Wpisy archiwalne w kategorii
Night Bike
| Dystans całkowity: | 9729.68 km (w terenie 667.23 km; 6.86%) |
| Czas w ruchu: | 475:37 |
| Średnia prędkość: | 20.46 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 182 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 141 (75 %) |
| Suma kalorii: | 92058 kcal |
| Liczba aktywności: | 136 |
| Średnio na aktywność: | 71.54 km i 3h 29m |
| Więcej statystyk | |
Wtorek, 4 sierpnia 2026Kategoria .Wheeler., Night Bike
Lightowy night bike po mieście
Rower:Wheeler30.31 km (3.99km teren) czas jazdy: 01:45 h AVS:17.32km/h
Piątek, 24 lipca 2026Kategoria .Wheeler., Night Bike, zz Foto zz
Puszcza Bukowa
Rower:Wheeler76.63 km (30.82km teren) czas jazdy: 04:03 h AVS:18.92km/h
Jazda po zgapionym ze Stravy śladzie. Końcówkę zmieniłem, bo już było po zmierzchu i nieprzyjemnie tak w terenie.
Oprócz tego testowanie kolejnych spodenek. Początkowo wydawało mi się, że testy wypadły chyba pomyślnie. Teraz jednak stwierdzam, że spośród trzech "lepsiejszych" par ta para wypadła najgorzej. Możliwe jednak, że na innym rowerze, z innym siodełekim lub z kremem werdykt będzie odmienny.
Również testowanie lampek. Przednia świeci ok, chociaż coś te kropki wskazujące poziom naładowania szybko gasły. Tylna lampka pod domem zrobiła niespodziankę - gdy chciałem ją wyłączyć to okazało się, że akumulator się rozładował i już jest zgaszona. W teorii ma wytrzymać 20h. Pewnie się rozładowała przez uruchamianie się światła stop na wertepach. Przetestuję na asfalcie.
Tak oto nadrobiłem wszystkie zaległe wpisy. Myślałem już nawet o tym, żeby zakończyć dokumentowanie tutaj, ale skoro tyle lat historii już jest, to postanowiłem, że w zwięzłym trybie będę prowadzić dalej.













Oprócz tego testowanie kolejnych spodenek. Początkowo wydawało mi się, że testy wypadły chyba pomyślnie. Teraz jednak stwierdzam, że spośród trzech "lepsiejszych" par ta para wypadła najgorzej. Możliwe jednak, że na innym rowerze, z innym siodełekim lub z kremem werdykt będzie odmienny.
Również testowanie lampek. Przednia świeci ok, chociaż coś te kropki wskazujące poziom naładowania szybko gasły. Tylna lampka pod domem zrobiła niespodziankę - gdy chciałem ją wyłączyć to okazało się, że akumulator się rozładował i już jest zgaszona. W teorii ma wytrzymać 20h. Pewnie się rozładowała przez uruchamianie się światła stop na wertepach. Przetestuję na asfalcie.
Tak oto nadrobiłem wszystkie zaległe wpisy. Myślałem już nawet o tym, żeby zakończyć dokumentowanie tutaj, ale skoro tyle lat historii już jest, to postanowiłem, że w zwięzłym trybie będę prowadzić dalej.













Sobota, 27 czerwca 2026Kategoria .Bridgestone., Night Bike, zz Foto zz
Nocna pętla przez Loecknitz i Dobieszczyn
Rower:Bridgestone82.61 km (0.00km teren) czas jazdy: 03:15 h AVS:25.42km/h
Chciałem zrobić trasę przez Lubieszyn do Blankensee i dalej do Stolca,
wrócić do Blankensee i kontynuować do Dobrej, ale w miarę szybko
zmieniłem plany i wyszło inaczej. Powrót był jako pełnoprawny night
bike. Dzisiaj mały test rękawiczek Giro Supernatural. Ogólne uczucia
mieszane, ale zaskoczenie względem oczekiwań na wielki minus, ponieważ
bardzo mocno czuję szwy. Jest plus, że guma klamki już mocno nie ociera
na fragment między palcem nr 1 i nr 2, ale dzisiaj było krócej niż
ostatnio, więc niemiarodajnie.




