Informacje

  • Wszystkie kilometry na BS: 84792.88 km
  • Niektóre km w terenie na BS: 9203.14 km
  • Czas na rowerze na BS: 176d 22h 46m
  • Prędkość średnia na BS: 19.96 km/h
  • Więcej informacji

Moje rowery

Tak daję czadu w 2026: button stats bikestats.pl
Tak dawałem czadu wcześniej:

Licznik odwiedzin

od 07.2026 r.

Statystyki zbiorcze na stronę

Szukaj

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

.Wheeler.

Dystans całkowity:28024.22 km (w terenie 4376.66 km; 15.62%)
Czas w ruchu:1475:25
Średnia prędkość:18.99 km/h
Maks. tętno maksymalne:184 (98 %)
Maks. tętno średnie:139 (74 %)
Suma kalorii:85090 kcal
Liczba aktywności:545
Średnio na aktywność:51.42 km i 2h 42m
Więcej statystyk
Czwartek, 10 marca 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike

Night bike po mieście

Rower:Wheeler
30.49 km (3.27km teren) czas jazdy: 01:40 h AVS:18.29km/h praca: 1204 kcal

W weekend chcę pojechać na jakąś jeszcze większą wycieczkę, bo jednak po poprzednim dużym wyjeździe czuję się ogólnie wzmocniony. Z tego powodu wyszedłem przetestować napęd. Po przejechaniu 810 km założyłem kolejny łańcuch, a poprzedni ma teraz przerwę. Jeszcze nie podjąłem decyzji czy napęd będzie eksploatowany na 2 czy na 3 łańcuchy.

Dzisiaj temperatura +/- 0 *C i tym razem ubrałem najgrubsze ocieplacze, więc było w miarę ok. Pod koniec trochę dało się wyczuć wiatr.

Zrobiłem też test nowej aplikacji na smartfona, która pozwala się połączyć do czujnika prędkości i kadencji. Chyba jest bardzo prądożerna, ale to jeszcze się okaże, bo jedno wyjście to za mało. Apka ma opcję wysłania aktywności na Stravę, ale nie wiem czy będę to wykorzystywać, ponieważ jest spory lag w działaniu pomiaru. Kabelkowy licznik ma większą płynność odczytu prędkości oraz automatycznego startu/stopu i podaje prawdziwsze wyniki końcowe.
Wtorek, 8 marca 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike

Night bike po mieście

Rower:Wheeler
40.23 km (0.36km teren) czas jazdy: 02:16 h AVS:17.75km/h praca: 1620 kcal

Kręcenie się po mieście. Dla odmiany Wheelerem, a nie Rometem. Zimno było.
Sobota, 5 marca 2022Kategoria ..>100km, .Wheeler., zz Foto zz

Wycieczka na północ

Rower:Wheeler
128.91 km (28.59km teren) czas jazdy: 07:05 h AVS:18.20km/h praca: 5325 kcal

Dzisiaj pierwsza setka w tym roku - pętla przez Stepnicę, Miękowo, Goleniów. Zaplanowałem sobie wycieczkę na 130 km. Pierwotny plan to było rozpoczęcie trasy jadąc terenem wzdłuż Jeziora Dąbie (z pominięciem fragmentu z nieprzystosowanym dla rowerów dzikim kawałkiem wału). Zmodyfikowałem zamierzenia chcąc szybciej wrócić do domu i zdecydowałem się na jazdę po asfalcie. Jazda w terenie to większa przygoda, ale jazda kolejny raz w tym samym terenie będąc w promieniu 20 km od domu ze świadomością, że żadne nowości ani rewelacje się nie pojawią to tylko atrapa przygody. Prawdziwa przygoda to odkrywanie nieznanego. W drodze powrotnej też modyfikowałem trasę. Częściowo wynikało to z tego, że do eksploracji nieznanego zniechęcała mnie nawierzchnia lub perspektywa chodzenia i omijania zwalonych drzew, ale także spadająca temperatura i przymus powrotu w miarę na konkretną godzinę.



Widoki z Mostu Cłowego jadąc w kierunku Dąbia





Dzisiaj z zieloną torebką. W środku 4 duże Laguny. Oczywiście, że wróciły do domu w komplecie:)


Wczesny start = nie ma potrzeby zabierać mocniejszej lampki.


