3/S6 rowerem i oczywiście kontynuowałem wzdłuż ogrodzenia...

...by wkrótce przejechać wiaduktem na drugą stronę i ponownie wjechać w las.


Potem kierunek na południowy wschód, przekroczenie DW 142 (tzw. berlinki) i wkrótce znalazłem się na dojeździe pożarowym, którym w 2020 jechałem szosą z Wielgowa w kierunku Kępinki (to była pierwsza po latach wycieczka do Goleniowa). Dzisiaj był kierunek w drugą stronę i dzisiaj o wiele przyjemniej się pedałowało. Miałem nawet wrażenie, że półtora roku temu bardziej agresywny był ten szuter.



Gdy dojechałem do Wielgowa znowu nastąpił nowy kawałek: częściowo asfaltem, częściowo lasem. Na kilka minut przestał działać pulsometr. Zbiegło się to ze spadkiem temperatury poniżej 2*C. Przełożyłem go z kierownicy na nadgarstek i po niedługim czasie zaczął pracować. Zanim jeszcze dojechałem do takiej zwyczajnej okolicy, przejechałem przez okolicę niezwyczajną czyli delikatnie przez jakieś tereny przemysłowe. Trochę się tam też zakałapućkałem nie mogąc znaleźć właściwej drogi. Powrót z Dąbia na lewobrzeże przez Zdroje.
Ten wyjazd mnie bardzo zmęczył, ale nie dobił. W następny weekend będę zdecydowanie mocniejszy, o ile wyskoczę ze dwa razy w tygodniu. Takie mocne zmęczenie we wcześniejszy weekend w połączeniu z regeneracją przeplataną krótszymi mocniejszymi wyjściami zwykle potem ładnie procentuje na kolejne weekendy. Planuję zrobić setkę. Trasę ułożyłem już wiele miesięcy temu, teraz tylko przyjemność realizacji.

Już w Dąbiu wjechałem w nieznane mi okolice i złapałem teren.

Jadąc drogą gruntową wzdłuż torów kolejowych.

Przechodziłem dzisiaj przez sporo powalonych drzew, które blokowały ścieżki.

Wiadukt drogowy w ciągu ulicy Irydowej.

Widok w kierunku drogi ekspresowej w oddali (pojechałem w przeciwnym kierunku niż wykonałem zdjęcie).

Za jakiś czas wyjechałem na asfalt, bo bez sensu męczyć się ścieżką, kiedy 100 m obok jest równoległa asfaltowa droga. Tym bardziej, że droga oficjalnie jest zamknięta. Dawno, dawno temu to właśnie tędy dojeżdżałem samochodem do S3/S6.

Tym razem dojechałem do S3/S6 rowerem i oczywiście kontynuowałem wzdłuż ogrodzenia...

...by wkrótce przejechać wiaduktem na drugą stronę i ponownie wjechać w las.


Potem kierunek na południowy wschód, przekroczenie DW 142 (tzw. berlinki) i wkrótce znalazłem się na dojeździe pożarowym, którym w 2020 jechałem szosą z Wielgowa w kierunku Kępinki (to była pierwsza po latach wycieczka do Goleniowa). Dzisiaj był kierunek w drugą stronę i dzisiaj o wiele przyjemniej się pedałowało. Miałem nawet wrażenie, że półtora roku temu bardziej agresywny był ten szuter.



