Wpisy archiwalne w kategorii
Night Bike
| Dystans całkowity: | 9729.68 km (w terenie 667.23 km; 6.86%) |
| Czas w ruchu: | 475:37 |
| Średnia prędkość: | 20.46 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 182 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 141 (75 %) |
| Suma kalorii: | 92058 kcal |
| Liczba aktywności: | 136 |
| Średnio na aktywność: | 71.54 km i 3h 29m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 21 maja 2012Kategoria .Trek., Night Bike
Night bike po mieście
Rower:Trek21.41 km (0.00km teren) czas jazdy: 00:47 h AVS:27.33km/h
Jakoś tak przed 22 napaliłem się na wyjście i okrążenie Głębokiego, tak było jasno. Trochę czasu straciłem na znalezieniu Sigmy Evo, a jak już ją znalazłem, okazało się, że po trzech latach nieużywania akumulator się najprawdopodobniej zepsuł. Pogoda była super, więc i tak wyszedłem pokręcić po mieście - bardzo przyjemnie, ciepło i pusto.
Sobota, 31 grudnia 2011Kategoria .Trek., Night Bike
Sylwestrowe kręcenie + podsumowanie roku 2011
Rower:Trek34.67 km (1.75km teren) czas jazdy: 01:51 h AVS:18.74km/h
Dzisiaj pojechałem traskę przez Mierzyn, przejście graniczne Bobolin, dalej Schwennenz, Grambow, Linken, Lubieszyn, Skarbimierzyce, Mierzyn i domek. Zimno w palce u nóg, ale na lampkach, więc i tak fajnie.
Podsumowanie roku 2011
To był dla mnie dobry sezon w kontekście rowerowym. W końcu wyleczyłem kontuzję po skręceniu stawu skokowego i znów mogę jeździć prawdziwe dystanse, a do tego regularnie! Więcej wolnego czasu spowodowało, że zrobiłem też więcej km niż w ciągu ostatnich dwóch sezonów, w czasie których właściwie nic nie jeździłem.
Kilka razy przykolegowałem się na wycieczkę z ekipą z BS, co dało mi średnią ponad 215 km/wycieczkę, więc było dobrze. Pobiłem nowy rekord maksymalnego dziennego przelotu, a do tego ta długa wycieczka odbyła się bez szkody dla mojego tyłka. No i w tym roku w grudniu za sprawą mojego sąsiada zacząłem korzystać znów z trenażera. Nuda jak cholera, ale jak przymrozi, to jeszcze sobie na nim pokręcę.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2012!
Podsumowanie roku 2011
To był dla mnie dobry sezon w kontekście rowerowym. W końcu wyleczyłem kontuzję po skręceniu stawu skokowego i znów mogę jeździć prawdziwe dystanse, a do tego regularnie! Więcej wolnego czasu spowodowało, że zrobiłem też więcej km niż w ciągu ostatnich dwóch sezonów, w czasie których właściwie nic nie jeździłem.
Kilka razy przykolegowałem się na wycieczkę z ekipą z BS, co dało mi średnią ponad 215 km/wycieczkę, więc było dobrze. Pobiłem nowy rekord maksymalnego dziennego przelotu, a do tego ta długa wycieczka odbyła się bez szkody dla mojego tyłka. No i w tym roku w grudniu za sprawą mojego sąsiada zacząłem korzystać znów z trenażera. Nuda jak cholera, ale jak przymrozi, to jeszcze sobie na nim pokręcę.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2012!
Czwartek, 29 grudnia 2011Kategoria .Trek., Night Bike
Wizyta w NRD
Rower:Trek40.03 km (1.50km teren) czas jazdy: 02:04 h AVS:19.37km/h
Dzisiejszy trip miał przebiegać przez Mierzyn, przejście graniczne Bobolin, Schwennenz, Grambow, Lubieszyn, Mierzyn, dom. Jednak w Schwennenz postanowiłem sprawdzić dokąd idzie zmodernizowana droga, prowadząca w przeciwnym kierunku niż Grambow. Dojechałem nią do Ladenthin, a stamtąd nowym przejściem granicznym do Warnika. Stąd Będargowo, Warzymice, Przecław i jeszcze dokręcenie po mieście.
Czwartek, 27 października 2011Kategoria .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz
Zwiedzanie niemieckich terenów koło Bismarku
Rower:Bridgestone50.73 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:10 h AVS:23.41km/h
Dzisiaj pojechałem z zamiarem zrobienia pętli przez Lubieszyn, Blankensee i Bezrzecze, czyli prawie to co zawsze. Jednak będąc na drodze do Blankensee za Bismarkiem zdecydowałem się skręcić w prawo na Hohenfelde i Tangersee. Okazało się to być ślepą uliczką, więc zawróciłem.