Niedziela, 21 czerwca 2026Kategoria .Wheeler., Night Bike
Asfaltowy Night Bike
Rower:Wheeler55.50 km (2.01km teren) czas jazdy: 02:19 h AVS:23.96km/h
Po dzisiejszym przyszła mi ochota na ponowne uruchomienie szosy.
Niedziela, 9 listopada 2025Kategoria .Wheeler., Night Bike, ..>100km
Jezioro Dąbie, Puszcza Goleniowska, Puszcza Bukowa
Rower:Wheeler100.49 km (48.00km teren) czas jazdy: 05:01 h AVS:20.03km/h









Niedziela, 20 marca 2022Kategoria ..>100km, .Wheeler., Night Bike, zz Foto zz
Wycieczka do Maszewa i Łęczycy
Rower:Wheeler124.15 km (28.19km teren) czas jazdy: 07:14 h AVS:17.16km/h praca: 4920 kcal
Dzisiaj wybrałem się w kierunku północno-wschodnim. Są to dla mnie nieznane okolice, ponieważ nie przypominam sobie, abym odwiedzał te miejsca nawet samochodem. Zaplanowałem sobie trasę w formie pętli (oprócz startu i finiszu, no bo wiadomo). Tę pętlę sobie trochę skopałem ostatecznie i wyszły takie oczka, ale nie miałem wcale przez to wrażenia mniejszej przygody. Dzisiaj też przekroczyłem pierwszy tysiąc km w tym roku i jak na razie jest to mój drugi najbardziej rowerowy sezon w "karierze".


Wjeżdżając do Dąbia na etapie startu

Dworzec kolejowy w Dąbiu

Chyba jakiś tartak w okolicy linii kolejowej (także Dąbie)

Jadąc obrzeżami Parku Leśnego Dąbie

Na autostradzie był jakiś korek vel koreczek. Ja też sobie poczekałem, bo z naprzeciwka leśną ścieżką jechały motory i quady. Kiedy przejeżdżali koło mnie, to zwalniali do prędkości porównywalnej do prędkości pieszego.

Kierunek na Wielichówko i jeden z dojazdów pożarowych

Za lasem, w okolicy Wielichówka

Przez drzewa widać już Wielichówko

Droga na północny wschód z Wielichówka do Podlesia. Na mapie oznaczona jako wyasfaltowana, w rzeczywistości straszna lipa, dobrze że nie wpakowałem się tutaj nigdy na szosie.

Coraz bliżej Podlesia

Poczernin

Droga gruntowa za Poczerninem i przejazd pod wiaduktem łukowym zlokalizowanym w ciągu DW 142

Za wiaduktem

Z lewej strony las, z prawej łąka. Bardzo przyjemne otoczenie. Oczywiście przyjemne do jazdy w dzień, bo w nocy to nie, gdyż wtedy wychodzą potwory, a jak taka siatka jest to nie można im uciec. Trzeba o tym pamiętać!

Pozostałości po wichurze. I teraz wyobraźmy sobie, że jest noc, a z lewej strony potwór. No właśnie, mówiłem - takie miejscówki to do jazdy tylko w dzień.

Za Dąbrowicą, jadąc w kierunku Różnowa Nowogardzkiego. Nie ma drzew, nie ma siatek, nie trzeba się obawiać potworów - można jeździć nocą.

Kościół pod wezwaniem Św. Antoniego w Rożnowie Nowogardzkim

Się pasą się czterokopytne

Droga do Radzanka

Już prawie Radzenek i oczywiście rozkminka czy wybiegnie jakiś pieseł. Ale dzisiaj żadnego luźno biegającego pieseła nie było w żadnej wsi.

Kolonia Radzanek, a w zasięgu wzroku także DW 113

Cel dzisiejszej podróży: Maszewo. Na zdjęciu Jezioro Maszewskie.