Jadąc do Lubczyny


Upierdliwy piach za Borzysławcem


Małe kilkaset metrów przed dojechaniem do ścieżki rowerowej na wale



Kiedy w końcu dojechałem do fragmentu wału ze szlakiem rowerowym, to zaskoczyłem się negatywnie zwalonymi przez wichurę drzewami, które wciąż blokują przejazd. Widziałem u kogoś na Stravie, ale nie myślałem, że do dzisiaj będą leżeć tak nieruszone.



Takie zwalone przeszkody były dwie


Po chwili już przejezdnie


Łabędzie pływające po Inie


Przekraczając Inę


Asfaltowa droga prowadząca do Stepnicy


Straszak nr 1


Straszak nr 2


Najwyraźniej budowana jest droga dla rowerów w kierunku Stepnicy. To świetna wiadomość, ponieważ w sezonie letnim ta droga wojewódzka ma duże natężenie ruchu, a jest na tyle wąska, że jazda razem z samochodami jest niekomfortowa. Dzisiaj było bezpiecznie.




Powalone wysokie drzewa


Po 60 km dotarłem do Stepnicy. Do centrum nie wjeżdżałem. Od razu skręciłem na szlak rowerowy. Byłem już relatywnie zmęczony i perspektywa kolejnych około 70 km zdecydowała by nie rozczulać się nad widokami miejskimi i bez zbędnej zwłoki rozpocząć drogę powrotną.


Liczyłem na podobną ścieżkę przez jakieś 7-8 km w kierunku S3


Niespodzianek ciąg dalszy. To drzewo pewnie sobie tutaj jeszcze poleży.


Trzy byki. Słabo widoczne, ale właśnie wybiegają z lasu po prawej stronie.

Gdy dotarłem do Widzieńska, postanowiłem wjechać na asfalt i jednocześnie skrócić sobie drogę. Zamiast kontynuować terenem do Babigoszczy i lekko w kierunku północnym, to teraz zrobiło się delikatnie w kierunku południowym, a także trochę szybciej z uwagi na nawierzchnię.


Jadąc asfaltem z Widzieńska w kierunku drogi S3


Bardzo przyjemnie było jechać w takim leśnym otoczeniu po płaskiej drodze z w miarę dobrą nawierzchnią.


Widok na S3 w kierunku północnym


Dojeżdżając do Goleniowa


Nowa S3/S6


Tym razem przejazd pod wiaduktem


Niespodzianka - jest ścieżka rowerowa i nie trzeba jechać z samochodami


W Goleniowie


Z Kęp Lubczyńskich na wschód w kierunku Warcisławca


Eksperymentalny powrót z Klinisk Wielkich przez las, a potem drogą gruntową wzdłuż torów kolejowych


Peron dworca Szczecin Załom


Zaniedbany opuszczony budynek



Dalsza droga już bez zdjęć i bez ciekawostek. Wyjazd udany, zmęczenie nieco powyżej normy, ale bez zgona. Temperaturowo znośnie, lecz trochę za późno ubrałem dodatkowe ocieplacze. Wydaje mi się, że za tydzień pojadę na podobny dystans, bo nie czuję się na siłach póki co dodawać kolejnych km.

Niedziela, 27 lutego 2022Kategoria .Wheeler., zz Foto zz

Wycieczka do Stargardu

Rower:Wheeler
88.80 km (8.20km teren) czas jazdy: 04:43 h AVS:18.83km/h praca: 3804 kcal

Dzisiaj postanowiłem, że odwiedzę Stargard i że będzie to mój główny cel podróży. W 2021 nie byłem tutaj ani razu, ponieważ początkowo eksplorowałem inne kierunki, a potem nieoczekiwanie przedwcześnie zakończyłem sezon i ogólnie 2021 był rowerową lipą. Mam nadzieję jeszcze co najmniej kilka razy być w tym roku w Stargardzie.


Dojazd zrobiłem szlakiem rowerowym 20A, który jest zlokalizowany między Puszcza Bukową, a drogą S10 - trochę asfaltu, trochę dróg leśnych, łagodne podjazdy, a potem od Motańca już płasko z przerwą na przejazd kładką pieszo-rowerowa nad S10.