Po dojechaniu do skrzyżowania z przecznicą Biskark-Blankensee pojechałem prosto. Wg tabliczki był to kierunek Loecknitz. Około kilometr później zorientowałem się, że już chyba tędy niedawno jechałem, kiedy to przejeżdżałem przez Plowen, ale teraz widzę na mapie, że tylko mi się wydawało.


Zdecydowałem się zawrócić i po dojechaniu do Blankensee i przekroczeniu granicy koło Buku doszedłem do wniosku, że nie mam ochoty znów jechać przez Wołczkowo i Bezrzecze po dziurawych drogach i skręciłem z Dobrej do Lubieszyna. Stąd tę samą drogą co zaczynałem dotarłem do domu. Widziałem jeszcze na jezdni na zjeździe ze Skarbimierzyc do wsi Dołuje zabitą sarnę, którą obstawiała policja czekając zapewne na dead animal pick up.

Złota Polska Jesień na emigracji© Adamicki

Złota Polska Jesień© Adamicki

W kierunku Tangersee© Adamicki

Tangersee© Adamicki

W drodze powrotnej© Adamicki
Po dojechaniu do skrzyżowania z przecznicą Biskark-Blankensee pojechałem prosto. Wg tabliczki był to kierunek Loecknitz. Około kilometr później zorientowałem się, że już chyba tędy niedawno jechałem, kiedy to przejeżdżałem przez Plowen, ale teraz widzę na mapie, że tylko mi się wydawało.

Kierunek Grosser Kutzowsee© Adamicki

Prawie jak na zjeździe w górach© Adamicki
Zdecydowałem się zawrócić i po dojechaniu do Blankensee i przekroczeniu granicy koło Buku doszedłem do wniosku, że nie mam ochoty znów jechać przez Wołczkowo i Bezrzecze po dziurawych drogach i skręciłem z Dobrej do Lubieszyna. Stąd tę samą drogą co zaczynałem dotarłem do domu. Widziałem jeszcze na jezdni na zjeździe ze Skarbimierzyc do wsi Dołuje zabitą sarnę, którą obstawiała policja czekając zapewne na dead animal pick up.
Wtorek, 25 października 2011Kategoria .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz
Pętla przez Lubieszyn i Tantow
Rower:Bridgestone62.50 km (0.00km teren) czas jazdy: 02:44 h AVS:22.87km/h
Świetna pogoda dzisiaj była, na termometrze ponad 12*C, a do tego słońce, więc musiałem wyjść. Czułem się na siłach pojechać coś dłuższego niż pętlę przez Blankensee, więc i trasa inna. Oczywiście wyszedłem dwie godziny później niż powinienem i wróciłem po ciemku. Wiał też trochę upierdliwy wiatr, ale na szczęście wystarczyło mi czapeczek.