Przewróciło się? Niech leży!


Na Placu Wolności w Maszewie

Wciąż Plac Wolności

Ostatnie zdjęcie z Placu Wolności

Wyjazd z miasta i widok na średniowieczne mury miejskie

W tył zwrot na kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej

Kierunek na Łęczycę. Boczną drogą, ponieważ alternatywa to droga wojewódzka nr 106.
Później nie zrobiłem już więcej zdjęć. Łęczyca w pewnym sensie mnie rozczarowała, bo nie widziałem niczego, co musiałem sfotografować na pamiątkę. Zresztą robiło się już na tyle ciemno, że nie w głowie były mi foty, lecz jak najszybsze przejechanie w świetle dziennym. Właśnie z uwagi na zmrok zmodyfikowałem trasę. Zrezygnowałem z jazdy w terenie (przede wszystkim, żeby nie trafić na jakimś ultra odosobnionym miejscu na otwartą zagrodę z psem) i kontynuowałem asfaltem. Frajerskość tej modyfikacji polegała na tym, że nie dostrzegłem lepszej wersji trasy i ostatecznie znowu wylądowałem w Poczerninie. Nuda. Nie lubię takich wtrąconych pętli, bo sprawiają wrażenie, jakby wszystko pomiędzy tym punktem "międzystartu" i "międzypowrotu" się nie liczyło. Trzeba było jechać z Małkocina na południe w kierunku Stargardu. No, ale trudno.
Podsumowanie: dzisiaj było bardzo ciepło w ciągu dnia, jak na ostatnie wyjazdy. Wystartowałem chyba dopiero o 13:20. Bez ocieplaczy i z letnimi wkładkami w butach, ale wciąż w podwójnych skarpetkach. Wróciłem z dwóch parach ocieplaczy (połówki + inne pełne). Rękawiczki też przebierałem w trasie. Mimo wszystko zamiana wkładek to było zbyt wcześnie, wrócę do wełnianych zimowych, bo w nich można jeździć też w ciepełku, najwyżej redukując liczbę skarpet. Nie zmarzłem dzisiaj, ale mnie za to mocno owiało po gębuszce znowu. Trzymam kciuki za to, żeby w następny weekend wreszcie się te podmuchy wyłączyły. No i będzie zmiana czasu, co oczywiście znowu uszkodzi mi percepcję pory dnia i skołuje, a w ten weekend jeszcze nic ze światłem w drodze powrotnej nie zdąży zmienić. Za dwa tygodnie to za to będzie już odczuwalne wydłużenie widoczności. Jak znam siebie to z bazy wyjadę wtedy o 14:20.


Wjeżdżając do Dąbia na etapie startu

Dworzec kolejowy w Dąbiu

Chyba jakiś tartak w okolicy linii kolejowej (także Dąbie)

Jadąc obrzeżami Parku Leśnego Dąbie

Na autostradzie był jakiś korek vel koreczek. Ja też sobie poczekałem, bo z naprzeciwka leśną ścieżką jechały motory i quady. Kiedy przejeżdżali koło mnie, to zwalniali do prędkości porównywalnej do prędkości pieszego.

Kierunek na Wielichówko i jeden z dojazdów pożarowych

Za lasem, w okolicy Wielichówka

Przez drzewa widać już Wielichówko

Droga na północny wschód z Wielichówka do Podlesia. Na mapie oznaczona jako wyasfaltowana, w rzeczywistości straszna lipa, dobrze że nie wpakowałem się tutaj nigdy na szosie.

Coraz bliżej Podlesia

Poczernin

Droga gruntowa za Poczerninem i przejazd pod wiaduktem łukowym zlokalizowanym w ciągu DW 142

Za wiaduktem

Z lewej strony las, z prawej łąka. Bardzo przyjemne otoczenie. Oczywiście przyjemne do jazdy w dzień, bo w nocy to nie, gdyż wtedy wychodzą potwory, a jak taka siatka jest to nie można im uciec. Trzeba o tym pamiętać!