Pojechałem na Stare Miasto i zrobiłem kilka fotek, po czym rozpocząłem powrót. Stargard ma bardzo ładne zabytki. Te moje zdjęcia zrobione w godzinach 17-18 wyszły bardzo kiepskie.









Droga powrotna była wymagająca ze względu na temperaturę. W pewnym momencie spadła do -2,9 *C wg licznika Sigmy. Źle się na dzisiaj przygotowałem. Wystartowałem w ocieplaczach na czubki palców i w Stargardzie przy temperaturze +2 *C dołożyłem jeszcze pełne cienkie ocieplacze, co pomogło. Te zewnętrzne ocieplacze są już jednak wiekowe i poprzecierane mocno. Powinienem zabrać jeszcze jedne w za dużym rozmiarze, to by było o wiele lepiej. Kolejny błąd to niezabranie rękawiczek z Gore-texem na przebranie w drodze powrotnej. W teorii w czasie poprzedniej zimy dawały radę w podobnej temperaturze, z tym że wtedy całościowo ubierałem się cieplej, więc to też robi swoje. Myślałem, że będzie gorzej, ale na pustej drodze z Niedźwiedzia do Wielgowa i potem z Wielgowa po prostu wsadzałem sobie dłonie pod kurtkę lub do kieszonek na plecach i to pomogło. Stopy się rozgrzały od bardziej obciążającej jazdy z rękoma w dziwnej pozycji. Dobrze, że to już końcówka zimowego okresu.

Ostatnie kilometry to jazda we mgle z jakimś mikro opadem. Często musiałem przecierać chusteczka szkła okularów, bo prawie nic nie widziałem. Oczywiście wszystkich oślepiających tylnymi przeciwmgielnymi widać było idealnie. Tych ze światłami do jazdy dziennej zdecydowanie gorzej.

Do domu przyjechałem w dobrej kondycji. Następne weekendowe wyjście to może być już poziom 120 km. Pora ułożyć trasę.
 
Niedziela, 20 lutego 2022Kategoria .Wheeler., zz Foto zz

Puszcza Bukowa i okolice

Rower:Wheeler
62.69 km (17.83km teren) czas jazdy: 03:57 h AVS:15.87km/h praca: 2795 kcal

Pogoda zrobiła mi prezent. Wczoraj wieczorem przeglądałem prognozy z planem kolejnego wyjścia na jakieś 90 minut na Rometa i okazało się, że od rana do godziny 14 ma być bez deszczu. Postanowiłem to wykorzystać i zrobić jakąś trasę na 4 godziny pedałowania. Wybór padł tym razem na kierunek południowy.




Widok na Odrę i kąpielisko Dziewoklicz


Nowa ścieżka rowerowa powoli, powoli na finiszu

Przez Pomorzany dotarłem do Podjuch, a stąd rozpoczął się podjazd o długości kilku km.


Po przejechaniu pod autostradą skręciłem w Chlebowską Drogę. Skończył się asfalt, zaczął bruk, który dosyć mocno mi się dłużył.




Dojechałem do Binowskiej Drogi i skręciłem w lewo.




W okolicy skrzyżowania z Furmańska Drogą nawierzchnia z bruku zmieniła się w drogę szutrowo-gruntową.

W samym Binowie był kawałek asfaltu, ale już za moment znowu przywitał mnie bruk, który skończył się dopiero w Żelisławcu.





Stąd do Kartna, gdzie złapałem najpierw drogę brukowaną, a potem świetną drogę szutrową w otwartym płaskim terenie.







Minąłem z daleka elektrownię wiatrową. Wkrótce szuter się skończył i nawierzchnia zamieniła na gruntową, a droga skręciła na zachód w kierunku Drzenina. Kilkaset metrów przed wsią znowu złapalem asfalt. To była mniej, więcej połowa trasy.


W drodze z Drzenina do Gardna. Widok z wiaduktu nad S3 w kierunku na Szczecin.

Na asfalcie zaczęło iść szybciej. Fajerwerków żadnych w czasie jazdy nie było.


Dino w Gardnie


Wiadukty w ciągu S3 w okolicy Wysokiej Gryfińskiej


Miejsce przerwy na batonik i nie tylko


Wiadukty w ciągu drogi S3 między Chlebowem i Radziszewkiem (stamtąd nadjechałem).