Między Linken i Grambow© Adamicki

Pseudowiatrak w Storkow© Adamicki

Owce mee..© Adamicki
Sobota, 22 października 2011Kategoria Night Bike, .Bridgestone.
Night bike przez Blankensee
Rower:Bridgestone41.74 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:48 h AVS:23.19km/h
Standard. Pętla przez Blankensee, ale jeszcze nie jechałem tej trasy w nocy. Od granicy do Biskamrku kiepska widoczność, bo auta oślepiały, potem już ok. Koło Dobrej było przez chwilę dosyć zimno i musiałem nałożyć kilka czapeczek. Muszę zacząć jeździć w trochę wcześniejszych godzinach, jeśli dalej tak pójdzie.
Przejechałbym się za tydzień w weekend na jakieś 200 km, ale nie więcej. Może nad morze lub do Eberswalde. Oczywiście całość ze średnią 22-24 km/h i pod warunkiem, że temperatura minimalna będzie wynosić +3*C. Jacyś chętni?
Przejechałbym się za tydzień w weekend na jakieś 200 km, ale nie więcej. Może nad morze lub do Eberswalde. Oczywiście całość ze średnią 22-24 km/h i pod warunkiem, że temperatura minimalna będzie wynosić +3*C. Jacyś chętni?
Czwartek, 13 października 2011Kategoria ..>100km, .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz
Trip do Eggesin
Rower:Bridgestone101.91 km (0.00km teren) czas jazdy: 04:19 h AVS:23.61km/h
Dzisiaj wypad z Silasem do NRD. Mieliśmy jechać do Ueckermunde, ale jak zwykle zmieniliśmy plany. Skróciliśmy trasę i dojechaliśmy tylko do Eggesin. W sumie dobrze, bo w drodze powrotnej było już trochę zimno. Beznadziejnie mi się jeździło dzisiaj po wczorajszym kręceniu.