Pozostałości po wichurze. I teraz wyobraźmy sobie, że jest noc, a z lewej strony potwór. No właśnie, mówiłem - takie miejscówki to do jazdy tylko w dzień.

Za Dąbrowicą, jadąc w kierunku Różnowa Nowogardzkiego. Nie ma drzew, nie ma siatek, nie trzeba się obawiać potworów - można jeździć nocą.

Kościół pod wezwaniem Św. Antoniego w Rożnowie Nowogardzkim

Się pasą się czterokopytne

Droga do Radzanka

Już prawie Radzenek i oczywiście rozkminka czy wybiegnie jakiś pieseł. Ale dzisiaj żadnego luźno biegającego pieseła nie było w żadnej wsi.

Kolonia Radzanek, a w zasięgu wzroku także DW 113

Cel dzisiejszej podróży: Maszewo. Na zdjęciu Jezioro Maszewskie.




Przewróciło się? Niech leży!


Na Placu Wolności w Maszewie

Wciąż Plac Wolności

Ostatnie zdjęcie z Placu Wolności

Wyjazd z miasta i widok na średniowieczne mury miejskie

W tył zwrot na kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej

Kierunek na Łęczycę. Boczną drogą, ponieważ alternatywa to droga wojewódzka nr 106.
Później nie zrobiłem już więcej zdjęć. Łęczyca w pewnym sensie mnie rozczarowała, bo nie widziałem niczego, co musiałem sfotografować na pamiątkę. Zresztą robiło się już na tyle ciemno, że nie w głowie były mi foty, lecz jak najszybsze przejechanie w świetle dziennym. Właśnie z uwagi na zmrok zmodyfikowałem trasę. Zrezygnowałem z jazdy w terenie (przede wszystkim, żeby nie trafić na jakimś ultra odosobnionym miejscu na otwartą zagrodę z psem) i kontynuowałem asfaltem. Frajerskość tej modyfikacji polegała na tym, że nie dostrzegłem lepszej wersji trasy i ostatecznie znowu wylądowałem w Poczerninie. Nuda. Nie lubię takich wtrąconych pętli, bo sprawiają wrażenie, jakby wszystko pomiędzy tym punktem "międzystartu" i "międzypowrotu" się nie liczyło. Trzeba było jechać z Małkocina na południe w kierunku Stargardu. No, ale trudno.
Podsumowanie: dzisiaj było bardzo ciepło w ciągu dnia, jak na ostatnie wyjazdy. Wystartowałem chyba dopiero o 13:20. Bez ocieplaczy i z letnimi wkładkami w butach, ale wciąż w podwójnych skarpetkach. Wróciłem z dwóch parach ocieplaczy (połówki + inne pełne). Rękawiczki też przebierałem w trasie. Mimo wszystko zamiana wkładek to było zbyt wcześnie, wrócę do wełnianych zimowych, bo w nich można jeździć też w ciepełku, najwyżej redukując liczbę skarpet. Nie zmarzłem dzisiaj, ale mnie za to mocno owiało po gębuszce znowu. Trzymam kciuki za to, żeby w następny weekend wreszcie się te podmuchy wyłączyły. No i będzie zmiana czasu, co oczywiście znowu uszkodzi mi percepcję pory dnia i skołuje, a w ten weekend jeszcze nic ze światłem w drodze powrotnej nie zdąży zmienić. Za dwa tygodnie to za to będzie już odczuwalne wydłużenie widoczności. Jak znam siebie to z bazy wyjadę wtedy o 14:20.
Niedziela, 13 marca 2022Kategoria ..>100km, ..>150km, .Wheeler., Night Bike, zz Foto zz
Na południe
Rower:Wheeler150.03 km (25.20km teren) czas jazdy: 08:52 h AVS:16.92km/h praca: 6497 kcal
Na dzisiaj wymyśliłem, że zrobię wycieczkę do Myśliborza. To miało być 160 km. Niestety prawie cała trasa prowadziła na otwartej przestrzeni, a wiał silny wmordęwind. Bardzo mnie to wymęczyło i gdy dojechałem do ostatniego punktu, który pozwoliłby na skrócenie trasy, to zdecydowałem, że wracam szybciej. Wcześniej nieco po frajersku dodałem sobie trochę kilometrów, ponieważ zagapiłem się z nawigacją i przeoczyłem drogę, w którą miałem skręcić, co zaowocowało objazdem.
W dużym skrócie trasa zaplanowana została przez Puszczę Bukową, a potem bocznymi drogami w odległości kilku km na wschód od S3. Powrót miał być drogami na zachód od S3. W drodze powrotnej zmieniałem przebieg i ostatecznie odjechałem na zachód aż do Gryfina. Wracając w ciemności chciałem mieć asfaltową pewność braku dziwnych niespodzianek.
To był bardzo interesujący wyjazd. Chętnie powtórzę wizytę w tych okolicach wraz z kontynuacją do celu. Ogromnie zmęczony wróciłem do domu. Ostatnie 30 km miałem zacnego zgona. Całość zabawy zajęła 11 godzin. Wystartowałem o 11 z hakiem, a wróciłem o 22 z hakiem.