Zaczyna się las Puszczy Bukowej



W leśny terenowy fragment, który przywitał mnie brukiem wjechałem dopiero w Radziszewku (na mapce nie widać tej nazwy).



Kilka km lasem i wyjechałem koło cmentarzyku dla zwierząt, a potem znowu cywilizacja.



Około 13:45 zaczął kropić deszcz, ale był delikatny, a ja miałem do domu już tylko około 20 minut jazdy. Dzisiejsza mała wycieczka była bardzo udana. Sporo upierdliwego bruku, ale przy niskiej prędkości i symbolicznym trzymaniu kierownicy nie było tak źle. Wyjazd gorszą nawierzchnią i bardziej terenem, a powrót asfaltem, to jest dobre rozwiązanie. Lepiej finiszować w mniej wymagających warunkach. Niestety stówki w ten weekend nie było, ale może w następny się uda.
Poniedziałek, 14 lutego 2022Kategoria .Wheeler., Night Bike

Północna okolica Szczecina

Rower:Wheeler
30.85 km (2.50km teren) czas jazdy: 02:06 h AVS:14.69km/h



Dzisiejsze wyjście było takie trochę spontaniczne. Ogólnie zaplanowałem, ze w dni powszednie nie będę wychodzić na tzw. sportowy rower (czyli szosę lub MTB), a na Rometa lub na trenażer. Było jednak już tak długo jasno i wysoka temperatura, że postanowiłem jednak przejechać się na Wheelerze. Z przerzutkami to zawsze wygodniej niż na twardym przełożeniu rometowskim. I tak wyszedłem już po 18, bo zanim się wyszykowałem, to się zrobiło ciemno. Ubrałem się zdecydowanie lżej, ale trochę za ciepło w stopy (a jeszcze i tak wiozłem w kieszonce zapasowe drugie ocieplacze).

Szybki plan był taki, żeby zrobić pętlę przez Police, chociaż pewnie wyszłyby 3 godziny, czyli dosyć długo. Jechałem tak trochę wielkim zygzakiem i wcale nie najkrótszą drogą, dlatego gdy ostatecznie już byłem na drodze w kierunku Polic, to patrząc na zegarek uznałem, że jednak nie mam ochoty tak w nocy jechać aż tam. Postanowiłem skrócić, ale nie widziałem w co się pakuję. A wpakowałem się w upierdliwy podjazd z bruku. Kilka psów gdzieś tam zaszczekało w posesjach, ale na szczęście to wszystko. Ten stromy kawałek zaznaczyłem niebieską elipsa na mapie. Jak się skończył bruk było już ok.

Dojechałem do Bukowa od strony, której nie znam i postanowiłem, że wrócę troszkę terenem. I to był błąd. Wpakowałem się ogromne błoto. Zaznaczyłem to żółtą elipsą. Były dwie równoległe drogi i wjechałem w tą z większym błotem. Druga droga miała bruk+błoto, więc niby lepiej. Na tej mojej był taki syf, że w pewnym momencie prowadziłem rower i nie mogłem robić kroków, ani kręcić kołami, bo błoto totalnie zablokowało prześwit widelca. Musiałem znaleźć twardszy kawałek nawierzchni i jak głupi podrzucać rower, żeby błoto odpadło. Wdepnąłem parę razy w kałuże, ale zelówki i uszczelnienie klejem działają. Tym razem buty wciągnęły wilgoć tylko symbolicznie. W normalnych warunkach będą ok. Z tym błotem to nie był jeszcze koniec, bo gdy dojechałem do granicy zurbanizowanego obszaru, to jeszcze mnie przywitała błotna kałuża na szerokości całej jezdni, więc tez spacerek poboczem i jezdnią zygzakiem był po kałużobłotku. Po wszystkim zdjąłem ocieplacze z czubków palców, bo nasiąkły strasznie. Potem już nic specjalnego się nie działo.

Sobota, 12 lutego 2022Kategoria .Wheeler., zz Foto zz

Puszcza Goleniowska

Rower:Wheeler
73.16 km (25.40km teren) czas jazdy: 04:44 h AVS:15.46km/h

Dzisiaj wreszcie już normalny rower! Skomponowałem sobie trasę przerabiając jakiegoś gpxa ściągniętego od kogoś ze Stravy.