Pełnia© Adamicki

Noc© Adamicki

Dziecko nr 1 - Silas© Adamicki

Dziecko nr 2 - Adamicki© Adamicki
Środa, 12 października 2011Kategoria .Bridgestone., Night Bike
Pętla przez Lubieszyn, Dobrą i Bezrzecze
Rower:Bridgestone30.86 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:09 h AVS:26.83km/h
Wieczorne wyjście na szybką przejażdżkę (przy czym szybką=krótką, nie mylić z szybką). Chciałem jechać pętlę przez Blankensee, ale wróciłbym do domu blisko 22, więc wybrałem krótszą pętlę, którą robiłem ostatnio jakieś 3 miesiące temu z tego co pamiętam. W drodze powrotnej zahaczyłem barkiem pieszego obok pasów, ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że w mojej wyobraźni ów pieszy miał iść dalej przed siebie, a ja miałem przejechać za jego plecami jednak zamiast tego, gość nagle zamarł w bezruchu. Na szczęście to twardy zawodnik był i po pozytywnej odpowiedzi na moje pytanie "k*r*a, żyjesz?" mogłem jechać dalej. Do końca już nic fajnego się nie wydarzyło.
Z ciekawych rowerowych rzeczy z ostatnich dni, to oddałem Rometa na kasację luzów na ośce i okazało się, że po 300 km od wymiany napędu w środku jest duża kupa. Mam nadzieję, że kupione na Piłsudskiego za 16 zł jako podmianka części wystarczą, aby znów mógł kontynuować moje voyage na uczelnię. Jutro planowany Night Bike z Silasem, kierunek NRD.
Z ciekawych rowerowych rzeczy z ostatnich dni, to oddałem Rometa na kasację luzów na ośce i okazało się, że po 300 km od wymiany napędu w środku jest duża kupa. Mam nadzieję, że kupione na Piłsudskiego za 16 zł jako podmianka części wystarczą, aby znów mógł kontynuować moje voyage na uczelnię. Jutro planowany Night Bike z Silasem, kierunek NRD.
Niedziela, 9 października 2011Kategoria .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz
Szosowo po Niemczech
Rower:Bridgestone87.05 km (2.50km teren) czas jazdy: 03:40 h AVS:23.74km/h
Chciałem dzisiaj jechać do Schwedt, ale na myśli o avs z ostatniej wycieczki zdecydowałem się, jednak tego nie robić, bo bym chyba do domu rano wrócił. Była 16:00, kiedy w końcu wyruszyłem. Kierunek Lubieszyn, dalej Bismark i Blankensee. Stąd kierunek Boock i Mewegen.
Stąd kierunek do miejscowości, której nazwę właśnie udało mi się nauczyć pisać na kompie bez błędu - Rothenklempenow.
I od tej pory zacząłem podbijać zupełnie nowe tereny. Pierwszą wsią było Dorotheenwalde. Zanim dojechałem, minąłem stadka krów.
Do centrum wsi, która kończyła się 500m dalej nie wjeżdżałem, bo był bruk. Skręciłem na północny zachód w kierunku na Koblentz. Po chwili napotkałem most z drewnianym pomostem.
Zanim dojechałem do Koblentz, bylo jeszcze Breitenstein, które przywitało mnie starą zrujnowaną zabudową i poczęstowało przez 700m brukiem, a że było jeszcze całkiem jasno, to poprowadziłem rower poboczem, mimo, że na upartego można było jechać, ale nie chciałem zaniżać średniej. ;)
Chciałem jeszcze skręcić na północ do Mariental i Borken, ale na horyzoncie pojawił się kolejny bruk, więc podziękowałem i pojechałem dalej na zachód do Krugsdorf. Tutaj trzy zdjęcia i kierunek południe do Zerrenthin.
Z Zerrenthin kierunek południe, czyli przeciąłem drogę Pasewalk-Lubieszyn i zacząłem się wspinać pod jedyną dzisiaj górę. Schwedenberg, szczyt 61 m.n.p.m. Jechałem pod prąd, bo akurat ta część drogi miała nawierzchnię asfaltową, a obok był bruk. Po 2 km dojechałem do Wetzenow. Fajna wioseczka. Po fotkach nie widać tego specjalnie, ale dzisiaj przejeżdżałem przez kilka wioseczek, w których mógłbym zrealizować swoją strategię życiową - zamieszkać w fajnym domku jednorodzinnym, nigdy go nie opuszczać, delektować się ciszą i spokojem i mieć wszystko w dupie. Koleś na drugim zdjęciu chyba przesadził z głębokością, bo teraz nie ma dachu.
Stąd wybrałem kierunek Rossow.
Tutaj zdecydowałem, że mimo niewielkiego ruchu na drodze, pojadę bocznymi wioseczkami i skręciłem na południe na Caselow. Niestety tutaj skończył się asfalt, a mi duma nie pozwalała zawrócić, więc dymałem 1,5 km "w terenie" poboczem obok bruku na odpalonych lampkach. Dotarłem do skrzyżowania w kierunku Bergholtz i musiałem trochę zwolnić, bo pobocze było mniej utwardzone. Trochę dziwne uczucie, bo wzdłuż drogi stały wiatraki, wiatr wiał, a one wydawały z siebie dźwięki, taki jak zawsze pod wpływem wiatru i ciary mnie trochę przechodziły, jak się patrzyłem z bliska na te kolosy. Jakieś 2 km dalej dotarłem do Bergholtz. Stąd kierunek Loecknitz i jeszcze krótka przerwa w Bismarku na założenie ocieplaczy i powrót do domku. Fajnie się dzisiaj jeździło. Zmęczyłem się, ale bez przesady. Dzisiejsza była tak jasna, jak te na amerykańskich filmach. Po asfalcie można było jechać bez świateł przy założeniu, że nie ma w nim wybojów. Oczywiście po przekroczeniu granicy w drodze powrotnej, odrzuciłem to założenie jako fałszywe.

Barokowy kościół z XV/XVI w. w Mewegen© Adamicki

Przyjazne kuce w Mewegen© Adamicki

Trzeci też był ok© Adamicki
Stąd kierunek do miejscowości, której nazwę właśnie udało mi się nauczyć pisać na kompie bez błędu - Rothenklempenow.

Kościół w Rothenklempenow XIV/XV w.© Adamicki
I od tej pory zacząłem podbijać zupełnie nowe tereny. Pierwszą wsią było Dorotheenwalde. Zanim dojechałem, minąłem stadka krów.

Krowy muuu..© Adamicki

Te same krowy, to samo muu...© Adamicki

Ukradzione krowy z Polski© Adamicki
Do centrum wsi, która kończyła się 500m dalej nie wjeżdżałem, bo był bruk. Skręciłem na północny zachód w kierunku na Koblentz. Po chwili napotkałem most z drewnianym pomostem.