Gdy dojechałem do Wielgowa znowu nastąpił nowy kawałek: częściowo asfaltem, częściowo lasem. Na kilka minut przestał działać pulsometr. Zbiegło się to ze spadkiem temperatury poniżej 2*C. Przełożyłem go z kierownicy na nadgarstek i po niedługim czasie zaczął pracować. Zanim jeszcze dojechałem do takiej zwyczajnej okolicy, przejechałem przez okolicę niezwyczajną czyli delikatnie przez jakieś tereny przemysłowe. Trochę się tam też zakałapućkałem nie mogąc znaleźć właściwej drogi. Powrót z Dąbia na lewobrzeże przez Zdroje.
Ten wyjazd mnie bardzo zmęczył, ale nie dobił. W następny weekend będę zdecydowanie mocniejszy, o ile wyskoczę ze dwa razy w tygodniu. Takie mocne zmęczenie we wcześniejszy weekend w połączeniu z regeneracją przeplataną krótszymi mocniejszymi wyjściami zwykle potem ładnie procentuje na kolejne weekendy. Planuję zrobić setkę. Trasę ułożyłem już wiele miesięcy temu, teraz tylko przyjemność realizacji.
Środa, 9 lutego 2022Kategoria .Trenażer.
Trenażer
Rower:Tacx14.58 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:45 h AVS:19.44km/h praca: 447 kcal
Dzisiaj uznałem, że pokręcę w miejscu. Wolałbym wyjść na Rometa, ale nie miałem ochoty się ścigać z czasem. Trenażer zawsze jest nudniejszy, ale pozwala zaoszczędzić około 20 minut na przebieraniu się w ciuchy wyjściowe, etc. Przetestowałem też dzisiaj aplikację, która w teorii ma łączyć się z czujnikiem prędkości i kadencji, dzięki czemu prawidłowo ma mierzyć starty i stopy w czasie całej jazdy. Gdy apka bierze dane o prędkości z GPS, to zawsze jest niedokładnie jeśli chodzi o czas jazdy i prędkość. Niestety nie jestem zbyt zadowolony, bo aplikacja ma początkowe trudności ze złapaniem sygnału z czujnika. Oprócz tego nie posiada przewidzianej dodatkowej funkcji manualnej pauzy, więc będę sobie zaniżać średnią prędkość w czasie prowadzenia roweru, a także nabijać niezasłużone km.
Wtorek, 8 lutego 2022Kategoria .Romet.
Wieczorne miasto
Rower:Romet22.79 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:30 h AVS:15.19km/h praca: 866 kcal
W planach miałem zrobić dzisiaj przerwę od roweru. Ponieważ jednak czułem się bardzo wypoczęty, to zdecydowałem się pokręcić - po mieście, bez określonego planu. Dzisiaj nawet się trochę spociłem, bo zbyt ciepło się ubrałem (alternatywne wytłumaczenie: bo bardzo szybko jeżdżę).
Poniedziałek, 7 lutego 2022Kategoria .Romet., Night Bike
Nocne miasto
Rower:Romet24.30 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:38 h AVS:14.88km/h praca: 1024 kcal
Kręcenie po mieście bez większych atrakcji. Wiatr przeszkadzał, wymęczył mnie. Zdecydowanie zbyt długie o kilka km wyjście.
Sobota, 5 lutego 2022Kategoria .Romet.
Wieczorne miasto
Rower:Wheeler20.90 km (0.20km teren) czas jazdy: 01:30 h AVS:13.93km/h
Delikatne kręcenie po mieście na rozjeżdżenie się po sporej przerwie od prawdziwego roweru. Ostatnie kilka tygodni wyglądało kiepsko pod względem rowerowym. Mam nadzieję, że to już przeszłość i że teraz będzie lepiej.
Sobota, 29 stycznia 2022Kategoria .Trenażer.
Trenażer
Rower:Tacx13.51 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:45 h AVS:18.01km/h
Środa, 26 stycznia 2022Kategoria .Trenażer.
Trenażer
Rower:Tacx10.03 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:33 h AVS:18.24km/h
Czwartek, 20 stycznia 2022Kategoria .Trenażer.
Trenażer
Rower:Tacx10.22 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:34 h AVS:18.04km/h
Poniedziałek, 17 stycznia 2022Kategoria .Romet.
Wietrzne miasto wieczorową porą
Rower:Romet13.99 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:00 h AVS:13.99km/h