Już w Dąbiu wjechałem w nieznane mi okolice i złapałem teren.

Jadąc drogą gruntową wzdłuż torów kolejowych.


Przechodziłem dzisiaj przez sporo powalonych drzew, które blokowały ścieżki.


Wiadukt drogowy w ciągu ulicy Irydowej.


Widok w kierunku drogi ekspresowej w oddali (pojechałem w przeciwnym kierunku niż wykonałem zdjęcie).


Za jakiś czas wyjechałem na asfalt, bo bez sensu męczyć się ścieżką, kiedy 100 m obok jest równoległa asfaltowa droga. Tym bardziej, że droga oficjalnie jest zamknięta. Dawno, dawno temu to właśnie tędy dojeżdżałem samochodem do S3/S6.


Tym razem dojechałem do S3/S6 rowerem i oczywiście kontynuowałem wzdłuż ogrodzenia...


...by wkrótce przejechać wiaduktem na drugą stronę i ponownie wjechać w las.





Potem kierunek na południowy wschód, przekroczenie DW 142 (tzw. berlinki) i wkrótce znalazłem się na dojeździe pożarowym, którym w 2020 jechałem szosą z Wielgowa w kierunku Kępinki (to była pierwsza po latach wycieczka do Goleniowa). Dzisiaj był kierunek w drugą stronę i dzisiaj o wiele przyjemniej się pedałowało. Miałem nawet wrażenie, że półtora roku temu bardziej agresywny był ten szuter.







Gdy dojechałem do Wielgowa znowu nastąpił nowy kawałek: częściowo asfaltem, częściowo lasem. Na kilka minut przestał działać pulsometr. Zbiegło się to ze spadkiem temperatury poniżej 2*C. Przełożyłem go z kierownicy na nadgarstek i po niedługim czasie zaczął pracować. Zanim jeszcze dojechałem do takiej zwyczajnej okolicy, przejechałem przez okolicę niezwyczajną czyli delikatnie przez jakieś tereny przemysłowe. Trochę się tam też zakałapućkałem nie mogąc znaleźć właściwej drogi. Powrót z Dąbia na lewobrzeże przez Zdroje.

Ten wyjazd mnie bardzo zmęczył, ale nie dobił. W następny weekend będę zdecydowanie mocniejszy, o ile wyskoczę ze dwa razy w tygodniu. Takie mocne zmęczenie we wcześniejszy weekend w połączeniu z regeneracją przeplataną krótszymi mocniejszymi wyjściami zwykle potem ładnie procentuje na kolejne weekendy. Planuję zrobić setkę. Trasę ułożyłem już wiele miesięcy temu, teraz tylko przyjemność realizacji.
Sobota, 8 stycznia 2022Kategoria .Wheeler., zz Foto zz

Okolice Szczecina

Rower:Wheeler
34.08 km (0.79km teren) czas jazdy: 02:02 h AVS:16.76km/h

Zwiedzanie okolic Szczecina. Przejechałem przez centrum miasta docierając do ulicy Arkońskiej. Stąd kierunek Wołczkowo, Wołczkowo-Folwark, Redlica, Bezrzecze, ponownie docierając do ul. Arkońskiej i znowu trochę po mieście. Było mi dzisiaj zimno. Za lekko się ubrałem. Bardzo irytuje mnie czas ubierania zimowych ciuchów i postanowiłem zaryzykować. Następnym razem nie popełnię tego błędu. Nie wiem kiedy, ale dzisiaj tędy przejeżdżałem i naocznie spostrzegłem, że oddano do użytkowania ul. Księdza Arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego.





Poniedziałek, 20 grudnia 2021Kategoria .Wheeler., Night Bike, zz Foto zz

Okolice Szczecina

Rower:Wheeler
72.97 km (5.33km teren) czas jazdy: 04:12 h AVS:17.37km/h praca: 3310 kcal

Udało mi się wystartować dopiero, gdy na zegarku zbliżała się godzina piętnasta. Z tego powodu niewiele światła dziennego przed sobą miałem, ale zawsze to jednak pewna odmiana. Ostatnio większość wyjść jest krótkie, wieczorne i bardzo powtarzalne jeśli chodzi o trasy. Gdybym wyjechał wcześniej, to prawdopodobnie skierowałbym się na wschód, jak to miało miejsce dwa tygodnie temu. Wtedy to zostałem pokonany przez marznącą wodę, która spenetrowała wnętrze moich butów wpływając przez szpary w startych podeszwach oraz prawdopodobnie przez inne nieszczelności również od strony podeszwy.