Jadąc przez Puszczę Bukową

Pole golfowe w Binowie

Za Kartnem

Kawałek dalej

Dino w Bielicach

Bateria silosów we wsi Linie



Widoczna z oddali elektrownia wiatrowa. Praktycznie wszystkie wiatraki dzisiaj ostro kręciły.

Widok na S3 w kierunku Gorzowa










W dużym skrócie trasa zaplanowana została przez Puszczę Bukową, a potem bocznymi drogami w odległości kilku km na wschód od S3. Powrót miał być drogami na zachód od S3. W drodze powrotnej zmieniałem przebieg i ostatecznie odjechałem na zachód aż do Gryfina. Wracając w ciemności chciałem mieć asfaltową pewność braku dziwnych niespodzianek.
To był bardzo interesujący wyjazd. Chętnie powtórzę wizytę w tych okolicach wraz z kontynuacją do celu. Ogromnie zmęczony wróciłem do domu. Ostatnie 30 km miałem zacnego zgona. Całość zabawy zajęła 11 godzin. Wystartowałem o 11 z hakiem, a wróciłem o 22 z hakiem.

Jadąc przez Puszczę Bukową

Pole golfowe w Binowie

Za Kartnem

Kawałek dalej

Dino w Bielicach

Bateria silosów we wsi Linie



Widoczna z oddali elektrownia wiatrowa. Praktycznie wszystkie wiatraki dzisiaj ostro kręciły.

Widok na S3 w kierunku Gorzowa










Czwartek, 10 marca 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike
Night bike po mieście
Rower:Wheeler30.49 km (3.27km teren) czas jazdy: 01:40 h AVS:18.29km/h praca: 1204 kcal
W weekend chcę pojechać na jakąś jeszcze większą wycieczkę,
bo jednak po poprzednim dużym wyjeździe czuję się ogólnie wzmocniony. Z tego
powodu wyszedłem przetestować napęd. Po przejechaniu 810 km założyłem
kolejny łańcuch, a poprzedni ma teraz przerwę. Jeszcze nie podjąłem decyzji
czy napęd będzie eksploatowany na 2 czy na 3 łańcuchy.
Dzisiaj temperatura +/- 0 *C i tym razem ubrałem najgrubsze ocieplacze, więc było w miarę ok. Pod koniec trochę dało się wyczuć wiatr.
Zrobiłem też test nowej aplikacji na smartfona, która pozwala się połączyć do czujnika prędkości i kadencji. Chyba jest bardzo prądożerna, ale to jeszcze się okaże, bo jedno wyjście to za mało. Apka ma opcję wysłania aktywności na Stravę, ale nie wiem czy będę to wykorzystywać, ponieważ jest spory lag w działaniu pomiaru. Kabelkowy licznik ma większą płynność odczytu prędkości oraz automatycznego startu/stopu i podaje prawdziwsze wyniki końcowe.
Dzisiaj temperatura +/- 0 *C i tym razem ubrałem najgrubsze ocieplacze, więc było w miarę ok. Pod koniec trochę dało się wyczuć wiatr.
Zrobiłem też test nowej aplikacji na smartfona, która pozwala się połączyć do czujnika prędkości i kadencji. Chyba jest bardzo prądożerna, ale to jeszcze się okaże, bo jedno wyjście to za mało. Apka ma opcję wysłania aktywności na Stravę, ale nie wiem czy będę to wykorzystywać, ponieważ jest spory lag w działaniu pomiaru. Kabelkowy licznik ma większą płynność odczytu prędkości oraz automatycznego startu/stopu i podaje prawdziwsze wyniki końcowe.
Wtorek, 8 marca 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike
Night bike po mieście
Rower:Wheeler40.23 km (0.36km teren) czas jazdy: 02:16 h AVS:17.75km/h praca: 1620 kcal
Kręcenie się po mieście. Dla odmiany Wheelerem, a nie Rometem. Zimno było.
Poniedziałek, 14 lutego 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike
Północna okolica Szczecina
Rower:Wheeler30.85 km (2.50km teren) czas jazdy: 02:06 h AVS:14.69km/h