Chmury© Adamicki

Most© Adamicki

Kanał wodny© Adamicki

Kanał wodny© Adamicki

Most© Adamicki

Most© Adamicki
Zanim dojechałem do Koblentz, bylo jeszcze Breitenstein, które przywitało mnie starą zrujnowaną zabudową i poczęstowało przez 700m brukiem, a że było jeszcze całkiem jasno, to poprowadziłem rower poboczem, mimo, że na upartego można było jechać, ale nie chciałem zaniżać średniej. ;)

Breitenstein© Adamicki

Wreszcie Koblentz i koniec bruku© Adamicki
Chciałem jeszcze skręcić na północ do Mariental i Borken, ale na horyzoncie pojawił się kolejny bruk, więc podziękowałem i pojechałem dalej na zachód do Krugsdorf. Tutaj trzy zdjęcia i kierunek południe do Zerrenthin.

Krugsdorf© Adamicki

Już tę babę gdzieś widziałem, chyba w naszym Sejmie© Adamicki

Krugsdorf© Adamicki

Kościół w Zerrenthin© Adamicki
Z Zerrenthin kierunek południe, czyli przeciąłem drogę Pasewalk-Lubieszyn i zacząłem się wspinać pod jedyną dzisiaj górę. Schwedenberg, szczyt 61 m.n.p.m. Jechałem pod prąd, bo akurat ta część drogi miała nawierzchnię asfaltową, a obok był bruk. Po 2 km dojechałem do Wetzenow. Fajna wioseczka. Po fotkach nie widać tego specjalnie, ale dzisiaj przejeżdżałem przez kilka wioseczek, w których mógłbym zrealizować swoją strategię życiową - zamieszkać w fajnym domku jednorodzinnym, nigdy go nie opuszczać, delektować się ciszą i spokojem i mieć wszystko w dupie. Koleś na drugim zdjęciu chyba przesadził z głębokością, bo teraz nie ma dachu.

Wetzenow© Adamicki

Wetzenow© Adamicki
Stąd wybrałem kierunek Rossow.

Rossow późnym wieczorem© Adamicki
Tutaj zdecydowałem, że mimo niewielkiego ruchu na drodze, pojadę bocznymi wioseczkami i skręciłem na południe na Caselow. Niestety tutaj skończył się asfalt, a mi duma nie pozwalała zawrócić, więc dymałem 1,5 km "w terenie" poboczem obok bruku na odpalonych lampkach. Dotarłem do skrzyżowania w kierunku Bergholtz i musiałem trochę zwolnić, bo pobocze było mniej utwardzone. Trochę dziwne uczucie, bo wzdłuż drogi stały wiatraki, wiatr wiał, a one wydawały z siebie dźwięki, taki jak zawsze pod wpływem wiatru i ciary mnie trochę przechodziły, jak się patrzyłem z bliska na te kolosy. Jakieś 2 km dalej dotarłem do Bergholtz. Stąd kierunek Loecknitz i jeszcze krótka przerwa w Bismarku na założenie ocieplaczy i powrót do domku. Fajnie się dzisiaj jeździło. Zmęczyłem się, ale bez przesady. Dzisiejsza była tak jasna, jak te na amerykańskich filmach. Po asfalcie można było jechać bez świateł przy założeniu, że nie ma w nim wybojów. Oczywiście po przekroczeniu granicy w drodze powrotnej, odrzuciłem to założenie jako fałszywe.
Piątek, 7 października 2011Kategoria .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz
Night bike po wioseczkach na szosie
Rower:Bridgestone31.94 km (0.00km teren) czas jazdy: 01:22 h AVS:23.37km/h
Umówiłem się dzisiaj wstępnie z Silasem na Night Bika po NRD, ale ostatecznie wyszedłem pokręcić samemu, bo się chłopak zmęczył chodzeniem po mieście, jak to określił. Wziąłem na przód dwie lampki i okazało się, że dobrze się uzupełniają. Trasę zrobiłem krótką przez Mierzyn, Bobolin, Warzymice i kilka km po mieście. Chyba za długo odpoczywałem, bo nie czułem powera, chociaż po ciemku zawsze tak jest. A nie, co ja gadam, przecież średnia o 6 kmph większa niż ostatnio. ;)

Nocny Szczecin z oddali + nadjeżdżający skuter© Adamicki