Tym razem to ja byłbym górą. W końcu przymusiłem się do przyklejenia miniaturowych zelówek na starte fragmenty obcasów/fleków i wypustek śródstopia oraz uszczelnienie otworów. Fantastycznie się teraz chodzi! Jest tarcie, nie ma ślizgania się blokami po schodach ani kaflach. Przechodzący obok ludzie musieli mieć niezły ubaw biorąc mnie za kretyna, który fotografuje kał na podeszwach. Tymczasem to żółtawe to butapren. Bardzo upierdliwy klej na etapie stosowania.


Dzisiaj pojechałem na północ. Okrążyłem Jezioro Głębokie od strony wschodniej i następnie kierunek na Wołczkowo.





Kupiłem sobie nową torebkę na górną rurę. Podpytałem Strusia, jaki model ma u siebie, bo mi się spodobała tamta torebka, gdy ją zobaczyłem na zdjęciu. Jest o wiele pojemniejsza niż poprzednia torebka, której używałem. Dodatkowo do starej nie mieścił się smartfon, a tutaj owszem. Tak samo power bank mieści się bez problemu. Bardzo udany zakup. Docelowo gdy znowu przestanę jeździć ze smartfonem, to wrócę do mniejszej torebki, która jest węższa. Teraz czasami mam kolizję z kolanami.

W Wołczkowie skierowałem się przez osiedle, a potem drogą gruntową do Wąwelnicy. Dalej poszło na południe: Dołuje, Stobno, Bobolin, Warnik i odbicie na wschód.

Z Warnika przejechałem do Przecławia po ścieżce rowerowej. Pierwszy raz "po całości" starej i nowej części. Na zdjęciach widok zaraz za Karwowem na nowym fragmencie ścieżki.

1200 lm


0 lm

Po dojechaniu do "cywilizacji", pokręciłem się jeszcze po mieście i dopiero potem wróciłem do domu. Prawie zapomniałem wspomnieć o tym, że pulsometr jednak działa. Mam teorię, że to niska temperatura była przyczyną utraty łączności. Dzisiaj było cały czas ok.
Niedziela, 5 grudnia 2021Kategoria .Wheeler., zz Foto zz

Zimowy niewypał

Rower:Wheeler
38.75 km (2.70km teren) czas jazdy: 02:23 h AVS:16.26km/h

Cały mijający tydzień, a szczególnie weekend zapiszą się jako niewypalone rowerowo. Szczególnie żałuję, że wczoraj okoliczności nie przypasowały i dzisiaj musiałem jeździć przy takiej kiepskiej aurze.



Postanowiłem zrobić pętlę. Przejechać od południa szlakiem 20A do Motańca, przekroczyć S10 i wrócić nieco terenem do Szczecina. Niestety jeszcze prawie na samym początku przy wyjeździe z miasta buty wciągnęły mi wodę przez podeszwę i to tak konkretnie. Zupełnie nie spodziewałem się tego, a tym bardziej w takiej skali. Cała jazda była przez to nieprzyjemna. Liczyłem, że wyschnie, ale chyba w czasie jazdy po kałużach zaczęło się jeszcze większe wciąganie wilgoci. Gdy poczułem, że nie dam już rady jechać zgodnie z planem, to skróciłem. Ten kawałek z Płoni był nieciekawy, bo z samochodami. Finalnie wytrzymałem zimno, a kierowcy moje tempo jazdy. Teraz czekam aż buty podeschną i w następnych dniach je sobie nieco uszczelnię. Już dawno miałem to uczynić, ale z lenistwa mi się nie chciało. Na plus, że rękawiczki z Goretexem, które w ubiegłym sezonie użyłem tylko jeden raz, dzisiaj się spisały. Ostatni słaby punkt w zimowych ciuchach to już tylko buty. No tak, zapomniałem jeszcze o tym, że w drodze powrotnej przestał funkcjonować pulsometr. Pobawię się zmieniając znowu baterie  i zobaczymy czy nie pójdzie na gwarancję.


Blogi rowerowe na www.bikestats.pl