Dzisiejsze wyjście było takie trochę spontaniczne. Ogólnie zaplanowałem, ze w dni powszednie nie będę wychodzić na tzw. sportowy rower (czyli szosę lub MTB), a na Rometa lub na trenażer. Było jednak już tak długo jasno i wysoka temperatura, że postanowiłem jednak przejechać się na Wheelerze. Z przerzutkami to zawsze wygodniej niż na twardym przełożeniu rometowskim. I tak wyszedłem już po 18, bo zanim się wyszykowałem, to się zrobiło ciemno. Ubrałem się zdecydowanie lżej, ale trochę za ciepło w stopy (a jeszcze i tak wiozłem w kieszonce zapasowe drugie ocieplacze).
Szybki plan był taki, żeby zrobić pętlę przez Police, chociaż pewnie wyszłyby 3 godziny, czyli dosyć długo. Jechałem tak trochę wielkim zygzakiem i wcale nie najkrótszą drogą, dlatego gdy ostatecznie już byłem na drodze w kierunku Polic, to patrząc na zegarek uznałem, że jednak nie mam ochoty tak w nocy jechać aż tam. Postanowiłem skrócić, ale nie widziałem w co się pakuję. A wpakowałem się w upierdliwy podjazd z bruku. Kilka psów gdzieś tam zaszczekało w posesjach, ale na szczęście to wszystko. Ten stromy kawałek zaznaczyłem niebieską elipsa na mapie. Jak się skończył bruk było już ok.
Dojechałem do Bukowa od strony, której nie znam i postanowiłem, że wrócę troszkę terenem. I to był błąd. Wpakowałem się ogromne błoto. Zaznaczyłem to żółtą elipsą. Były dwie równoległe drogi i wjechałem w tą z większym błotem. Druga droga miała bruk+błoto, więc niby lepiej. Na tej mojej był taki syf, że w pewnym momencie prowadziłem rower i nie mogłem robić kroków, ani kręcić kołami, bo błoto totalnie zablokowało prześwit widelca. Musiałem znaleźć twardszy kawałek nawierzchni i jak głupi podrzucać rower, żeby błoto odpadło. Wdepnąłem parę razy w kałuże, ale zelówki i uszczelnienie klejem działają. Tym razem buty wciągnęły wilgoć tylko symbolicznie. W normalnych warunkach będą ok. Z tym błotem to nie był jeszcze koniec, bo gdy dojechałem do granicy zurbanizowanego obszaru, to jeszcze mnie przywitała błotna kałuża na szerokości całej jezdni, więc tez spacerek poboczem i jezdnią zygzakiem był po kałużobłotku. Po wszystkim zdjąłem ocieplacze z czubków palców, bo nasiąkły strasznie. Potem już nic specjalnego się nie działo.

